czwartek, 7 marca 2013

Insygnia. Wojny światów - S. J. Kincaid


„Talent do gier”


Tom Rainers prowadzi dość nudne życie, mimo że nie wie, gdzie spędzi choćby następną noc. Wraz z ojciec chodzi od kasyna do kasyna, śpi w motelach czy na ławkach w parku, różnie to bywa. Jego tata jest hazardzistą i niestety już wpadł w ten nałóg zbyt głęboko. Tom radzi sobie tylko dzięki temu, iż umie grać w gry, a z zakładów co jakiś czas można wyciągnąć jakąś sumkę. Właśnie ten jego talent do wygrywania wirtualnych potyczek zmieni jego życie nie do poznania. Pewnego dnia chłopak dostaje propozycję – może zostać kadetem w Wieży Pentagonu. Dowiaduje się, że był obserwowany już od jakiegoś czasu, teraz natomiast może uczęszczać do elitarnej szkoły wojskowej. W końcu ma okazję zdobyć przyjaciół, zacząć inaczej żyć, coś osiągnąć. Dostaje szansę od losu i ją wykorzystuje. Jeżeli się sprawdzi i będzie lepszy od innych, może zostanie członkiem Sił Układu Słonecznego i weźmie udział w walkach III wojny światowej, zmierzy się z najlepszymi.

Okrutne morderstwo zawsze tworzy fundament pięknej przyjaźni.”

Tom jest zwyczajnym czternastolatkiem bez żadnych osiągnięć i talentów, poza tym do grania. Autorka obdarzyła go charakterem przeciętnego, rozbrykanego nastolatka. Chłopiec lubi się wygłupiać, ciągnie go do dziewczyn, wdaje się w bójki, ceni przyjaciół i miewa niezbyt mądre pomysły. Niemniej staje na drodze do dorosłości, po raz kolejny mamy do czynienia z pokazywaniem tego, jak bohater zaczyna dojrzewać, zmieniać się. Reszta postaci była również ciekawymi dzieciakami, a to wszystko dodawało realizmu. Te prostoliniowe przedstawienie charakterów sprawiało, iż praktycznie od razu było wiadomo, kto po jakiej stronie stoi, kim jest i czy warto mu zaufać, aczkolwiek również dodawało to autentyzmu całej historii. Ogólnie bohaterów łatwo polubić, są sympatyczni, niektórzy zaś irytują, lecz to chyba oczywiste, gdy zaczynają obrażać i uprzykrzać życie najważniejszej postaci, która staje się czytelnikowi w pewien sposób bliska.

Główny bohater trafia do niezwykłej szkoły, odnajduje tam przyjaciół i wrogów. Jego życiu jest poświęcone najwięcej uwagi. Po recenzjach innych czytelników byłam na to trochę przygotowana, niemniej i tak żałuję, że po tak obiecującym opisie, nie mieliśmy do czynienia z niesamowitymi bitwami w przestworzach. Wizja trzeciej wojny światowej każdemu jawi się zazwyczaj końcem ludzkości, nawet Einstein stwierdził, że nie wie, jakich broni będą wtedy używać mieszkańcy naszej planety, lecz w czwartej wojnie będą nimi już jedynie kamienie i kije. Aczkolwiek autorka proponuje inne rozwiązanie, którym są walki w przestworzach. Dzięki temu nie niszczyło się terytoriów ziemi i nie nastąpił żaden koniec świata spowodowany użyciem licznych i strasznych broni. Sam pomysł ciekawy, jednak nierozwinięty, praktycznie cała akcja ma miejsce w szkole, poza nielicznymi sytuacjami. Trochę mnie to zawiodło, ale nie mogę powiedzieć, iż rozmyślałam nad tym jakoś szczególnie podczas samej lektury, gdyż tak zwyczajnie nie było.

- Posłuchaj, Beamer, przykro mi, że ściąłem ci głowę, rozumiesz?”

Ogólnie sama fabuła jest interesująca. Mimo braku wielu walk, nie można powiedzieć bym podczas lektury się nudziła. Co prawda w tym dziwnym i niezwykłym ośrodku trudno o normalność, niemniej dzięki temu sprawy i trudy szkolne zostały ciekawie przedstawione. To samo tyczy się życia nastolatków. Wiele humoru wprowadzali np. Tom i jego współlokator Vik, którzy przekomarzając się oraz kłócąc potrafili doprowadzić do szczerego śmiechu. Oczywiście to nie wszystko, poczucie inności, obcości, pewne aspekty polityczne i manipulacje medialne, te tematy również zostały poruszone, niemniej tylko całkiem pobieżnie, autorka nie skupiała się na tym, a wrysowała to jedynie w tło. Nie sposób jednak tego nie zauważyć, wprost pokazane jest zakłamanie telewizji i tego, że niektórzy ludzie są tylko symbolami, a nie prawdziwymi bohaterami i sprawcami danego czynu. Całość opisana jest lekko i przyjemne, styl pisania autorki jest prosty i nie sprawia żadnych trudności. Sama książka naprawdę wciąga, przeczytałam ją w zastraszającym tempie, nie mogąc się od niej oderwać.

„Insygnia” okazały się naprawdę ciekawą lekturą. Mimo że idealna nie jest, to naprawdę miło spędziłam z nią czas. Głównym tego powodem był humor, występujący w powieści. Niemniej zdaję sobie sprawę, że nie do każdego może on trafić (np. do mojej znajomej jakoś nie bardzo), ponieważ w większości jest dość infantylny. Aczkolwiek mnie to nie przeszkadzało, młodzież nie powinna się przeciwko temu buntować, tak samo jak osoby z natury wesołe. Kolejnym czynnikiem był styl pisania autorki, lekki a mimo to bardzo absorbujący, czytałam z zainteresowaniem, nie zauważając mijającego czasu. Ten brak szalonej akcji nie przeszkadzał i mimo iż spodziewałam się czegoś choć trochę innego, jestem zadowolona, że dałam tej pozycji szansę. Jeżeli ktoś szuka czegoś lekkiego i interesującego, zapewniającego zarazem rozrywkę bądź jest zainteresowany przedstawianą wizją świata, nie powinien się zastanawiać i po prostu sięgnąć po tę książkę, gdyż naprawdę warto.


- Nie wierzę.
- Naprawdę miałem bliznę. - Vik wskazał na swoją brew.
- Tak, w to wierzę. Po prostu nie mogę sobie wyobrazić, żebyś kiedykolwiek wyglądał męsko.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Insygnia
Seria: Wojny światów
Autor: S. J. Kincaid
Ilość stron: 472
Wydawca: Egmont
Data premiery: 2013-02-06



O autorce:
S. J. Kincaid urodziła się w Alabamie, dorastała w Kalifornii, uczęszczała do szkoły w New Hampshire, ale dopiero mieszkając w mrocznej Szkocji, uświadomiła sobie, że chce zostać pisarką. „Insygnia. Wojny Światów” to jej debiut literacki. W przygotowaniu druga część cyklu.




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękuję ^^


21 komentarzy:

  1. jakoś nie mogę przekonać się do tej pozycji, mimo tylu pozytywnych recenzji... książki sci-fi nie należą do moich ulubionych, głównie ze względu na walki i bitwy - za tymi juz zupełnie nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, tyle że właśnie pisałam, że ich praktycznie nie ma...

      Usuń
  2. Średnio przekonuje się do tej książki... Niby słyszałam o niej sporo dobrego, ale mam odwrotnie od poprzedniczki. Wolałabym więcej bitew i walk ;)
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie się z nią zapoznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka mi się bardzo podobała, taka inna i świeża książka;)

    OdpowiedzUsuń
  5. książka już na mej półce
    zatem przeczytam :)
    intryguje mnie ta historia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i raczej miło ją wspominam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podobała, nie mogę doczekać się jej kontynuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedługo będę ją mieć u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już jest, mam ją z wymiany, czeka na półeczce ^-^
    Świetna recenzja <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Czego ja się o tej pozycji nie naczytałam! Ale póki co sobie odpuszczę, jednak na pewno będę pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo różne recenzje można przeczytać o tej książce, niemniej właśnie do mnie idzie i z chęcią przeczytam i sama ocenię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej!
    Z okazji Dnia Kobiet skromny Melonik chciałby życzyć Ci WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :D!
    A tutaj zapraszam na więcej życzeń :) - http://mejus250.blogspot.com/2013/03/dzien-kobiet.html

    Pozdrawiam!
    Melon ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam ochoty na nią teraz, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Własnie jestem w połowie i bardzo mi się podoba to co było do tej pory :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Zupełnie nie mój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś nie specjalnie zainteresowała mnie ta książka...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie zaciekawiłaś tą książką, dopisuję ją do planów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna książka, fajnie, że przeczytałaś. ;) Też mi (zwłaszcza na początku) brakowało tej wojny, ale później okazało się, że inne aspekty całkowicie rekompensują te braki.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...