sobota, 27 sierpnia 2011

Zimowy monarcha - Bernard Cornwell


"O królu Arturze, który nie był królem"


Bernard Cornwell to angielski pisarz, autor thrillerów i powieści historycznych, mieszkający na stałe w USA. W jego dorobku znajdują się rozmaite tytuły, ale największą sławę przyniosły Cornwellowi "Trylogia Arturiańska" ("Zimowy monarcha", "Nieprzyjaciel Boga", "Excalibur") oraz osadzony w czasach wojen napoleońskich cykl o przygodach Richarda Sharpe'a. Ceniony za umiejętności łączenia rzetelnej, popartej studiami, wiedzy oraz literackiej fikcji, Cornwell jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej poczytanych anglosaskich autorów powieści historycznych. W dowód uznania dla jego twórczości, królowa Elżbieta II odznaczyła pisarza Orderem Imperium Brytyjskiego.

Brytania na przełomie V i VI wieku to mroczny czas w dziejach wyspy. Jest ona pogrążona w chaosie, walcząca między sobą, z trudem opiera się atakom Saksonów. Zaś starzejący się Uther nie ma potomka w odpowiednim wieku, by mógł objąć po nim władzę, ponadto jedynym człowiekiem, który zdolny jest zjednoczyć kraj i sięgnąć po koronę, jest Artur, jego nieślubny syn i podopieczny Merlina. Jest on wielce odważny i zdeterminowany by ocalić i zjednoczyć Brytanię. Wszyscy pokładają w nim swe ostatnie nadzieje, jednak on jest tylko zwykłym człowiekiem z wielkimi ambicjami. A musi podołać wielkiemu zadaniu i prawie niemożliwemu do zrealizowania, zważając na niektóre niesprzyjające sukcesowi okoliczności.

Postacie są zupełnie różne od tych, które spotykamy w legendach. Tutaj mamy do czynienia z bohaterami realnymi, z krwi i kości i w ogóle niewyidealizowanymi. W końcu są oni tylko ludźmi. Artur jest co prawda odważny, dobry i honorowy, jednak najważniejsze dla niego są jego ambicje, niekiedy zaś odzywa się w nim egoizm. Był także czasami irytujący i wydawało się, że jego niektóre decyzje graniczyły z hipokryzją. Merlin, nie jest wielkim czarownikiem, a strasznie zrzędliwym, złośliwym, niecierpliwym i impulsywnym fanem kotów. No może z tym fanem kotów troszeczkę przesadziłam, ale tylko troszeczkę, gdyż on naprawdę je lubił. Dlatego na początku przypominał mi trochę Magnusa z "Darów Anioła", jednak odniosłam wtedy mylne wrażenie. Prawdziwie był druidem, jednak nie miało się pewności czy miał kontakt z bogami, gdyż kochał udawać i grać Merlin dodatkowo był najzabawniejszą postacią w tej powieści. Jeszcze co mi się rzuciło w oczy przy bohaterach to to, że Lancelot nie był wcale tym wykwintnym, odważnym rycerzem, a kapryśnym i pragnącym poklasku mężczyzną, czasami nawet odzywał się w nim zwykły tchórz. Nie spotykamy w tej historii istot nadnaturalnych, jak Pani z Jeziora, co także odbiera trochę tej baśniowej atmosfery i wprowadza historyczny poblask.

W książce tej cały czas coś się dzieje. Nie można powiedzieć, że jest w niej za mało akcji. Walki, bitwy, wojny, to wszystko tak nas absorbuje, że nie mamy chwili wytchnienia. Trwamy wciągnięci w intrygi, spiski i spekulacje. Jesteśmy świadkami zdrady, zazdrości, miłości i męstwa, które prezentują swoją postawą bohaterowie. Mogłoby się niektórym wydawać, że wojny, ciągła walka może być nudna, gdyż nie każdy się tym fascynuje, jednak jest zupełnie odwrotnie. Pochłonięty czytelnik nie zauważa nawet kiedy mija kolejne strony, jak szybko leci czas. Ponadto czytając o dokonaniach, kogoś tak sławnego jak Artur, nie sposób się nudzić. Na tle historycznym, wielu z Nas dobrze znanym, dzieją się rzeczy spektakularne i niespodziewane. Ponadto zwroty akcji, które odwracają naszą wizję przyszłości do góry nogami, tak by nie dość, że zaskoczeni, to jeszcze żebyśmy byli bardziej zafascynowani.

Styl pisania w tej lekturze był przystępny, a autor bez problemu zaciekawiał odbiorcę. Nie stosował żadnych archaicznych zwrotów i jedynym utrudnieniem mogły być nazwy miejsc oraz imiona, do których po pewnym czasie i tak się przyzwyczajało. Przy tej pozycji mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Jednakże jest ona dość specyficzna, gdyż tak naprawdę nie skupiamy się na losach głównego bohatera Derfla, a na Arturze, o którym mnich snuje opowieść. Przez to także, mimo, że opisuje wszystko ze swojego punktu widzenia, nie zapoznajemy się zbyt często z jego uczuciami, a tym bardziej myślami. Tak naprawdę mamy wrażenie, jakby był tylko postronnym obserwatorem, choć tak nie jest. Jedynie w pewnym momencie, gdy to nie opowiada ani o Arturze, ani o innych osobach, będąc po prostu od nich tymczasowo odseparowanym, bardziej skupiamy się na jego postaci.

"Zimowy monarcha" jest pozycją ukazującą nam wiele ważnych wartości, których dużo osób nie pojmuje i nie chce pojąć. Widzimy w tej powieści prawdziwą przyjaźń, męstwo i honor. Jednakże ta lektura nie należy do łatwych, a zwolennicy lekkich utworów, możliwe, że nie dadzą rady jej przeczytać. Atmosfera, jaka panuje w książce, jest ponadto często napięta i tylko odrobina humoru ją czasami rozluźnia. Jedynie Merlin sprowadzał go do tej powieści i było go raczej niewiele, jednak według mnie i tak wystarczająco. Pierwszy tom "Trylogii Arturiańskiej" diametralnie różnił się od arturiańskich legend, jednak według mnie na korzyść. Mamy przed sobą, nie osoby wymyślne, idealne i jednocześnie nierealne, a zwyczajnych ludzi, którzy są wartościowymi postaciami. Polecam tę lekturę tym, którzy chętnie zobaczą inne oblicze Artura, nie króla Artura, lecz wodza i wojownika.

Moja ocena 9/10


Tytuł: Zimowy Monarcha
Autor: Cornwell Bernard
Ilość stron: 560
Wydawca: Instytut Wydawniczy Erica
Data premiery: 2010-05-18


Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję :)


 


25 komentarzy:

  1. Czytałam i również książka bardzo mi się podobała:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy bardzo podobne spostrzeżenia :) W kolejnych częściach dużo więcej można dowiedzieć się o sposobie myślenia Derfla ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z trylogii Cornwell'a póki co zrezygnowałam, ale może kiedyś mi się odwidzi. ;)

    Nie wiem jak to się stało, że na jakiś czas obserwowania się na LC, nie trafiłam dotąd jeszcze na Twój blog, ale już to nadrabiam. :D

    Książkówka

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka ciągle przede mną, może uda się ją w kończy przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam całą Trylogię Arturiańską i bardzo miło wspominam :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi ta książka średnio się podobała. O wiele bardziej wolę "Wojny wikingów" tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja właśnie czekam na tę książkę, ale jakoś ona nie chce do mnie przyjść.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też tak myślę, książka fantasyczna ;-) Jedna z trzech moich ulubionych serii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie książki Cornwella to idealna odtrutka na pełne wyidealizowanych bohaterów paranormale. Nawet jeśli czasami okropnie szokuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o niej bardzo wiele i przyznam, że na początku nie bardzo mnie interesowała, ale po tak wysokiej ocenie grzechem byłoby przejść obok niej obojętnie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Marzę o tej książce od dawna, lecz niestety nie zapowiada się na to, żebym ją kupiła. Wciąż walczę o niej w konkurach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trylogia Arturiańska dopiero przede mną. Teraz czytam Wojny Wikingów Cornwella i serdecznie Ci je polecam - są swietne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. W końcu sięgnęłaś! Cieszę się, że Ci się również podoba. :))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Może i ja w końcu sięgnę :) Również o niej marzę juz od pierwszej recenzji jaką przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam już jedną powieść tego autora i również uważam, że przystępny język tylko intrygował czytelnia. Z pewnością sięgnę po "Zimowego monarchę". Tym bardziej, że tematyka zdecydowanie mi odpowiada.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. mam ją na półce i wkrótce zamierzam się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. recenzja świetna a co do książki to mam za sobą cała trylogię;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem jako jedyna z komentujących w trakcie czytania;p Ale już teraz mogę potwierdzić, że Merlin, był niby straszliwym zrzędą, a rozładowywał atmosferę. Również zdziwiłam się co do opisu Lancelota. Zawsze był opiewany, jak wielki bohater, a autor przedstawia go zupełnie inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka ciągle przede mną, ale czeka już na półce, więc za niedługo sięgnę :) Szczególnie, że już od dawna mam w planach zahaczyć tematykę arturiańską ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak, muszę w końcu zabrać się za tę serię, bo inaczej coś mnie trafi ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Już od dawna poluję na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tristezza, wytypowana zostałaś w kolejnym łańcuszku! Więcej u mnie na blogu, a mam nadzieję, że dołączysz do mnie i Jennifer ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kusicie tą książką, nie mam wyjścia - trzeba przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...