niedziela, 6 listopada 2011

Między młotem a piorunem - Kevin Hearne


„Między młotem a piorunem” jest już trzecią częścią serii: „Kroniki Żelaznego Druida” autorstwa Kevina Hearne – nauczyciela, który jest wielbicielem komiksów i pieszych wycieczek oraz poświęca czas na hodowanie bazylii. W tej części dowiadujemy się czegoś o przepowiedniach, które otrzymał Odyseusz (m. in. o lądowaniu na księżycu i końcu świata), jesteśmy świadkami tego, jak Atticus zaprzyjaźnia się z wielkim szlachetnym wiewiórem wielkości betoniarki, jak podróżuje olbrzymostopem i jak zaczyna śpiewać w kółko: „Było morze, w morzu kołek, a kołku był wierzchołek…” w dość żenującej sytuacji. A wszystko to w obliczu śmierci…

Ostatni żyjący druid, Atticus O’Sullivan, pakuje się w kolejne kłopoty. Na początku manipuluje uczuciami pewnego naiwnego i miłego Ratotoska, wielkiej wiewiórki. Dzięki temu, po pniu Drzewa Życia – Yggdrasilu, dostaje się do Asgardu, świata bogów nordyckich. Robi to, gdyż złożył obietnicę zdobycia jabłka Odyna dla starej i potężnej czarownicy. Kradzież, mimo że trudna, udaje się, a druid wychodzi z niej prawie bez szwanku. Jednak nie robi sobie nadziei i wie, że niedługo Odyn wraz z innymi bogami zwrócą się przeciw niemu.

Atticus po dwóch tysiącach lat zaczyna dojrzewać. Oczywiście nadal nie zawsze potrafi zachowywać się stosownie do sytuacji, jednak nie można w końcu oczekiwać od niego zbyt wiele. Jest zmuszony do zmienienia swej postawy, gdyż jasnowidzenie Jezusa, i nie tylko jego, nie może się mylić, a zwiastuje bardzo, bardzo źle. Aczkolwiek druid nie byłby sobą, gdyby znów nie wpakował się w jakieś niebotyczne kłopoty. Zamach na życie Thora dobrym pomysłem na pewno nie jest, ale nasz ulubiony paranoik nikogo nie słucha i i tak robi swoje.

Paranoja Atticusa tylko się powiększa. Wszędzie widzi niebezpieczeństwo, a z każdym dniem jest coraz gorzej. Nie ma mu się co dziwić, szczególnie, że zadziera z bardzo potężnymi osobistościami. Teraz jednak ma dodatkowy ciężar, gdyż związał się z Oberonem i Granuaile, a ich przyjaźń może okazać się kłopotliwa. Musi też ich chronić, lecz nie tylko. Jego wampirzy prawnik Leif też nie jest mu obojętny, a sfora wilkołaków ma w nim sojusznika. Nie może ich narażać na zbyt wielkie niebezpieczeństwo, więc postanawia opuścić swe dotychczasowe miejsce zamieszkania. Lecz najpierw musi wypełnić dane komuś słowo, co sprowadza na niego jeszcze większy gniew bogów.

Wiara jest bardzo ciekawie przedstawiona w tej serii. Autor ukazuje nam świat, gdzie wszyscy bogowie, w których się wierzy istnieją obok siebie. Nie zadają się ze sobą za często i przebywają w towarzystwie tych ze swojego panteonu, ale Atticus zna wielu z nich, z najróżniejszych religii. Jego przyjacielem jest nawet Jezus, z którym lubi niekiedy sobie popsocić. W Morrigan, bogini śmierci ma sojuszniczkę, a nordyckim bogu piorunów - zagorzałego wroga. Koncepcja takiego obrazu świata jest interesująca, szczególnie że aż trudno sobie wyobrazić, jak to wszystko może funkcjonować na równoległych płaszczyznach. Nawet jest kilka miejsc, gdzie udają się ludzie po śmierci, a to dokąd trafisz zależy od wierzenia. Mimo że wydawać się może to nieprawdopodobne, to pan Hearne ułożył to w logiczną całość, w którą jest się skłonnym uwierzyć.

Autor pisze ciekawie, idealnie obrazując całą zaistniałą sytuację. Gdy jest to potrzebne ukazuje również barwne opisy miejsc, do których trafia główny bohater. Skonstruował przejrzystą fabułę, która jednak ma swoje zaskakujące wydarzenia i zwroty akcji, obfituje także w fascynujące wydarzenia. Zaczytujemy się w powieści, wciągnięci w wir wydarzeń, płynnie następujących po sobie scen. Łatwo jest nam się także utożsamić z bohaterem, jako że książka napisana jest w narracji pierwszoosobowej. Całość jest logiczna oraz spójna i nic nie przeszkadza w zagłębieniu się w lekturze.

„Między młotem a piorunem” trzyma poziom poprzednich części, a porzeczka była ustawiona bardzo wysoko. Jestem pod wrażeniem wielkich pokładów wyobraźni Kevina Hearne. Przedstawia on nam niebanalną historię i bohaterów. Jedyne czego troszkę mi było szkoda to, że było mniej Oberona, który bardzo rzadko brał tym razem udział w wydarzeniach. Na szczęście zostało mi to wynagrodzone innymi, zupełnie nowymi, aczkolwiek równie absorbującymi postaciami. M. in. poznajemy innego boga piorunów – Peruna, który nie potrafi za dobrze mówić po angielsku, starego alchemika i zapomnianego boga, który żyje tylko by się zemścić. Otrzymujemy o nich kilka opowieści, co urozmaica nam czytanie. Na dodatek zakończenie powieści zamurowało mnie. Nie mogłam się przez chwilę ruszyć, a później cały czas tylko o nim myślałam. Pozycja jest naprawdę warta przeczytania, dlatego polecam ją wszystkim i uważam, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie: i zwolennicy humoru, wartkiej akcji, charakterystycznych bohaterów czy po prostu niezwykłych opowieści.

Moja ocena 10/10

 
Tytuł: Między młotem a piorunem
Autor: Kevin Hearne
Wydawca: Rebis
Ilość stron: 408
Data premiery: 2011-10-25


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis, za co serdecznie dziękuję ^^


19 komentarzy:

  1. Przy poprzednich częściach bawiłam się wybornie, więc i po tę książkę pewnie sięgnę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj muszę przeczytać, muszę. Mam nadzieję, że szybko uporam się z recenzenckimi i ruszę za tą serię ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sięgnę, skoro tak zachwalasz :) I dawno nie widziałam u ciebie tak wysokiej noty, więc tym bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak będę miała czas to bardzo chętnie sięgnę :)
    Pozdrawiam serdecznie, Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwie wcześniejsze części bardzo mi się podobały, więc nie popuszczę i tej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chcę się zabrac za ten cykl, jestem pewna, że również przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba pora zainteresować się wszystkimi trzema częściami :D Bardzo fajna recenzja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa! Muszę kupić tę książkę! Koniecznie!
    Ps; dzięki za rady ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako tako poprawiłam i rzeczywiście lepiej teraz to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. poprzednich tomów jeszcze nie czytałam, ale widziałam na ich temat tyle pozytywnych opinii, że przy pierwszej okazji na pewno po nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak... jesteście MISTRZAMI w ogołacaniu mi portfela:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Och, u mnie na półce ciągle stoi 1 część i kusi :D Coś czuję, że ta seria mi się spodoba, więc sięgnę też po kolejne części ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach pierwszą część i jeśli mi się spodoba - następne. Już nie mogę się doczekać lektury!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam coraz większą ochotę na tę serię. Żałuję, że dałam się zwieść tytułowi pierwszego tomu (Na psa urok...) i nie zaczęłam na nią polować wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  15. Z chęcią przeczytam, ale nie wiem czy znajdę niestety na to fundusze i czas, ale spróbuję zrobić co się tylko da :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana Tristezzo miło widzieć że przerwałaś swój trening krytycyzmu:P Recenzja jak zawsze swietna i inteligientna:P Serie przeczytam jak zdobędę kaskę na zakup:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczoraj skończyłam czytać. Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę, MUSZĘ! To przeczytać! Uwielbiam tę serię
    :-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...