sobota, 13 sierpnia 2011

Wichrołak - Paweł Szlachetko

 

"Dziwne samobójstwa, stara znajomość i wielkie kłopoty"


Paweł Szlachetko debiutował w latach dziewięćdziesiątych. Jest autorem kilkunastu słuchowisk i reportaży emitowanych w Polskim Radiu. Publikował również powieści sensacyjne pod pseudonimem Arthur Ray (m. in. "Poker morderców"). Scenarzysta filmowy i telewizyjny, współautor serialu telewizyjnego "Śladami złodziei aniołów". Na podstawie jego książki "Zwerbowana miłość" (MUZA 2010) powstał film pod tym samym tytułem.

Roman, początkujący dziennikarz, marzy o znalezieniu sensacji i gdy dowiaduje się o serii tajemniczych samobójstw w pewnej góralskiej wiosce, uważa, że tam znajdzie idealny materiał na świetny artykuł. Jednak gdy przyjeżdża do wioski wszystko się komplikuje. Kiedy zjawia się w wiosce, pod przykrywką wyjaśnienia nieoczekiwanego pomoru owiec, zamieszkuje u sołtysa. A w jego córce rozpoznaje swą ukochaną ze studenckich lat. Najgorsze jednak jest to, że on jest ojcem jej nieślubnego dziecka, a jeżeli prawda wyjdzie na jaw, nie wiadomo do czego rozwścieczony gospodarz byłby zdolny. Próbując odnaleźć rozwiązanie mrocznej zagadki, nie podejrzewa nawet co może się za tym kryć, a tajemnice wioski, jemu nieznane, na pewno nie wróżą nic dobrego.

Miejscem akcji jest góralska wioska Szremle Małe. Wszyscy się tam znają i wiedzą wiele o sobie. Plotki szybko się roznoszą, a sekrety szybko wychodzą na jaw. Ludzie są tam jedną wielką rodziną. Jednak Roman jest obcy. Kiedy przybywa, nawet jako narzeczony córki sołtysa, na początku jest traktowany z dystansem, jako ktoś gorszy od nich, miastowy. Jednak kiedy już zaczyna być akceptowany, dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy. Aż dziwo, że w takiej małej wiosce dzieje się coś niewyjaśnionego, zaś mieszkańcy uważają, że to wszystko przez pewnego dziwnego człowieka... który nie żyje.

Postacie w powieści są wykreowane dość niezwykle. Co prawda każdy bohater ma swój indywidualny i niepowtarzalny charakter, każdy uosabia coś zupełnie innego. Jednak popadamy tam w skrajności, niektóre cechy, przypisane do postaci wydają się przesadzone, niekiedy zaś odrobinę nie na miejscu. Ponadto mamy do czynienia z bardzo wieloma bohaterami, których osobowości mieliśmy przybliżone, jednak wydawało mi się to zbędne, jeżeli postać nie odgrywała żadnej roli, była wręcz tylko przedstawiona, a wprowadzała niepotrzebny zamęt.

Pomysł na fabułę był całkiem dobry, jednak przez większość tej książki prawie nic się nie działo. Czytelnik mógł się strasznie nudzić, przy braku rozwoju wydarzeń. Co prawda autor wprowadzał nas na dobry szlak, wskazywał poszlaki i tym podobne, jednak przy czytaniu nie czuło się w ogóle napięcia, jedynie rozdrażnienie, wynikające z braku zainteresowania bieżącymi wydarzeniami. Fabuła mogła być o wiele ciekawsza, jednak nie była, nie czuło się rozdzierających emocji, tylko obojętnie obserwowało losy bohaterów.

Przynajmniej zakończenie "Wichrołaka" było czymś co mnie do końca nie zniechęciło. A piszę, że nie do końca, gdyż częściowo, było przewidywalne, a to odbierało sporo z elementu zaskoczenia, choć dawało trochę satysfakcji. Jednak i tak autor zgotował czytelnikowi dość niezwykłe, acz poniekąd satysfakcjonujące rozwiązanie zagadki. Niemniej jednak bacznie obserwując wszystko co działo się w tej pozycji, można by zapewne wpaść na finał tej historii, jednak jako, że mnie się to nie udało, chociaż efekt zaskoczenia nie ominął mnie całkowicie.

Tytuł jest dość intrygujący i może niektórych zastanawiać. Dlatego pragnę wyjaśnić skąd się wziął. Otóż wszyscy w wiosce mieli jakieś przezwiska, jak "Czernik" czy "Hamerykanka". "Wichrołak" był przydomkiem starego człowieka, zielarza, który był posądzony o czary oraz obarczony winą pomoru owiec, lecz nie tylko. Był postacią, którą rodzice straszyli swoje dzieci, jednak wzbudzał on przerażenie nawet w najbardziej dojrzałych mieszkańcach. Postać ta była źle postrzegana przez większość górali, a po jakimś czasie została postrzegana za, wręcz zmorę, która ich dręczy.

Styl pisania autora był całkiem dobry, jednak mi sprawiał trochę kłopotu. Choć pisał prosto, nie potrafił mnie zaciekawić, co wielce utrudniało lekturę. Jednak muszę przyznać, że podobało mi się przybliżenie słownictwa górali, których rozmowy towarzyszyły nam przez całą książkę. Było to miłą odmianą, jednak nie wystarczyło by całość została przeze mnie lepiej odebrana.

Spodziewałam się o wiele więcej po tej książce, jednak nie spełniła ona moich oczekiwań. Nudziłam się przy tej lekturze, dopiero na końcu przestałam być całkowicie obojętna i zainteresowałam się działaniami Romana. Jednak według mnie to o wiele za mało. Bohaterowie byli dość dziwni i niestety niektórzy niezbyt realni, fabuła nie była całkiem ciekawa, a przy czytaniu się męczyłam, czekając aż w końcu nastąpi koniec tej historii. Sam pomysł był dobry i mogło coś z tego wyniknąć, jednak się nie udało. Książki ani nie polecam ani nie odradzam za bardzo, gdyż możliwe, że komuś się spodoba i że odnajdzie się w tamtych realiach.

Moja ocena 4,5/10


Tytuł: Wichrołak
Autor: Szlachetko Paweł
Ilość stron: 336
Wydawca: Wydawnictwo MUZA S.A.
Data premiery: 2011-07-13



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa MUZA S.A., za co serdecznie dziękuję :)



______________________


Właśnie zauważyłam, że przegapiłam jedną rzecz. Otóż mój blog został wyświetlony ponad 10 000 razy :) Bardzo dziękuję za odwiedzanie go :). Już obiecałam, więc niedługo ogłoszę konkurs :D.  Możecie się go spodziewać na dniach :D

21 komentarzy:

  1. Wiele dobrego o niej słyszałam,a tu taka ocena... będę musiała porządnie się zastanowić nim po nią sięgnę - o ile sięgnę.

    ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ocena dość niska, więc na razie dam sobie spokój z tą książką. Dzięki za cynk:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że autor nie wykorzystał swojego pomysłu, a szkoda, bo pomysł brzmi naprawdę ciekawie, ale skoro sytuacja tak się przedstawia, jestem gotowa omijać tę książkę szerokim łukiem...

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę ją omijać szerokim łukiem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fabuła brzmi fajnie, ale szkoda, że ogólnie nie wyszło. No trudno, raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nadal na nią czekam... Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście zapowiada się fajnie, ale raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Polska literatura... do tego w męskim wydaniu. Chyba tylko dla facetów :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja po raz pierwszy czytam o tej książce z której pojęcia nie zdawałem sobie sprawy. Tym bardziej muszę zaobserwować i podjąć decyzję co do ewentualnego zakupu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tej książce, a ocena też raczej niska, więc chyba sobie odpuszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli autor nie dopracował powieści pod żadnym względem, to raczej szkoda byłoby mi na nią czasu. Poza tym, ta okładka... ble!

    OdpowiedzUsuń
  12. Już miałam się skusić, okładka zabójcza (dosłownie:P) i tajemniczy tytuł, ale jeśli aż tak niska ocena... raczej sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję ilości odwiedzin, ale na książkę się raczej nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię książek, które zaciekawiają czytelnika dopiero pod koniec. Wolę cały czas śledzić fabułę z zapartym tchem. Jednak nie przeczytać, chociaż na początku chciałam spróbować. ;)

    Pozdrawiam,
    Darcy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że taka słaba książka. A spodziewałem się czegoś lepszego ;-/
    A o "Zwerbowanej miłości" słyszałem... znaczy o filmie ;-D

    OdpowiedzUsuń
  16. Słabiutko a szkoda bo fabuła miała potencjał. Chętnie przeczytałabym coś intrygująco świeżutkiego.

    OdpowiedzUsuń
  17. A to mnie zadziwiłaś. Zaczynając czytać recenzje spodziewałam się, że książka okaże się rewelacją. Rzeczywiście fabuła zapowiadała się kapitalnie. Jednak z biegiem kolejnych akapitów Twojej recenzji mój entuzjazm stygł, żeby w końcu zrezygnować.
    P.S. Czekam niecierpliwie na konkurs. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyli wiem, co omijać :) okładka też jakaś taka nudnawa, więc idealnie zapowiada treść...
    Pozdrawiam,
    Tetis

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwiodła mnie okładka, ale dzięki tobie już wiem, że powinnam ją sobie odpuścic.
    Gratuluję 10 000 wyświetleń!

    OdpowiedzUsuń
  20. Skończyłam właśnie czytać ,,Wirchołaka'' i powiem szczerze, że też jakoś mnie nie powalił na kolana. Jedynie wątek Romana budził zaciekawienie. Reszta wiała nudą.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...