wtorek, 16 października 2012

Najeźdźcy - John Flanagan


„W pogoni za piratami”


Hal wraz z drużyną Czapli udowodnili na co ich stać, nie poddali się i wygrali. Jednak ich chwała nie trwała długo, gdyż na ich straży została skradziona najcenniejsza skandyjska relikwia. To Czaple, które stały tej nocy na warcie są za to odpowiedzialne. Powinny przez to stracić łódź i resztę swego mienia, ich drużyna nie ma już prawa istnieć, zawiedli całe swoje miasto, nie, cały kraj. Jednak chłopcy wyruszają w czasie sztormu na pełne morze w pogoni za piratami. Są zbiegami. Mają szansę na oczyszczenie swojego imienia., muszą schwytać madziarskiego pirata Zavaca, odpowiedzialnego za kradzież. Jednak nie będzie to proste. Wzburzone wody, „Kruk” z dobrze wyszkoloną liczną załogą, nie są przeszkodą łatwą do pokonania. Tymczasem Czaple liczące niewielu członków wraz z Thornem chcą dokonać rzeczy niezwykle trudnej, by odzyskać swe dobre imię w skandyjskiej ojczyźnie. Mimo młodego wieku, swą pomysłowością, sprytem i szybkością mają szansę na odebranie Andomalu z rąk chytrych piratów.

Znów spotykamy tych samych bohaterów, a raczej ich garstkę. Dopiero jakoś w połowie powieści pojawiają się nowe postacie, gdyż wcześniej, drużyna Czapli albo znajduje się na pełnym morzu albo zwyczajnie odbywa trening w odosobnieniu. Mimo wszystko niektórzy z nich się zmienili. Szczególnie Stig, który nie wpada już tak łatwo w gniew oraz Hal, który jest coraz lepszym skirlem. Na dodatek Ulf i Wulf wiecznie skłóceni bliźniacy, zaczynają uszczuplać swe spory! Oczywiście nie ciągle, a tylko na morzu, gdyż taki był rozkaz, ale jednak to wielki postęp. Ingvar jak zawsze pełen zapału, stara się jak może, mimo swego bardzo słabego wzroku. Stefan i Jesper pojawiali się rzadziej, niemniej jak Jesper wkraczał do akcji musiało to oznaczać jakąś rozrywkę. Edvin zaś skrywa się jak zawsze w cieniu. Pozostaje Thorn, który po prostu kocha narzekać i choć by tego nikomu nie przyznał, troszczy się o chłopców.

Mimo że była ku temu okazja, to bohaterowie nie zostali wyraźniej nakreśleni, a wręcz przeciwnie, coraz mniej można o nich powiedzieć. W większość po prostu mają jakiś kilka przypisanych cech, poza tym zaś stali się w pewnym sensie bezosobowi. Oczywiście nie wszyscy, jednak pod tym względem, jest gorzej niż w poprzedniej części. Pojawia się w pewnym momencie kilka nowych postaci, ale z nich wszystkich zainteresowała mnie jedynie Lydia, silna, piękna i samodzielna dziewczyna. Zapamiętać też trzeba pewnego chłopca, który tak naprawdę tylko potrafił się sprzeciwiać i generalnie jedynie zazdrościł Halowi umiejętności taktycznych. Kreacja postaci niestety nie zadowala, tylko pewne wartościowe zachowania i postawy jakie wykazują chłopcy, odwracają od tego uwagę. Bohaterowie są zżyci, polegają na sobie nawzajem i obdarzają się wielkim zaufaniem, mimo iż czasami trochę marudzą. Są oddani i naprawdę cenią sobie przyjaźń, są waleczni, odważni i gotowi pomóc innym.

- Eee... w takim razie mamy problem – odezwał się Jesper, podnosząc do góry rękę. - Ja nie pływam. Ja tonę. (…)
- Ale ja pływam. I będę ci towarzyszył.
- Wspaniale – odparł Jesper sarkastycznie. - Będziesz mógł patrzeć jak idę na dno.”

Fabuła również według mnie jest gorsza w porównaniu z pierwszym tomem. Jest całkiem ciekawa, jednak spodziewałam się czegoś więcej, a napotkałam za dużo zbędnych opisów, przez co nie było mowy o płynności akcji. Tak naprawdę niewiele się zmieniło w ciągu czasu opisanego w powieści, akcja nie poszła naprzód i zastanawiam się czy kolejna część będzie podobna do tej. Bohaterowie znaleźli się w nowej sytuacji, gdzie musieli walczyć i byli narażeni na coś więcej niż parę siniaków, niemniej bardziej interesująco zaczęło się robić dopiero w drugiej połowie książki. Niespodzianką dla mnie było wprowadzenie wątku miłosnego, lecz niestety w zależności od rozkwitu akcji, może z tego powstać kolejny trójkąt miłosny, co mam nadzieję, jednak się nie stanie. Co prawda pozycja ta byłą interesująca, opowiadała nadal o losach przedziwnej, aczkolwiek wytrwałej drużyny, która ma wiarę, możliwości, spryt i zręczność i może poradzić sobie z wieloma trudnościami, niemniej uważam, ze poziom zauważalnie spadł.

„Najeźdźcy”są lekką lekturą, pokazującą jak ważna jest przyjaźń i to by nie poddawać się w nawet tragicznej sytuacji. Pozytywny odbiór lektury zapewnia też humor, który jest nieodłączną częścią tej powieści. Sięgając po tę książkę należy nastawić się raczej na rozrywkę. Ponadto seria ta skierowana jest do młodzieży, wyczula na wartość niektórych rzeczy, natomiast historia może czasem wydawać się banalna, jednak nadal ma ona swój urok. Styl pisania, tak jak w „Wyrzutkach” jest prosty i nie utrudnia czytania. Osoby, którym spodobała się pierwsza część „Drużyny” oraz fani drugiej serii tego autora „Zwiadowców” z pewnością powinni przeczytać tę powieść, gdyż powinna im się spodobać. Dla innych nie jest to już pozycja obowiązkowa, lecz i tak serdecznie zachęcam do tego, by dać szansę tej pozycji, gdyż mnie osobiście się spodobała i mam nadzieję, że również będą mieli podobne odczucia.


Można zmienić portki. Można zmienić zdanie. Ale pogody nie da się zmienić.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Najeźdźcy
Seria: Drużyna
Autor: John Flanagan
Ilość stron: 440
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2012-09-19



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję ^^


16 komentarzy:

  1. Uwielbiam Johna Flanagana :)
    Pierwszy tom bardzo, bardzo mi się podobał,
    nie mogę się doczekać rozpoczęcia "Najeźdźców".
    Mam nadzieję, że na "Brotherband. The Hunters" nie będziemy długo czekać!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Najeźdźcy" leżą sobie grzecznie na mojej półce i czekają, aż się za nich zabiorę :D Mam nadzieję, że nastąpi to już niedługo- Twoja recenzja bardzo zachęciła mnie do pośpiechu :D Wątek miłosny? Brzmi interesująco :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstyd się przyznać, ale nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z książkami tego autora, ale obiecuję poprawę i szybciutko to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle ciekawa recenzja, choć klimaty raczej nie moje. Polecę jednak innym tę książkę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomimo dobrej i pozytywnej recenzji, książka kompletnie mnie nie zaciekawiła, a jej fabuła jest dla mnie zbyt odległa. Dlatego odpuszczam sobie lekturę.
    Pozdrawiam, Donna

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy tom Drużyny połknęłam, drugi mam w planach ;)
    ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjny ten cytat na końcu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, książka zdecydowanie nie dla mnie. Może coś innego ;) Ale recenzja ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam jeszcze żadnej książki tego autora, ale po ich recenzjach widzę, że powinnam żałować. Dlatego zamierzam zmienić ten stan rzeczy najszybciej jak to tylko będzie możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie przeczytam, zapowiada się ciekawie, jednak może najpierw zacznę od "Zwiadowców" tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zwiadowców uwielbiam, i mam nadzieję że i ta seria przekona mnie do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z jednej strony mnie ciekawi ta pozycja, a właściwie seria, ale z drugiej jakoś nie mam siły zaczynać kolejnej.

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie się podobała właśnie za lekkość i pozytywne wartości, które zręcznie przemyca w fabule. Zabawna i błyskotliwa. Czekam niecierpliwie na kolejny tom.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie śpieszy mi się do przeczytania tej serii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pacz co robię: komentuję. Uwierzysz? :D Osobiście to najpierw chce zacząć od Zwiadowców xD No i „Można zmienić portki. Można zmienić zdanie. Ale pogody nie da się zmienić.” Haha xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja siostra uwielbia Flanagana. Ja to bym musiała się wreszcie za Zwiadowców zabrać :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...