Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 sierpnia 2012

Przeznaczona - P. C. Cast + Kristin Cast


Miłe zaskoczenie”


Zoey nie ma czasu na odpoczynek i mimo że dopiero teraz może znowu poczuć się bezpieczna u boku Starka, to po raz kolejny rozpoczyna się jakaś afera. Najpierw przy boku Neferet pojawia się nowa osoba, przez każdego postrzegana jako przystojny chłopak, choć Zoey widziała, jak zmieniał się w coś bykopodobnego. Dziewczyna wie też, że nie jest to dar od Nyks, jak utrzymuje Najwyższa kapłanka Domu nocy... to nawet nie jest człowiek, ani wampir, jest mroczny, w niewoli Neferet. Jednak Zoey wyczuwa w nim jakieś dobro, coś znajomego... co to może oznaczać? Na dodatek, ta która oddała się białemu bykowi, czystemu złu, chce zaprowadzić chaos w szkole, dlatego też sprowadza ludzi 'do pomocy', jak mówi, którzy mają tak naprawdę wprowadzić tylko więcej zamętu. Pojawiają się także źli Czerwoni adepci, którzy nie są pod pieczą Stevie Rae, a mają do niej wielką urazę. Do tego Rephaim, już w ciele człowieka, mając przy boku swą dziewczynę musi znosić obelgi i złe traktowanie oraz rozpacz Smoka, który zaczyna zbaczać z dobrej drogi.

Sięgając po tę pozycję bałam się, że nic się nie zmieni, że będzie to powtórka z poprzednich części i na początku nawet tak myślałam. Zaczęłam czytać i już pojawiają się bliźniaczki, które są jeszcze głupsze niż zazwyczaj, oraz pouczający je Damien, postać zbyt grzeczna i dobrze wychowana. Afrodyta wredna jak zawsze, choć trochę bardziej pozytywna, gdyż zmieniała się jednak odrobinę w poprzednich częściach. Następnie Stevie, która robi maślane oczy do kruka i wspaniały Rephaim, który kiedyś przecież mordował. Całość wydawała mi się absurdalna i nie byłam zbyt zadowolona, jednak w końcu jak już przeczytałam tyle tomów, to i z tym się zapoznam. I okazuje się, że dobrze zrobiłam, bo to był tylko początek, a gdy akcja tylko trochę się rozwinęła, wszystko się zmieniło i pokazało swoje nowe, lepsze oblicze. Najwyraźniej dziewiąta część w końcu wskoczyła na dobre tory i może nie jest jeszcze za późno, by ratować tę opowieść.

Co do postaci to widzę, że nadal są w stanie się zmienić i wprowadzić coś nowego, co jest bardzo ważnym plusem dla tej powieści. Jednak Zoey nie jest tego przykładem. Dalej zmaga się z tym, że jest przywódcą i ma wielki ciężar pozostawiony na barkach mimo że jest tylko nastolatką – mocno obdarowaną przez boginię. Za to bliźniaczki zaskakują. Ich kłótnia, z pewnością niespodziewana, odkrywa charakter jednej z nich, ognistej Shaunee, jest ona nawet zaakceptowana przez Afrodytę, która przecież ciągle tylko obrażała te „zrosłomóżdżki”. Również niespodziewana jest metamorfoza Kalony, o której jednak nie mogę nic powiedzieć. Pojawia się jeszcze, oczywiście poza starymi postaciami, też nowa Shaylin, która jest obdarzona darem prawdziwego widzenia – bardzo rzadkim, jednak nie jest to bohaterka zbytnio rozwinięta na razie. Pozostaje jeszcze Aurox, który może być największą zagadką, mimo iż jak się mu przypatrzeć jest łatwy do rozpracowania. W tej części uważam, że kreacja bohaterów jest dobra, nawet lepsza niż w niektórych poprzednich tomach.

Fabuła jest dość przejrzysta i mniej pokręcona, jakby to się mogło wydawać niektórym, chociażby po opisie. Czytelnik się nie nudzi, lecz nie jest również zasypany informacjami lub przygnieciony natłokiem wydarzeń, dzięki czemu miło czyta się te pozycję. Nawet znajdzie się zaskakujące zwroty akcji oraz rozwijane nowe wątki w powieści, które dobrze współgrają z całością. Ucieszyło mnie także, że język autorek znów się poprawił, nie pojawiały już się rażące oczy wulgaryzmy, a styl pisania okazał się przyjemny i prosty w odbiorze, jak wcześniej. Znowu spotykamy narrację trzecioosobową i pierwszoosobową, pojawiającą się naprzemiennie, w zależności, z czyjej perspektywy widzimy opisywane wydarzenia. Zoey mówi w pierwszej osobie, jednak w innym rozdziałach, mimo iż już nie będzie to typ pamiętnikarski, skupimy się na reszcie bohaterów – Kalonie, Straku, Auroxie i pozostałych. Na szczęście wszystkie te drobne części spójnie się ze sobą łączą i nie sprawiają trudności przy lekturze.

„Przeznaczona” była dla mnie naprawdę miłym zaskoczeniem i bardzo się cieszę, że nie skończyłam już dawno czytać tej serii, tak jak porzuciło ją już wiele osób. Ten tom był zaskakujący i interesujący, ponadto całkiem wciągnęła mnie ta lektura i szybko upłynął mi czas przy jej czytaniu. Wydaje się lepsza od poprzednich części i mocno podnosi poprzeczkę, przez co mam nadzieję, że i kontynuacja będzie ciekawa oraz nie straci tego poziomu. Nadal nie jest to ambitna książka, a tylko umila ona czas, jednak sprawdza się w tym znakomicie i warto chociażby dla relaksu po nią sięgnąć. Fani serii oczywiście powinni ją przeczytać i z pewnością nie będą się czuli ani trochę zawiedzeni. Osoby które dotrwały do tego tomu, mimo że nie są zachwycone „Domem Nocy”, również zachęcam do lektury. Ponadto zachęcam do ogólnego poznania serii, lecz tylko tym, którzy szukają odprężającej książki, a nie rewelacyjnej historii.


- Tak. Byłam z nim cały czas. Wszystko okej. To znaczy na tyle okej, na ile może być, jeśli w grę wchodzi Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać – wyszeptałam.
- Ja pierniczę, to nie Hogwart – powiedziała Afrodyta.
- A szkoda – skomentowała Erin.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Przeznaczona
Seria: Dom Nocy
Autor: P. C. Cast + Kristin Cast
Ilość stron: 408
Wydawca: Książnica
Data premiery: 2012-06-27



Książkę otrzymałam od Grupy Wydawniczej Publicat, za co serdecznie dziękuję ^^

_______________________________

Książkę można nabyć też w księgarni Gandalf


poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Przebudzona - P. C. Cast + Kristin Cast


„Kiedy zło w końcu zostanie pokonane?”


Gdy Zoey wróciła z Zaświatów, wszyscy jej przyjaciele strasznie się ucieszyli. Jednak młoda Najwyższa Kapłanka, nie chce wracać do prawdziwego świata, a najlepiej czuje się na Wyspie Sgiach, gdzie nikt nieproszony nie mógłby się wedrzeć. Dziewczyna jest jeszcze młoda, a na jej barkach spoczywa zbyt wielki ciężar, ma ochotę na odrobinę odpoczynku, którego wręcz potrzebuje. Na Wyspie mogłaby zażyć trochę relaksu wraz ze swym przystojnym wojownikiem Starkiem, którego kocha, zaś wracając do Domu Nocy, znów musiałaby zmierzyć się ze straszną rzeczywistością i na nowo powziąć walkę ze złem. Tymczasem Stevie Rae nadal ukrywa swój związek z Rephaimem, który staje się coraz niebezpieczniejszy, od kiedy wrócił ojciec Kruka Prześmiewcy. Stevie ufa krukowi, ale ich tajemnicze skojarzenie może doprowadzić do katastrofy. Domowi Nocy wciąż zagraża niebezpieczeństwo ze strony Neferet i Kalony, lecz nieśmiertelni ostatnimi czasy w ogóle się nie dogadują.

Zoey po rozbiciu duszy już nigdy nie będzie taka sama – podobne zdania często pojawiały się w tej powieści. Jednak ja nie zauważyłam zbytnich zmian, gdyż ta dziewczyna ewoluowała, ze zwykłej nastolatki do mądrej przywódczyni, stopniowo w tych wszystkich częściach. Na tak młodej osobie polega wiele ludzi i wampirów, a ją to po prostu przerasta - musi za wcześnie dojrzeć. Reszta bohaterów również nie ma lekko, ponieważ wspierając Zoey znaleźli się w równie wielkich tarapatach jak ona. Zamiast śmiać się  i bawić na okrągło, muszą zachowywać się odpowiedzialnie i dojrzale, ryzykując swe życie by powstrzymać zło. W tej części kreacja postaci niestety trochę mnie zawiodła, gdyż wampiry, dobrze nam już znane, stały się bardziej szare i dało się je bez problemu opisać zbiorowo. Przez to trudniej jest zaangażować się w wydarzenia, lecz na szczęście niektórzy bohaterowie niekiedy przejawiają jakieś inne zachowania, dzięki czemu widzimy ich indywidualne cechy, które w ostatnich częściach zaczęły blaknąć.

Dziwne w tej pozycji wydało mi się to, że niewiele się w niej działo, a i tak była interesująca. Tak naprawdę wydarzenia z tej części były według mnie zbyt rozciągnięte, zbyt dokładnie opisane, ponieważ niewiele wprowadzają do ogólnego obrazu całej historii Domu Nocy. Mimo to książkę czytałam z zainteresowaniem i nie nudziłam się przy niej. Przy poprzednich częściach też było widoczne to, iż autorki chyba próbują napisać jak najwięcej części, choć mógłby spokojnie zmieścić plan akcji w mniejszej ilości tomów. Dzięki temu nieistotne sytuacje nie zawracałaby czytelnikowi głowy, który cały czas zafascynowany podążałby wraz z Zoey ścieżkami wyznaczonymi przez Nyks. W „Przebudzonej” nie ma za wiele zwrotów, zaskakujące wydarzenia również nie są zbyt często spotykane. Jednak akcja nie wlecze się, co jest z pewnością plusem, i co pozwala czytelnikowi szybko i sprawnie przejść przez lekturę.

W pierwszych tomach serii najbardziej irytującym aspektem książki był język – zbyt wulgarny, niekiedy sztuczny, odpychający i maskujący potencjał. Bardzo mnie cieszy fakt, iż w kolejnych częściach sposób pisania się zmieniał, a dosadne i nieprzyjemne słownictwo zniknęło ze stronic powieści. W „Przebudzonej” styl pisania autorek jest przystępny i miły w odbiorze, dzięki czemu nie skupiałam się tak bardzo na słowach, a na całokształcie historii. Narracja jest prowadzona pierwszoosobowo i trzecioosobowo, zależnie od postaci, na której w danym rozdziale skupiała się fabuła. Pierwszoosobowa narracja była spotykana tylko, gdy widzieliśmy świat oczami Zoey, zaś trzecioosobowa przy reszcie bohaterów (Stark, Rephaim, Stevie Rae, Neferet, Heath, Linda Heffer, Jack, Kalona). Takie rozwiązanie pozwalało nam dowiedzieć się co działo się w odległych od siebie miejscach, niezależnie od tego czy przebywała tam Zoey.

„Przebudzona” mi się spodobała i miło spędziłam z nią czas, lecz nie ukrywam, iż oczekiwałam, że będzie lepsza. Lektura nie jest bogata w wydarzenia i można by ją znacznie skrócić, a zapychanie luk niepotrzebnymi informacjami jest rzeczą zbędną. Myślałam, że w tej części coś się wyjaśni, jakiś etap będzie zakończony, ale spotkało mnie rozczarowanie, gdyż znaleźliśmy się znów w punkcie, od którego zaczynaliśmy. Zbyt długo już ciągnie się ta seria, lecz mimo to i tak sięgnę po kolejne części z nadzieją, że tym razem znajdę w nich jakieś rozwiązanie, a nie jeszcze więcej pytań i zagadek. Mimo to pozycja ta okazała się niezła, doprowadziła nawet do kilku uronionych łez. Nie byłam z pewnością obojętna na losy bohaterów, gdyż przygoda z nimi trwa już dość długo, przez co się do nich przywiązałam. Ósmy już tom „Domu Nocy” polecam fanom historii o Zoey, którzy towarzyszą jej już od kilku części oraz także osobom lubującym w tym gatunku, jednak inni nie odnajdą się w tym świecie.


„Zamknęłam oczy i wtulona w niego wypłakiwałam swój ból, żal i poczucie straty, aż pozostała jedynie miłość. Zawsze miłość.”


Moja ocena 6,5/10


Tytuł: Przebudzona
Seria: Dom Nocy
Autor: P. C. Cast + Kristin Cast
Ilość stron: 312
Wydawca: Książnica
Data premiery: 2011-02-22



Książkę otrzymałam od Grupy Wydawniczej Publicat, za co serdecznie dziękuję ^^

sobota, 11 lutego 2012

Spalona - P. C. Cast + Kristin Cast


„Strata nie do zniesienia”


Zoey znalazła się na rozdrożu. Po tym jak jej dusza uległa rozpadowi, podzieliła się na kilka osobnych kawałków i opuściła ciało, Zoey ma do podjęcia ważną decyzję. Teraz młoda kapłanka musi ze złamanym sercem przyglądać, jak wszystko w co dotąd wierzyła rozpada się na kawałki. Jednak w Zaświatach jest bezsilna i nie ma ochoty na powrót, przeciwnie, chce zostać tam na zawsze z Heathem, chce wreszcie odnaleźć spokój. Aczkolwiek jednocześnie tęskni do przyjaciół, myśląc, że już nigdy nie będzie jej dane się z nimi spotkać. Ponadto, jeżeli nie powróci, może nastąpić koniec znanego jej dotąd świata. Jedyną osobą wśród żywych, która może do niej dotrzeć, jest Stark, jej waleczny, chwilowo zrozpaczony, wojownik. Pozostało mu tylko siedem dni, by dokonać tego, co jeszcze nikomu się udało… Tymczasem Stevie Rae nadal skrywa tajemnicę, która może być zniszczeniem, jak i zbawieniem dla świata.

Charaktery bohaterów prawie wcale nie są nakreślone w tej części. Przyjaciele Zo, baranie stadko, jak nazywa ich Afrodyta, nic tylko się zamartwiają. Co jakiś czas mają jakiś przejaw dawnych osobowości, jednak one strasznie zanikły. Bliźniaczki nie uprzykrzają już życia Afrodycie, nie skupiają na zakupach, nie kończą swoich zdań… wszystkie ich znaki charakterystyczne nagle w dziwny sposób się rozpłynęły. To samo stało się z resztą bohaterów. Tak naprawdę najlepiej trzyma się Afrodyta, która jak zwykle jest silna, często denerwująca i potrafi każdemu nagadać, przez co przynajmniej nie ginie w tle. Nawet nasza główna bohaterka przez to, że zatraciła siebie (przynajmniej ma jakieś usprawiedliwienie, co nie?) tylko chodzi i płacze. Na szczęście Stevie Rae i Rephaim mieli choć trochę zarysowane sylwetki - inaczej lektura mogłaby stać się całkowicie nie do zniesienia z tak nijakimi postaciami.

Fabuła tej części skupia się na sprowadzeniu Zo z powrotem oraz na sytuacji Stevie Rae i kruka Prześmiewcy.  Wydarzenia są opisane dość ciekawie, jednak w książce nie za wiele się dzieje. Przygotowania, zagadki… nawet tego nie ma za dużo. Przez tę lekturę się wręcz przelatuje… bardzo szybko zostaje przeczytana i odłożona na bok. Jednak co dziwne czytelnik nie nudzi się ani przez chwilę. Byłam zaabsorbowana działaniami podejmowanymi przez bohaterów, nawet jeśli takowe były proste do przewidzenia i miały małe znaczenie. Sądzę, że mogłoby być wprowadzonej więcej akcji, gdyż wtedy przynajmniej dane sytuacje wprowadzałyby coś nowego. Spodziewałam się trochę więcej, miałam nadzieję na przybliżenie obrazu Zaświatów i interesującym rozwiązaniu niektórych zagadnień, a otrzymałam zwykłe prawie codzienne czynności.

Autorki posługują się prostym i przystępnym dla młodzieży językiem. Tym razem zamiast książki napisanej w narracji pierwszoosobowej, gdzie stery przejmowała Zoey, otrzymujemy powieść pisaną z różnych punktów widzenia. Gdy do głosu dochodzą inne postacie mamy do czynienia z trzecioosobową narracją, a ten sposób pisania przeważał w tej części. Czytaliśmy o danych wydarzeniach ze strony Rephaima, Kalony, Starka, Stevie, Afrodyty i Zoey. Jak widać mieliśmy wgląd w wiele sytuacji dzięki zróżnicowaniu środowisk, w których aktualnie przebywali bohaterowie. Myślałam, że takie rozwiązanie problemu, jakim stała się mała „wycieczka” Zo do innego świata, będzie mnie drażnił, jednak okazało się, że przypadł mi on do gustu. Mimo częstej zmiany bohaterów, którym towarzyszyliśmy w ich przygodzie, tekst był spójny i tworzył logiczną całość.

„Spalona”, mimo gorszej postawy większości postaci, nie była złą lekturą. Co prawda jest to powieść, która nie zapada w pamięć, a tylko dostarcza krótkotrwałej rozrywki, jednak można jej poświęcić swój czas bez narzekania. Już troszkę przywiązałam się do serii „Dom nocy”, prawdopodobnie przez to, że czytałam o wszystkich zmaganiach zdolnej kapłanki, a było i całkiem sporo. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy, gdyż jestem ciekawa co też jeszcze przygotują nam panie Cast i mam nadzieję, że następne części będę lepsze od tych, z którymi już się zapoznałam. Polecam ten utwór szczególnie fanom serii i tym, którzy tak jak ja darzą ją pewnym sentymentem oraz osobom zaciekawionym Domem Nocy, w którym urzędują niezwykle potężni adepci i wampiry.


„Jak, u diabła, Zoey poradziła sobie z podobnym bajzlem?
„Nie poradziła sobie – dotarło do niej nieoczekiwanie. – On ją zniszczył.””


Moja ocena 7/10


Tytuł: Spalona
Autor: P. C. Cast + Cristin Cast
Ilość stron: 384
Wydawca: Książnica
Data premiery: 2011-10-19



Książkę otrzymałam od Grupy Wydawniczej Publicat, za co serdecznie dziękuję ^^

czwartek, 9 lutego 2012

Kuszona - P. C. Cast + Kristin Cast


„To jeszcze nie koniec”


„Kuszona” jest już szóstym tomem cyklu „Dom Nocy”. Opowiada on o dziewczynie, Zoey, która jest niezwykłą adeptką – ma pełny tatuaż w kształcie półksiężyca, zamiast samego konturu, oraz inne na całym ciele, które zdobywała przy swych kolejnych przygodach; ponadto panuje nad wszystkimi pięcioma żywiołami. Tak potężnej adeptki nie było chyba jeszcze nigdy wcześniej. Jednak nastolatka nie może nacieszyć się swą wyjątkowością, gdyż ciągle musi kogoś lub coś ratować, napotykając na swej drodze wiele niebezpieczeństw. W tej części znów towarzyszymy Zoey i jesteśmy świadkami wszystkich jej decyzji i poczynań.

Mimo że Neferet i Kalona zostali wygnani, to jeszcze nie koniec walki. W Domu Nocy nadal znajdują się osoby, które święcie wierzą, że Kalona jest wcieleniem Ereba, A Neferet – Nyks. Wszyscy muszą dojść do siebie po bliskim spotkaniu ze śmiercią, nawet ci najsilniejsi. Niezwykła więź łącząca Zoey z A-yą, dziewczynę stworzoną przed wiekami, by pokochała i uwiodła Kalonę, zaczyna uprzykrzać jej życie. Lecz na tym nie kończą się jej problemy. Stevie Rae, obdarzona wieloma mocami, ma przed przyjaciółką jakąś tajemnicę, która z pewnością nie jest ani trochę błaha. Mroczne sekrety mogą zagrażać całemu Domowi Nocy, a więcej niebezpieczeństw nie jest mu już potrzebnych.

Co też jeszcze autorki mogły wymyślić? Takie pytanie zadawałam sobie na początku. Wtedy sądziłam, że cała ta historia powinna już być zakończona na poprzednim tomie, jednak teraz uważam, że się myliłam. Fabuła powieści okazała się bardzo ciekawa, a książka wciągająca. Było kilka zwrotów akcji, co jakiś czas czytelnik zostawał też (nie zawsze miło) zaskoczony. Poza tym w „Kuszonej” zostały rozwinięte niektóre stare wątki i zapoczątkowane nowe, zachęcające do dalszej lektury. Akcja nie płynie bardzo szybko, jednak również się nie dłuży, dzięki czemu odbiorca może spokojnie się zaczytać, jednocześnie nie nudząc się. Na samej fabule się nie zawiodłam, co mnie nawet troszkę zdziwiło… pozytywnie.

Kolejną przyjemną niespodzianką był język, którym posługiwały się autorki. W poprzednich częściach raziła mnie duża ilość wulgaryzmów oraz ogólna nieciekawa jakość słów dobieranych do opisu co poniektórych sytuacji. Tym razem nie było wielu wulgarnych wyrażeń, co mocno działa na korzyść tej pozycji. Poza tym autorki potrafiły mnie zaciekawić i niekiedy wywołać prawdziwe emocje, czego wcześniej mi zabrakło. Nadal uważam, że cel nie został do końca osiągnięty, aczkolwiek widzę znaczną poprawę. Opisy się nie dłużyły, świetnie obrazowały wydarzenia i współgrały z dialogami, przez co łatwo się czytało tę lekturę.

„Kuszona” nie jest utworem zbyt ambitnym, poza tym lepiej byłoby najpierw zapoznać się z poprzednimi częściami, jednak warto sięgnąć po tę pozycję. Jeżeli ktoś czytał wcześniejsze tomy i najbardziej odrzucały go naiwne i wkurzające problemy miłosne Zoey, stające się czasami wręcz niewiarygodne, to mam dobrą wiadomość – prawie wszystkie się skończyły, a te które pozostały nie są już tak roztrząsane. Książka skupia się w końcu na innych aspektach niż życie miłosne nastoletniej kapłanki. Dlatego jeśli komuś nie przeszkadza kolejna opowieść o wampirach i dziewczynie ratującej świat, to jak najbardziej polecam tę książkę, dla umilenia sobie czasu.


„Nie. Niezupełnie. On nie spodziewał się śmierci – on jej pragnął. Przeżył coś tak potwornego, że nie wdział innego zakończenia dla swoich tragicznych losów. I choć większość tej grozy zgotował sobie sam, w oczach Stevie Rae czyniło go to bardzo, bardzo ludzkim. Znała to uczucie. Rozumiała ten absolutny brak nadziei.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Kuszona
Autor: P. C. Cast + Cristin Cast
Ilość stron: 392
Wydawca: Książnica
Data premiery: 2011-06-29



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Publicat, za co serdecznie dziękuję ^^


sobota, 12 listopada 2011

W siódmym niebie - Alyson Noel


„Wakacje na co dzień”


Nie byłam pewna czego spodziewać się po tej książce. Z opisu niewiele wiadomo, a ja dotychczas czytałam tylko jedną powieść tej autorki: „Ever”, która nie za bardzo mi się podobała. Bałam się, że otrzymam nudną i mało interesującą powieść, lecz byłam także nią zainteresowana przez wzgląd na pracę głównej bohaterki jako stewardesy. Na szczęście moje obawy co do tej lektury, okazały się niepotrzebne, gdyż otrzymałam lekką i zabawną opowieść, która potrafi świetnie umilić każdy dzień, niezależnie od pogody czy wcześniejszego nastroju czytelnika. 

Historia opowiada o Hailey Lane. Jej życie zmienia się bezpowrotnie, gdy w dniu swoich urodzin dowiaduje się, że mąż ją zdradza… w dodatku nie z inną kobietą, a mężczyzną. Dziewczyna pakuje torby i ucieka. Zauważa, że przy swym partnerze porzuciła wszystkie swe marzenia. Teraz na nowo odnajduje siebie i stara się żyć na własnych zasadach i uświadamia sobie, jak wiele utraciła. Poza tym jej praca już nie sprawia jej w ogóle przyjemności, choć kiedyś było inaczej. Dopiero teraz naprawdę się usamodzielnia i wyrusza w zupełnie nową podróż, wkracza w swe nowe życie.

Hailey nie jest zadowolona z tego, jak dotychczas spędzała czas i realizowała, a raczej nie realizowała swoich planów i zamierzeń. Ma dwadzieścia osiem lat i jeszcze nie wyszła za mąż, uważa również, że już wszystko stracone. Stara się w końcu zacząć realizować własne pragnienia: między innymi powraca do pisania powieści, którą porzuciła, gdyż jej chłopak stwierdził, że tak powinna postąpić. Chce także mieć przygody. Korzysta z życia, poznaje przystojnych facetów, jednak nadal nie potrafi w pełni stać się duszą towarzystwa. Dąży do bycia prawdziwą sobą, lecz najpierw musi się odnaleźć i przypomnieć sobie jaka naprawdę jest.

Fabuła skupia się właśnie na osobie Hailey i jej przygodach. Różne ciekawe wydarzenia, przyprawione nutką humoru, całkowicie absorbują czytelnika. Nie mamy zbyt wielu zaskakujących zwrotów akcji, lecz nie jest to ogromnym minusem, gdyż nie czytamy jakieś sensacyjnej historii, a tylko opowieść o zwykłym życiu prostej stewardesy. Wszystko opisane w tej książce jest jak najbardziej realne i dzięki temu jeszcze łatwiej poczuć panujący w powieści klimat rozrywek i niespokojnego życia.

Styl pisania autorki jest lekki i świetnie pasuje do różnych sytuacji. Potrafi rozbawić odbiorcę, ale także coś w nim poruszyć, by poczuł dokładnie to co główna bohaterka, z którą bardzo łatwo jest się utożsamić. Pozycja ta jest napisana w narracji pierwszoosobowej, oczami Hailey i to z jej perspektywy poznajemy wszystkie zaistniałe zdarzenia. Co do wykonania nie mam żadnych zastrzeżeń, ponieważ powieść tę czyta się szybko i z przyjemnością.

„W siódmym niebie” nie jest szczególnie ambitna pozycją, lecz warto poświęcić na nią swój czas. Można się przy niej bez problemu rozluźnić i oddalić od codziennych trosk. Główna bohaterka, mimo że ma dwadzieścia osiem lat, nadal niekiedy zachowuje się jak nastolatka i uważam, że każdy z chęcią o niej poczyta. Powieść ta jest idealna na wakacje, lecz w czasie roku szkolnego czy pracy jest jeszcze lepsza, ponieważ działa kojąco. Świetnie bawiłam się z tą pozycją i polecam ją każdemu kto pragnie odpoczynku przy dobrej i fascynującej historii.

Moja ocena 8,5/10


Tytuł: W Siódmym Niebie
Autor: Noel Alyson
Ilość stron: 384
Wydawca: Książnica
Data premiery: 2011-07-27


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Publicat, za co serdecznie dziękuję ^^


sobota, 16 lipca 2011

Bogini oceanu - P. C. Cast



„Pragnę magii w swoim życiu”*

Phyllis Christine Cast to amerykańska pisarka fantasy i romansów, znana z napisanej wraz z córką, Kristin Cast, serii "Dom Nocy", jak również jej własnych cyklów: „Goddess Summoning” i „Partholon”. P. C. Cast w swoich powieściach podkreśla siłę i niezależność kobiet, co widać także w „Bogini Oceanu”.
Christine Canady, znana wszystkim jako CC, pragnie magii w swoim życiu. W dniu dwudziestych piątych urodzin wypowiada magiczne zaklęcie, z nadzieję, że odmieni ono jej szare i nudne życie. Nie spodziewa się jednak jakie zmiany można wywołać w ten sposób. Gdy ma lecieć do Arabii Saudyjskiej, jej samolot rozbija się nad głębokimi wodami, a wtedy jej życie zmienia się diametralnie. Po tym incydencie budzi się jako mityczna syrena Undine, córka Gai i Lira, w zupełnie innym czasie i miejscu. Dziewczyna nie pragnie życia w wodzie, przez co jej matka bogini Gaja obdarza ją możliwością posiadania ludzkiego ciała, lecz pod pewnymi warunkami. Wydawać by się mogło, że CC znajdzie szczęście na wyspie, jednak zaczyna tęsknić za oceanem i przystojnym trytonem, któremu oddała serce…
CC, gdy wciela się w postać syreny, jest postawiona w nowej sobie sytuacji. Przede wszystkim już nie jest człowiekiem, a magiczną postacią o dużej mocy. Od tamtego czasu musi mierzyć się z zupełnie innymi problemami niż dotychczas, jako sierżant w Siłach Powietrznych. Ale jako, że jest ona osobą ciekawą świata, wesołą, zaradną i dobrą, potrafi sobie poradzić z wieloma sytuacjami. Bardzo polubiłam tę bohaterkę, gdyż nie była ona strachliwa i skulona w sobie, była silną i roztropną kobietą o wielkiej mocy.
Autorka przedstawia nam ciekawy świat, w którym bogowie i boginie nadal żyją. Wraz z CC, po jej przemianie przenosimy się do średniowiecznej Walii, cofając się przy tym w czasie o około tysiąc lat. Ludzie tam żyjący nadal wierzą w czarownice, które bezwzględnie karzą oraz traktują kobiety jako gorsze od mężczyzn, jako ich własność. W klasztorze, w którym zagości Christine, wierzą w przesądy, a opat zmusza ludzi do wierzenia, że piękno jest złem. Ukazuje wszystkim cierpienie i ból, dzięki czemu skupia wokół siebie wiele osób, przekonując ich by nie grzeszyli, a tak naprawdę tylko i wyłącznie robi to dla własnej korzyści. W takim świecie przyszło żyć wolnej kobiecie.
Fanowie wartkiej akcji niestety by się zawiedli. Najwięcej dzieje się dopiero pod koniec książki, gdy następują niespodziewane wydarzenia, zaś przez jej ¾ nie jesteśmy świadkami szybkich zwrotów akcji, czy natłoku zdarzeń. Jednak, choć stosunkowo mało się dzieje, powieść pozostaje ciekawa, nie potrzeba w końcu, niesamowitych przygód, by zainteresować czytelnika. Skupiamy się bardziej na Undine, która próbuje podejmować właściwe decyzje w obcym ciele i świecie.
Lir, Gaja, Udine… te mityczne postaci, nie były jedynymi czynnikami wprowadzającymi trochę magii i niesamowitości do książki. Przed nami otwiera się zupełnie nowy świat, gdzie delfiny mogą uratować życie, nieustraszonej księżniczce oceanu, a zwykła dziewczyna może zostać wrzucona w sam środek średniowiecza. Pani Cast bardzo ciekawie i realistycznie ukazała niezwykłe zdarzenia, byłam pod wrażeniem jej przedstawienia tamtego świata.
Pisarka ma świetne pióro. „Bogini Oceanu” wyzwala emocje, którym nie da się oprzeć: doprowadza do śmiechu, niekiedy jesteśmy zaś przez nią bliscy łez. Autorka potrafi zaciekawić odbiorcę nawet zwykłą codziennością, gdyż w jej opisie da się wyczuć to, że wiele włożyła do tej książki.
Pierwszy tom „Wezwania bogini” bardzo mi się spodobał. Mimo braku wielkich przygód, pokochałam tę książkę i trafiła ona na listę moich ulubionych. Pozycja ta łączy w sobie magię, humor, silne emocje oraz pikantny romans. Niczego tutaj nie zabraknie. Polecam tę lekturę wszystkim interesującym się gatunkiem paranormal romanse lub mitologią, jednak sądzę, że inny czytelnik także nie wzgardziłby tym utworem.

Moja ocena 9/10


*cytat z „Bogini Oceanu”


Książkę otrzymałam od Grupy Wydawniczej Publicat, za co serdecznie dziękuję :)



czwartek, 19 maja 2011

Nieśmiertelni. Miłosne Opowieści Wampiryczne - P. C. Cast



Phyllis Christine Cast (ur. w 1960) – amerykańska pisarka fantasy i romansów, znana z napisanej wraz z córką, Kristin Cast, serii "Dom Nocy", jak również jej własnych cyklów.
Nieśmiertelni jest to nowy zbiór ośmiu opowiadań o wampirach, które zostały wybrane przez P.C. Cast.
„Zapraszam was, byście wspólnie ze mną odczytali zaklętą magię tych stron. Olśni nas czar bliskości wampirów, a przez to osiągniemy nieśmiertelność… choćby na krótką chwilę.”*

„Nawiedzona miłość”

Cynthia Leitich Smith to ceniona autorka gotyckich powieści fantastycznych przeznaczonych dla młodzieży. Napisała także kilka opowiadań dla dzieci. Mieszka w Austin w Teksasie wraz z mężem, pisarzem Gregiem Leitichem Smithem.
Cody Stryker, od niedawna właściciel kina „Stara Miłość”, zatrudnia do pracy przy sprzedawaniu biletów młodą dziewczynę o imieniu Ginny. Budynek ten nie jest jednak zwyczajny, mieszka w nim duch zmarłej dziewczyny, który jasno sygnalizuje swoją obecność. Od pojawienia się nowej pracownicy Sonia (tak nazywał się ów duch) zaczyna wariować. Cody jest wystraszony i myśli, że to wszystko przez to kim jest. Próbuje obronić Ginny przed gniewem zmarłej. Jednak czy wszystko dobrze zrozumiał?
Miejscem akcji w większości jest stare nawiedzone kino. Jest to miejsce tajemnicze, ze swoją historią. Dzieją się tam różne dziwne rzeczy jednak mowa o duchach tylko sprowadza więcej osób. Nie odczuwa się w tym miejscu wielkiego napięcia, nawet po poznaniu prawdy.
Bohaterami głównymi są Ginny, Cody (który prowadzi narrację) i Sonia. Są to postacie różniące się od siebie pod wieloma względami. Cody’ego łatwo polubić, Ginny też, jednak Sonię nie koniecznie obdarzana jest sympatią.
Autorka pisze prostym językiem, potrafi wciągnąć czytelnika w opowieść. Język nie przysparza problemów przy czytaniu, a autorka potrafi zaskoczyć.
Opowiadanie to jest bardzo ciekawe, wciągające oraz zaskakujące. Przyjemnie czytało się o chwilach przeżytych przez Cody’ego.

„Bursztynowy dym”

Kristin Cast, współautorka bestsellerowego cyklu „Dom Nocy”, tym razem tworzy bez swojej matki, P. C. Cast. Jest studentką w Tulsie, specjalizuje się w komunikacji społecznej. Panna Cast marzy o wielkiej sławie.
Jenna wybiera się na hotelowe party Taylora. Jednak w ostatniej chwili wychodzi z domu, już zapewne będzie spóźniona. Na dodatek, po przebyciu niecałej drogi jej auto gaśnie i nie chce zapalić. Idzie więc na przystanek, a tam spotyka dziwnego chłopca i… znów budzi się we własnym łóżku mając okropne uczucie deja vu. Jednak powoli zaczyna sobie przypominać…
Miejsce jest zróżnicowane, gdyż dziewczyna nie siedzi cały czas w domu, czy w innym miejscu. Wszystkie wydarzenia jednak są dopasowane do danych miejsc, które budują odpowiedni klimat.
Jenna jest zwykłą nastolatką, chce jechać na imprezę i zatańczyć z obiektem jej westchnień. Jednak wszystko się zmienia po poznaniu tajemniczego chłopaka, który będzie musiał ją wprowadzić w jej nowe życie.
Autorka pisze zrozumiałym i wciągającym językiem, jednak na samym początku, nie potrafiłam się zainteresować. Jednak to minęło po kilku stronach. Kristin jest bardzo dobrą pisarką dla młodzieży, co ukazuje nam w swoim opowiadaniu.
„Bursztynowy dym” jest ciekawym opowiadaniem. Zaskoczył mnie tor, na który weszła ta opowieść. Przyjemnie się je czytało, umiliło ono czas.

„Martwy tropiciel. Opowieść o wampirach z Morganville”

Rachel Caine jest autorką ponad dwudziestu pięciu powieści, z których najbardziej znane to bestsellerowe cykle „Wampiry z Morganville” oraz „Czas wygnania”. Pisze ciągle, często jej za to płacą, co zawsze ją zaskakuje i wprawia w zachwyt.
Morganville. Jeśli nigdy tam nie byłeś, możesz się cieszyć. Shane mieszka tam wraz z przyjaciółmi wśród wampirów. Wampiry są tam kimś normalnym, to one dominują w tym miaście. Dzieją się tam różne dziwne rzeczy, ale wstawanie z martwych… to już za dużo nawet jak na Morganville. Jednak Shane Collins zostaje porwany. W dodatku porwany przez kogoś, kto już nie żyje.
Akcja rozgrywa się niedaleko miasta Morganville w małym domku. Stoi on na pustkowiu, nie ma dokąd stamtąd uciec, najbliżej jest do miasta wampirów.
Shane Collins od zawsze nienawidzi istot, pijących krew po śmierci, a raczej zabójstwie, jego siostry i matki. Jest on głównym bohaterem tego opowiadania, jak i narratorem, co było dla mnie trochę dziwną odmianą po czytaniu Wampirów z Morganville z perspektywy Claire.
Styl pisania autorki zawsze bardzo lubiłam. Jest on prosty i przyjemny do czytania. Autoka potrafi zaskoczyć, jak i wciągnąć w bieżące wydarzenia.
Miło było znów poczytać o Shanie, którego zdążyłam już poznać w cyklu „Wampiry z Morganwille”. Jest to miłe opowiadanie, które czyta się szybko i przyjemnie.

„Dobre maniery”

Tanith Lee napisała ponad sto książek i ponad dwieście sześćdziesiąt opowiadań, cztery sztuki radiowe oraz scenariusze odcinków do kultowego serialu „Blake’s”. Mieszka w Anglii z mężem oraz dwoma wiecznie głodnymi czarno-białymi kotami.
Lelystra nie jest zwykłą dziewczyną. Została wysłana na Bal Październikowy, gdzie wśród obecnych rozpoznała wampira. Od razu wiedziała kim on jest i postanowiła go śledzić. Nie chciała pozwolić by się kimś pożywić. Jednak wszystko źle rozegrała…
W Zamku Rekonstrukcja gospodarze utrzymywali fałszywą atmosferę antyku. Było to miejsce gdzie wampir potrafił się świetnie zamaskować, nie pozostając rozpoznanym.
Lel jest osobą, która mnie odrobinę zaskoczyła swym pochodzeniem. Jest nastolatką, która posiada dość dużą wiedzę na temat Wampiryzmu. Anghel jest wampirem, który udaje człowieka, podszywającego się odrobinę pod wampira swymi zachowaniami. Ukazując siebie takim jakim był pozostawał uważany za kogoś udającego, dzięki czemu mógł spokojnie żyć.
Autorka pisze, wywołując zainteresowanie czytelnika. Pisze prosto i zwyczajnie, a jej opowiadanie czytało się lekko.
Opowiadanie tej autorki chyba najbardziej mi się spodobało. Miało ciekawych bohaterów, jak i ogólnie wykreowany świat. Widać, że autorka miała świetny pomysł, który należycie spisała. Opowiadanie to bardzo mi się podobało.

„Światło księżyca”

Richelle Mead to autorka bestsellerowego cyklu „Akademia wampirów”. Niegdyś nauczycielka w gimnazjum, Richelle mieszka teraz i pisze w Seattle.
Lucy ucieka przed wampirami, choć sama także nim jest. Ucieka, bo wiąże się z nią przepowiednia, której za żadną cenę nie chcą wprowadzić w życie jej pobratymcy, zaś ludzie chcą aż za bardzo. Jej ostatnią deską ratunku jest człowiek, który nienawidzi jej rasy, co jest zrozumiałe. Lucy ma też przed sobą wybór: co począć z tą nieszczęsną przepowiednią?
Lucy musi uciekać, przez co spotykamy ją na początku na ulicach miasta, które należycie oddają klimat sytuacji. Większość opowiadania dzieje się w drodze, dzięki czemu akcja nie jest bierna i nie stoi w miejscu.
Lucy jest wampirem, jednak rozumie ludzi i nie chce ich niewoli. Jest w tym zdaniu odosobniona jako wampir, jednak i tak widać, że chce równości obu ras. Właśnie to skazało ją na pościg i na o wiele gorsze.
Richelle ma świetnie rozwinięty warsztat pisarski. Po przeczytaniu „Akademii Wampirów” pokochałam tę autorkę i uważam, że świetnie pisze wciągając czytelnika w ukazywany przez nią świat.
Opowiadanie to jest bardzo ciekawe, jednak nie spodziewałam się czegoś takiego po tej autorce. Tak szczerze to nie wiem dlaczego. Jednak dzięki temu opowiadanie to było dla mnie zaskoczeniem.

„Przemieniona”

Nancy Holder to bestsellerowa autorka. Napisała ponad osiemdziesiąt powieści i dwieście opowiadań, esejów i artykułów. Autorka jest ceniona i nagradzana.
W dniu szesnastych urodzin Jill wampiry napadły na Nowy Jork. Lecz to był dopiero początek. Ulice pustoszały, domy się paliły, nie dało się z nikim skontaktować. Ludzie umierali i nie wiedziało się kiedy nadejdzie twoja kolej. Jednak Jill potrafiła tylko myśleć o swoim najlepszym przyjacielu, którego kochała, lecz wiedziała, że on nie odwzajemni jej uczucia, bo już miał chłopaka.
Spustoszałe i zniszczone miejsce, po którym poruszała się Jill, było kiedyś tętniącym życiem miastem. Teraz patrzenie na nie i myślenie o nim przyprawiało tylko o przygnębiające myśli.
Jill polubiłam, widać było, że była oddana, jednak zdawało się nie miała własnej woli, robiła wszystko pod Eliego. Eli był strasznie denerwującą postacią. Nie widział tego, czego nie chciał widzieć i idealizował tego swojego chłopaka gbura. Był denerwujący i zdawał się być mocno egoistyczny.
Pierwszy raz miałam do czynienia z opowiadaniem autorstwa Nancy Holder. Pisze ona pod młodzież używając prostego i lekkiego języka.
Opowiadanie czytało się przyjemnie, umiliło ono czas.

„Żarłoczne”

Rachel Vincent ukończyła anglistykę. Dysponuje niewyczerpaną wyobraźnią i przekonuje się , że jest ona praktyczna. Rachel jest starsza niż wygląda i młodsza niż się czuje, pozostaje jednak przekonana, że cały dzień spędzony na pisaniu, dodaje jej jeden dzień życia.
Malorry, po namowie Andi zgadza się jechać na imprezę. Musi pamiętać by ciągle być czujną, żeby nie pozwolić zrobić Andi nic czego będzie potem żałowała. Tym razem jest jednak inaczej. Spotyka chłopaka, który będzie jej „geniuszem”. Traci czujność i w ostatniej chwili powstrzymuje Andi przed przekroczeniem granicy. Ale kto powstrzyma ją…
Najważniejsze momenty są podczas imprezy, na której poznaje Evana, wśród hałasu i piosenek. Potem ważne jest także to co się dzieje następnego dnia u niej w domu, wtedy wychodzi na jaw kim naprawdę jest.
W tym opowiadaniu nie ma żadnego wampira co mnie zaskoczyło, jest za to syrena. Mallory, która jest tajemniczą postacią, gdyż wiemy, że nie jest zwykłą nastolatką, jednak dopiero na końcu dowiadujemy się kim jest.
Styl pisania tej autorki był podobny do jej poprzedniczek. Także kieruje swe opowiadanie do młodzieży, a czyta się je szybko i przyjemnie.
Opowiadanie to spodobało mi się, było trochę tajemnicze, co zachęciło mnie do czytania bez przerywania. Wciągnęłam się. Czytając je spędziłam miło czas.

„Wolna. Opowieść z Wiecznej Nocy”

Claudia Grey to pseudonim nowojorskiej pisarki Amy Vincent, autorki „Wiecznej Nocy”, której bohaterką jest stusześćdziesięcioletnia wampirka Patrice.
Patrice nigdy nie dostaje tego czego chce. To czego chce się nie liczy. Ona ma znaleźć sobie bogatego męża, który będzie ją utrzymywał. Tyle, że ona tak naprawdę kocha zwykłego robotnika, który wykupił się i uniezależnił od swojego pana. Jednak nie jest bogaty i nigdy nie będą mogli być razem. Patrice poznaje na balu Juliana, który dziwnie się zachowuje. Jej matka jest zachwycona, że wreszcie kogoś takiego poznała i przyciągnęła jego uwagę. Jednak ona nie zna mrocznego sekretu chłopaka…
Patrice jest główną bohaterką tego opowiadania. Jest dziewczyną, która chce mieć swoje zdanie i nie wypełniać tylko rozkazów i zachcianek innych. Julien zaś, co od początku jest faktem oczywistym, nie jest zwyczajny. Jest za to denerwujący i irytujący.
Autorka pisała lekko, jednak momentami opowiadanie mnie nudziło. Nie potrafiłam do końca wciągnąć się w życie Patrice przez co opowiadanie trochę się dłużyło.
Opowiadanie te najmniej spodobało mi się z zamieszczonych w tej książce, dało się je przeczytać, jednak nie było zbytnio absorbujące.

Ksiązka ta ogółem przypadła mi do gustu. Była zbiorem ciekawych opowiadać, które w większości bardzo mi się podobały. Znane autorki napisały wampirze opowieści, które czytało się lekko i przyjemnie. Książa ta jest miłym oderwaniem od rzeczywistości, jest jednak takim umilaczem czasu nad którym nie trzeba się zastanawiać. Książkę tę polecam, szczególnie fanom autorek tych opowiadań.

Moja ocena 7/10



*ze wstępu P. C. Cast.


Książkę otrzymałam od Grupy Wydawniczej Publicat, za co serdecznie dziękuję :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...