Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olimpijscy herosi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olimpijscy herosi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2014

Dom Hadesa - Rick Riordan



Czysta głupota? Na pewno, ale była przekonana, że nie mają wyboru. Po co czekać bezczynnie na rychłą śmierć? Lepiej spróbować czegoś głupiego w nadziei, że się uda.”


Percy Jackson nie miał łatwego życia, ale tym razem to już naprawdę miał ogromnego pecha. Gdyby założyć, że wszystkie krzywdy zostaną nam wynagrodzone, on miałby zapewniony spokój do końca życia. Jednak tak się nie dzieje, a biedny chłopak trafia wraz ze swą dziewczyną Annabeth do Tartaru. Choć trafia, to chyba nie za dobre słowo - on tam po prostu spada. Można by pomyśleć, że jest w sytuacji beznadziejnej, w końcu aż tak źle jeszcze nigdy nie było, a już samo przebywanie w Tartarze zabija półbogów. Niemniej jest z nim Annabeth. Oboje się wspierają i mimo że jest to wręcz niemożliwe, postanawiają przemierzyć cały Tartar i dostać się do Wrót Śmierci, strzeżony przez najpotężniejszy legion potworów Gai. Aczkolwiek to nie to napawa ich największym strachem, a to, co napotykają ciągle przed sobą. Przy tylu okropnościach, aż nie chce się patrzeć w przyszłość, trzeba całkowicie skupiać się na obecnych niebezpieczeństwach. Masa pokonanych potworów, jak również te, których wcześniej nie spotkali - coraz to straszniejsze istoty stają na ich drodze. Ale mają siebie nawzajem i nie zamierzają się poddać, zaś Tartar dzięki nim zapewne po raz pierwszy ujrzy szczery uśmiech i zobaczy co to oddanie i poświęcenie.

Trochę się zająknęła, wypowiadając słowo „przyjaciel”. Percy był dla niej kimś o wiele więcej niż przyjacielem. Nawet „mój chłopak” w pełni tego nie oddawał. Przeszli razem tyle, że stał się jej częścią – czasami irytującą, to fakt, ale bez wątpienia częścią, bez której nie mogłaby żyć.”

Tymczasem na powierzchni misja trwa. Załoga „Argo II”, teraz niepełna, zmierza w kierunku Domu Hadesa, by także odnaleźć Wrota Śmierci. Muszą to zrobić, jeśli chcą by potwory nie odradzały się już w tak zastraszającym tempie (w końcu siekanie ich co chwila, nie jest zbyt przyjemne). Poza tym chcą znowu spotkać Annabeth i Percy'ego. Starają się nie dopuszczać do siebie myśli, że oni nie mają szans tego przeżyć. Nie, wszystko musi się udać. Już samo to wprowadza trochę nieładu, w końcu zabrakło Annabeth, mózgu tej wyprawy i najpotężniejszego półboga. Jednak piątkę herosów niepokoi też Nico di Angelo, który obiecał Percy'emu, że doprowadzi ich do Domu Hadesa. Na dodatek wszędzie roi się od starych i nowych wrogów, skalni bogowie nie chcą przepuścić ich statku, a atmosfera na pokładzie jest coraz bardziej napięta. Przed uczestnikami wyprawy stoi wiele wyborów, decyzji do podjęcia, a nie wiadomo co z nich wyniknie. Jedno jest pewne, półbogowie z przepowiedni Siedmiorga nie mają zamiaru się poddać i będą próbowali uratować siebie, swoich bliskich, jak również cały znany im świat.

- Głupi skalni bogowie! - zawołał z rufy Leo. - Już po raz trzeci będę musiał wymieniać maszt! Myślicie, że maszty rosną na drzewach?!
Nico zmarszczył brwi.
- Maszty z drzew.
- Nie o to chodzi!”

Jak widać, wszędzie dookoła same kłopoty, jednak nie mogło być inaczej, gdy zebrali się razem najwięksi herosi tych czasów. Percy, panujący nad wodą i będący synem Posejdona, niejedno już przeżył, a sam Nico di Angelo (syn Hadesa, przerażający gość), uważa, że ten glonomóżdżek (jak nazywa go jego dziewczyna) jest najpotężniejszym herosem, jakiego kiedykolwiek spotkał. Annabeth jest zaś sprytną i inteligentną córką Ateny, co pomaga jej zwyciężyć o wiele silniejszych przeciwników. Mimo że zazwyczaj potrafi każdego rozgryźć, to z Jasonem jest inaczej. On, jako syn Jupitera, władający wiatrami i przyzywający błyskawice, od zawsze był na samym szczycie i był uznawany, niemniej wielu wydaje się być aż nazbyt idealny. Mówiąc o ideałach, warto też wspomnieć o pięknej Piper, córce Afrodyty, niebezpiecznej przeciwniczce, władającej czaromową. Poza nią i Annabeth jest jeszcze tylko jedna dziewczyna na statku, czyli Hazel, córka Plutona, która wróciła do żywych, a która, poza przyzywaniem kamieni szlachetnych, ma pewną inną ważną umiejętność. Jej chłopak, Frank, syn Marsa również obdarzony jest wieloma talentami, potrafi na przykład zmieniać się w zwierzęta (na przykład w smoka czy złotą rybkę). I na koniec nie można zapomnieć o Leonie, władającym ogniem, synu Hefajstosa, który wprowadza dobrą atmosferę na statku i żartuje nawet w tych najniebezpieczniejszych sytuacjach.

- Nie był sam – powiedziała Annabeth.
- Och, oczywiście. Wątpię, by bez ciebie wydostał się z papierowej torby.
- To prawda.
- Hej! - zawołał Percy urażonym tonem. ”

Postacie wykreowane przez Riordana są po prostu genialne! Wszyscy są inni i równie prawdziwi, wprowadzają coś do powieści i nie mogłoby ich zabraknąć. Percy, który występuje już w drugiej serii o półbogach, jest lojalny wobec przyjaciół, nie wywyższa się, potrafi się sam z siebie śmiać i jest po prostu uroczy, a jego umiejętności w walce tylko mu tego uroku dodają. Chyba tylko on potrafiłby zażartować sobie w Tartarze i jeszcze się tam roześmiać. Poza nim pokochałam też Leo, który przewyższał syna Posejdona humorem i który wydał mi się najbardziej pozytywną i sympatyczną osobą. Ucieszyłam się, że miał swoje pięć minut i ciągle mu kibicuję. Reszta bohaterów również jest dobrze wykreowana i zapada w pamięć. Nie można zapomnieć o Nico, który wiele zyskał w moich oczach i którego także stałam się fanką. Herosi, występujący w tej serii, nie są tylko jakimiś tam stworzonymi postaciami. One żyją, są naszymi przyjaciółmi, a my odczuwamy wraz nimi. To jest właśnie wspaniałe w książkach Riordana.

- Służymy zgorzkniałym i pokonanym – powiedziały arai. - Służymy poległym, którzy wraz z ostatnim tchem modlą się o zemstę. Mamy dla was wiele klątw. (…)
- Doceniam waszą uprzejmość – powiedział – ale mama mnie uczyła, bym nie przyjmował klątw od obcych.”

Będąc przy pozytywnych bohaterach, nie można zapomnieć też o tych negatywnych, czyli w największej ilości – potworach. Tutaj także nie ma na co narzekać. Tytani, bogowie, starożytne potwory występujące w mitologii... one znajdują tu swoje miejsce, ożywają na stronicach tej powieści. Na dodatek nie raz otrzymują przy tym całkiem ciekawą osobowość. Właśnie tutaj pojawi się Bob, srebrnooki, walczący miotłą i zabijający nią potwory... ktoś (by nie zdradzać nic ważnego, lepiej zachować w tajemnicy jego tożsamość). Towarzyszyć mu będzie w Tartarze kot... tak, kot. Kot, o imieniu Mały Bob - twórcze, prawda? Swoją rolę odegrają też Miłość (podejrzanie podobna do Śmierci), jak również dwa złośliwe karły, kradnące wszystko co popadnie (no, może poza pieniędzmi). Jestem pod wrażeniem wyobraźni autora, który raz po raz zaskakuje czytelnika czymś nowym. Nigdy nie wiadomo, co za chwilę się wydarzy i kto nagle wyjdzie ze swej kryjówki. Nawet sama Annabeth stwierdziła, że to niekoniecznie atmosfera Tartaru czy potwory ją zabiją. O, nie. Uważała, że prędzej wykończy ją nadmiar dziwności, od którego pęknie jej mózg.

- (…) Oferuję ci prawdę. Unicestwiam wybory i czary. Rozwieję Mgłę raz na zawsze i ukażę ci prawdziwy świat ze wszystkimi jego okropnościami.
Leo wstał z trudem, zanosząc się kaszlem jak astmatyk.
- Kocham tego faceta – wykrztusił. - naprawdę, byłby dobry jako temat inspirujących seminariów.”

Skoro są dziwne postacie, to logicznym jest, że i wydarzenia będą potrafiły zaskoczyć. Naprawdę, Riordan napisał już tyle książek, a nadal ma sporo pomysłów. Fabuła nie jest ani trochę mniej ciekawa (czy też dziwna) niż w poprzednich tomach. Historia obfituje w niesamowite wydarzenia, jest do szpiku przesiąknięta akcją. Ciągle coś się dzieje, a gdy na chwilę zrobi się trochę spokojniej (kiedy na przykład uraczy się pewnego giganta interesującą opowieścią o swoich losach, siedząc w przytulnej chatce zbudowanej z kości, błota i smoczej skóry), wtedy oznacza to krótką ciszę przed burzą. Fabuła jest całkiem skomplikowana i wielowątkowa. Stare wątki przeplatają się z tymi nowszymi, a my jesteśmy zalewani falą nowych informacji. Mimo to dość łatwo da się zorientować we wszystkim, jeżeli uważnie czytało się poprzednie tomy. Nie było to zapewne trudne, gdyż Riordan opisuje wszystko przystępnym językiem. Ma świetny, żartobliwy styl pisania, potrafi idealnie oddać poszczególne sytuacje i po prostu pochłania czytelnika swoją opowieścią! Narracja trzecioosobowa z punktu widzenia wszystkich bohaterów również jest sporym plusem, ponieważ możemy dowiedzieć się, co się dzieje u każdego z nich, z czym się zmagają i przed jakimi trudnościami stoją.

No dobra, może potwory będą się nieustannie odradzać. Ale tak samo jest z półbogami. Pokolenia będą przemijać, a Obóz Herosów przetrwa. I Obóz Jupiter. Przetrwały, choć były rozdzielone. Teraz, jeśli Grecy i Rzymianie połączą swe siły, będą jeszcze silniejsi.
Wciąż była nadzieja.”

Na „Dom Hadesa” czekałam niecierpliwie, jak na wszystkie inne książki Riordana. Jest on niezaprzeczalnie moim ulubionym autorem i to dzięki jego tworom zaczęłam tak dużo czytać. Jak zawsze świat, który wykreował, pochłonął mnie bez reszty! Bohaterowie i ich nowe przygody po raz kolejny podbiły moje serce. Mam tylko nadzieję, że następnym razem autor pozwoli wybrać się Annabeth i Percy'emu w jakieś ładniejsze miejsce na randkę (nie będzie to raczej zbyt trudne) i że nie będzie karał biednego syna Posejdona klątwą tiku w prawym oku (bo kto w ogóle rzuca takie klątwy?!). Pozycja ta nie tylko wciąga, ale także przekazuje spory pokład wiedzy z mitologii greckiej i rzymskiej. Ukazuje świat podobny do naszego, a jednak tak różny. Autor sprawnie przemyca też poważne problemy, z którymi zmagają się młodzi ludzie. Ta powieść bawi i w pewien sposób uczy. Jest to już czwarta, przedostatnia część „Olimpijskich herosów” i z jednej strony nie mogę doczekać się ostatniego tomu, a z drugiej szkoda mi żegnać się z siedmiorgiem wspaniałych herosów i ich przyjaciółmi. Tych, którzy nie zapoznali się jeszcze z tym utworem, serdecznie do tego zachęcam. „Dom Hadesa”, jak i inne książki o herosach tego autora, są czymś, co naprawdę warto przeczytać! Polecam je osobom, które pragną, by lektura je pochłonęła, które chcą znaleźć wiele humoru i zaprzyjaźnić się z bohaterami, jak również przeczytać po prostu fascynującą historię.


Nico rozejrzał się; w oczach miał przerażenie.
- Miałem... przedziwny koszmar... o popcornie


Moja ocena 10/10


Syn Sobka”


Na końcu tej publikacji jest również zamieszczone opowiadanie autora o tytule „Syn Sobka”. Jest ono dość krótkie, ma niecałe czterdzieści stron, ale przyznam, że i tak było wspaniałe. Już od jakiegoś czasu myślałam o tym, że egipscy i greccy bogowie istnieją obok siebie, gdyż można było zauważyć takie sugestie w seriach Riordana. Ta opowieść zaś jest właśnie o spotkaniu Percy'ego i Cartera (bohatera Kronik Rodu Kane). Spotykają się oni, gdyż chcą zabić tego samego potwora, tym razem egipskiego. Wolę więcej nie zdradzać, by nie psuć nikomu radości z czytania. Napiszę jedynie, że opowiadanie to mnie pochłonęło i chciałabym, by kiedyś autor je rozwinął. Na szczęście istnieje taka szansa, na co wskazuje zakończenie (mam na to wielką nadzieję!). Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Galeria Książki załączyło tę historię na tyle „Domu Hadesa”, gdyż jest to niezwykle udany dodatek. Trzyma poziom innych książek Riordana, ponadto dla fanów tych serii jest po prostu obowiązkowy do przeczytania.



Tytuł: Dom Hadesa
Seria: Olimpijscy herosi
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 592
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2013-10-23



O autorze:

Rick Riordan to wielokrotnie nagradzany autor bestsellerowej serii dla młodzieży „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, „Olimpijscy herosi”, „Kroniki roku Kane” oraz serii dla dorosłych czytelników „Tres Navarre”. Przez piętnaście lat uczył języka angielskiego i historii w publicznych i prywatnych szkołach średnich w San Francisco, w Kalifornii i Teksasie. W serii książek o Percy’m Jacksonie stworzył postać dwunastoletniego chłopca z dysleksją, który odkrywa, że jest współczesnym synem greckiego boga. Riordan napisał tę powieść dzięki doświadczeniom, jakie zdobył, ucząc greckiej mitologii, oraz dzięki współpracy z uczniami, którzy chcieli uczyć się inaczej. Książka „Złodziej pioruna” zdobyła w 2005 roku tytuł New York Times Notable Book, a prawa do jej ekranizacji zakupiła wytwórnia 20th Century Fox. Obecnie Rick Riordan całkowicie poświęcił się pisaniu książek. Mieszka w San Antonio w stanie Teksas z żoną i dwoma synami.


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję ^^

http://www.galeriaksiazki.pl/

niedziela, 14 kwietnia 2013

Pamiętniki półbogów - Rick Riordan



„Młodzi herosi i ich przygody”


„Pamiętniki półbogów” są zbiorem czterech opowiadań o młodych herosach. Przedstawione tam realia, są takie same jak w seriach „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” oraz „Olimpijscy herosi”. Ponadto w pozycji tej znajdziemy banalne zagadki, jakieś diagramy czy proste ilustracje. Również wywiad z wężami Hermesa został udostępniony. Te dodatki akurat nie interesowały mnie ani trochę, były na bardzo niskim poziomie (mam na myśli tutaj łamigłówki), natomiast obrazki jakoś szczególnie nie przyciągnęły mojej uwagi. Wywiad z Marthą i Gregiem był natomiast dość humorystyczny i spodobał mi się. Niemniej jednak wolałabym skupić się na samych opowiadaniach, które w końcu zajmują znaczną część tej publikacji i naturalnie są najistotniejsze. Dzięki nim po raz kolejny możemy spotkać ulubionych bohaterów z wcześniej wymienionych cyklów i wraz z nimi przeżyć kolejne interesujące przygody.

Ale Thalia rozumiała. Była do mnie podobna. Kiedy ją poznałem, postanowiłem jej nie opuszczać. Skoro chciała ścigać magiczną świecącą kozę, nie ma sprawy, ścigamy ją, nawet jeśli miałem złe przeczucia.”

Jak już wcześniej wspomniałam, w pozycji tej znajdziemy cztery opowiadania. Pierwsze to „Pamiętnik Luke'a Castellana”, który opisuje krótki fragment jego życia, jeszcze przed trafieniem do obozu, gdy podróżował z Thalią. Spotkać w nim można pewnego starego herosa, obłożonego klątwą, jak i magiczną świecącą kozę, która będzie głównym powodem niecodziennych zmagań bohaterów. Następnie znajdziemy opowieść o tytule „Percy Jackson i laska Hermesa”. Od razu wiadomo, że po raz kolejny spotkamy młodego syna Posejdona. Trafiamy na początku na piknik jego i jego dziewczyny Annabeth. Minął już miesiąc odkąd są razem i odkąd zakończyła się wielka wojna między tytanami a bogami. Jak można się domyślić, piknik nie zostaje zrealizowany zgodnie z planem, a postacie mają pewne zadanie do wypełnienia. Na koniec (na razie jest to dopiero trzecie opowiadanie, jednak o czwartym będzie później), Rick Riordan serwuje nam pogoń za bardzo ważnym, uciekającym stolikiem. „Leo Valdez i pościg za Bufordem” to opowieść, w której spotykamy Piper, Jasona i Leo, którzy mają niemałe kłopoty z tym kapryśnym meblem. Jeżeli nie złapią go na czas, wszystko może zakończyć się „drobnym” wybuchem.

Postacie tych opowiadań powinny być znane wszystkim tym, którzy sięgają po te opowieści. Zwyczajnie nie ma sensu rozpoczynać swej przygody z twórczością Ricka Riordana od tej pozycji, gdyż jest ona jedynie dodatkiem do tamtych serii. Te krótkie historie są ciekawe, utrzymane w humorystycznym tonie i łatwe w odbiorze. Coś się w nich dzieje, jednak nie dorastają do pięt tym właściwym przygodom herosów, z którymi można było zapoznać się w innych książkach autora. Dla fanów Percy'ego są czymś, dzięki czemu można po raz kolejny trafić do świata, w którym bogowie istnieją i są... jacy są - bardziej ludzcy niż mogłoby się wydawać. Teksty te są tylko rozrywką i sposobem na relaks, nie wnoszą tyle emocji co wcześniej powstałe cykle. Natomiast styl pisania autora należy do przyjemnych, opisuje on wszystko prosto i lekko. Nie zgłębia się w opisy, a jednak i tak łatwo jest wszystko sobie wyobrazić. Zawsze uwielbiałam tę prostotę w jego książkach, tę łatwość przekazu. Opowiadania te są ciekawe i warto je przeczytać.

- Pozwól, że wyrażę to prosto. Twój stolik uciekł... bo wyczyściłeś go ajaksem.”

W tym zbiorze opowiadań ciekawe jest to, iż mimo że na okładce pojawia się jedynie Rick Riordan, to w pozycji tej znajdziemy jeszcze jedną historię, niebędącą jego tworem. „Syn magii”, znajdujący się na końcu książki, został napisany przez syna tego autora, Haley'a. Od razu widać, że to ktoś inny opisuje dane wydarzenia, w końcu odznacza się zupełnie odmiennym stylem pisania. Aczkolwiek również obrazuje wszystko ciekawie i lekko. Wprowadza nowych bohaterów: zwykłego starszego śmiertelnika i herosa, który walczył w wojnie po stronie tytanów. Dobrze kreuje te postacie, ukazując nam przy okazji sylwetkę półboga, który nie opowiedział się po stronie bogów, przedstawiając w ten sposób wszystko z zupełnie innej perspektywy. Przybliża nam też bardziej działanie Mgły i wyjaśnia dlaczego potwory czują herosów. Co prawda, przez zmianę w sposobie pisania, nie do końca potrafiłam spleść ze sobą historię ojca i opowiadanie syna, niemniej jednak muszę przyznać, że chłopak miał ciekawe pomysły i zainteresował mnie. Cieszę się, że miałam okazję poznać jego debiut.

„Pamiętniki półbogów” są ciekawym dodatkiem to serii. Miałam okazję przeczytać nie tylko cztery interesujące opowiadania, ale również dowiedzieć się trochę o powstaniu cyklu o Percy'm Jacksonie. Notka od autora zawiera właśnie informację, o tym co go zainspirowało do stworzenia tej serii i akurat ten krótki zapis zainteresował mnie. Ogólnie bardzo się cieszę, że książka ta trafiła w moje ręce i że miałam okazję dowiedzieć się trochę o tym, co działo się z Luke'iem i jak kształtowała się jego niechęć do bogów, jak działa Mgła, skąd potwory mają tak czuły węch na herosów, czy też jak jeden niewielki stolik może dużo zmienić. Po raz kolejny mogłam przeżywać przygody lubianych bohaterów i śmiać się z ich niecodziennych przeżyć. Sądzę, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów Percy'ego Jacksona i „Olimpijskich herosów”. Nie mogą oni przejść obok tej książki obojętnie. Natomiast innym, zastanawiającym się nad sięgnięciem po twórczość tego autora, także polecam te teksy. Niemniej jednak zachęcam najpierw, do sięgnięcie po wcześniej wymienione cykle.


Przejrzałem w myśli piknikową listę. Miękki kocyk? Odhaczone. Ulubiona pizza Annabeth, z dodatkowymi oliwkami? Odhaczone. Czekoladki nadziewane toffi z „La Maison du Chocolat”? Odhaczone. Słodzona woda gazowana o cytrynowym posmaku? Odhaczone. Broń na wypadek nagłej i niespodziewanej apokalipsy? Odhaczone.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Pamiętniki półbogów
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 272
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2013-04-05




O autorze:
Rick Riordan to wielokrotnie nagradzany autor bestsellerowej serii dla młodzieży Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, „Olimpijscy herosi”, „Kroniki roku Kane” oraz serii dla dorosłych czytelników Tres Navarre”. Przez piętnaście lat uczył języka angielskiego i historii w publicznych i prywatnych szkołach średnich w San Francisco, w Kalifornii i Teksasie. W serii książek o Percy’m Jacksonie stworzył postać dwunastoletniego chłopca z dysleksją, który odkrywa, że jest współczesnym synem greckiego boga. Riordan napisał tę powieść dzięki doświadczeniom, jakie zdobył, ucząc greckiej mitologii, oraz dzięki współpracy z uczniami, którzy chcieli uczyć się inaczej. Książka Złodziej pioruna” zdobyła w 2005 roku tytuł New York Times Notable Book, a prawa do jej ekranizacji zakupiła wytwórnia 20th Century Fox. Kolejny tom serii, Morze Potworów”, zdobył tytuł Najlepszej Książki dla Dzieci Child Magazine za rok 2006. Tom następny, Klątwa tytana”, wyniósł serię na 1 miejsce w magazynie New York Times, a także był Najlepszą Książką 2007 w Amazon. Obecnie Rick Riordan całkowicie poświęcił się pisaniu książek. Mieszka w San Antonio w stanie Teksas z żoną i dwoma synami. 

 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję ^^



środa, 7 listopada 2012

Znak Ateny - Rick Riordan


Półbogowie, tajemnicze posągi i piraci”


Annabeth w końcu może znów spotkać swojego chłopaka Percy'ego, bardzo się cieszy, jednak napawa ją to też lękiem. Wraz z przyjaciółmi - Leo, Piper i Jasonem - przybywają na pokładzie „Argo II” do Obozu Jupitera. Greccy i rzymscy półbogowie od zawsze żyli ze sobą w konflikcie (przez co ich obozy zostały rozdzielone i jedni nie wiedzieli o istnieniu drugich), przez co nie było wiadomo jak gospodarze zareagują na tę wizytę, mimo że wśród przybyłych jest ich stary przyjaciel i pretor Jason. Oczywiście nic nie może się dobrze udać, w wyniku czego nowo przybyli wraz z Percym, Hazel i Frankiem uciekają przed hordą rozwścieczonych herosów. Siódemka z przepowiedni wyrusza w drogę wraz ze swym opiekunem, trenerem Hedgem, w niebezpieczną podróż, której celem jest zamknięcie Wrót Śmierci, by potwory nie przedostały się do naszego świata. Tak oto jesteśmy świadkami niesamowitej wyprawy z Ameryki do Rzymu, gdzie czekają na naszych bohaterów niesamowite odkrycia.

Mieli wlecieć na magicznej greckiej triremie do potencjalnie wrogiego rzymskiego obozu, więc widok ubranego w dres satyra w średnim wieku, wymachującego kijem bejsbolowym i wrzeszczącym „Gińcie!”, mógłby wzbudzić w Rzymianach uzasadnione wątpliwości co do ich pokojowych zamiarów.”

Na barkach Annabeth spoczywa wielki ciężar. Nie dość, że jest jedną z siedmiorga herosów z przepowiedni, to otrzymała od matki zadanie. Ma podążać za znakiem Ateny i ją pomścić, a jest to samotna misja. Od tysiącleci dzieci Ateny próbują to osiągnąć, jednak jeszcze żadnemu się nie udało, wszyscy ginęli. Na dodatek dziewczyna zaczyna za dużo myśleć i komplikować, obawia się, że Percy się zmienił, że w razie wojny opowie się po stronie Rzymian i ją zostawi. Nie wie czy chłopak nadal jej potrzebuje i jak to z nim jest, czy jest tyk kim go zapamiętała. Jako córka bogini mądrości jest urodzonym przywódcą i strategiem, niemniej teraz spoczywa na niej zbyt wiele i mimo iż daje sobie radę, to z wielkim trudem. Gdy już odzyskuje Percy'ego nadal ma dużo na głowie, a naprawdę najgorsza jest wyprawa, którą musi powziąć na polecenie matki, gdyż owiana jest pewną tajemnicą, niełatwą do rozwiązania, nawet dla Annabeth.

Tej nocy Annabeth nie dręczyły koszmarne sny, co ją zaniepokoiło, gdy się obudziła. Cisza przed burzą?”

Mimo że w tej części najbardziej skupiamy się najbardziej na córce Ateny, to oczywiście nie zawsze jest w centrum uwagi. Już sama okładka wskazuje na ważną rolę Jasona i Percy'ego. Obaj chłopcy zawsze byli przywódcami, starali się chronić innych i podejmowali ważne decyzje. Jak to pogodzić? Sam początek jest niezły, rozumieją się dobrze, czują respekt i szacunek, są do siebie nawet podobni. Jednak potem wszystko zaczyna się trochę komplikować w ich relacjach. Mogą być albo świetnymi przyjaciółmi, albo zażartymi rywalami czy nawet wrogami. Na dodatek atmosfera się zagęszcza, bo Frank zaczyna się czuć zazdrosny o Hazel (swoją dziewczynę), która zaczyna spędzać czas z Leo. Tak naprawdę nie wiadomo co dzieje się między tą trójką i dopiero w miarę upływu czasu, wszystko zaczyna się rozjaśniać. Sam Leo również przyciąga uwagę, czuje się jak piąte, a raczej siódme koło u wozu. Jest trochę samotny, wyobcowany, niekiedy onieśmielony, w końcu wszyscy ci półbogowie, z którymi przebywa, są niezwykle potężni. Oczywiście nie zapominajmy o satyrze Hedge'u! On jest, czuje się dobrze i nawet do krzaków krzyczy „Giń!”.

Reszta załogi schroniła się pod pokładem - wszyscy prócz trenera Hedge'a, który przywarł do relingu na dziobie, rycząc: „NO DALEJ! Jezioro, pokaż, co potrafisz!”.”

Załoga potężnego latającego statku liczy siedmiu silnych półbogów. Percego - syna Posejdona, który włada nad wodą i porozumiewa się z końmi; Jasona, syna Jupitera, mającego władzę nad piorunami i wiatrami (potrafi latać!); Piper, córkę Afrodyty, której głos ma podobne właściwości co syreni; Hazel, dziecko Plutona, co już samo w sobie jest niezwykłe; Leo, potomka Hefajstosa, a on nie dość, że potrafi wszystko skonstruować i rozpracować wszelkie mechanizmy, to rzuca kulami ognia; jest jeszcze Frank, syn Marsa i potomek Posejdona - potrafi zmienić się w dowolne zwierzęta; na koniec Annabeth, najbystrzejsza z nich, mądra córka Ateny. Z taką załogą powinni być w stanie poradzić sobie praktycznie ze wszystkim, jednak autor nie zawodzi i stawia przed nimi coraz trudniejsze i ciekawe wyzwania. Życie nie może być łatwe, szczególnie dla herosów, którzy spotkają na swej drodze nawet piratów i wielką sławę wśród nieśmiertelnych. Nigdy nie wiadomo jaka wiedza może się przydać, dosłownie wszystko. Nawet to, że ktoś kiedyś groził zamienieniem w Delfina – tak to było bardzo istotne! Oczywiście spotykamy się także z jeszcze większymi zawiłościami pokrewieństwa pomiędzy poszczególnymi osobami, które mają w sobie krew boską.

Kiedy trener Hedge jadł kolację na pokładzie dziobowym, znikąd pojawił się dziki pegaz, podeptał mu enchiladę i odleciał, pozostawiając ślady sera na całym pokładzie.
- I za co to było? - zapytał trener.”

Z pewnością nie można zarzucić autorowi tego, że się powtarza, czy też nie wymyśla nic nowego. Mimo iż o półbogach napisał tak wiele, to wygląda na to, że pomysły mu się nie kończą, na dodatek często splata ze sobą jakieś wątki stare z tymi świeżymi, spotykamy bohaterów, którzy pojawili się epizodycznie i nie poznaliśmy wtedy nawet ich imienia, przez co cała opowieść jest coraz pełniejsza. Co się nie zmienia, to tylko to, że herosi są w pewnym stopniu nadal pionkami bogów, zaś ci ich obserwują, narzucają i pilnują. Jednak i w tym względzie trochę się zmienia, bo są teraz w jeszcze większej opresji niż zwykle. Zauważyć jest łatwo, że fabuła jest coraz bardziej złożona, jeszcze w serii o Percym Jacksonie skupialiśmy się na mniejszej liczbie wątków, zaś teraz jest ich tak wiele, że albo można się pogubić, albo niektóre uznać za mniej ważne i skupiać na nich mniejsza uwagę. Niemniej według mnie to jest plus, gdyż coraz lepiej poznajemy całą historię na różnych – równie interesujących - warstwach.

- Tak się cieszę, ze tu jesteście - powiedziała Afrodyta. - Nadchodzi wojna. Rozlew krwi jest nieunikniony. Można zrobić tylko jedno.
- Och... ale co? - zapytała Annabeth.
- Co? Oczywiście napić się herbaty i pogawędzić. Chodźcie!”

Akcja jest jak zawsze pełna dynamiki. Na każdym kroku bohaterowie mogą spotkać potwora, szczególnie tam, gdzie nie będą się go spodziewać. Herosi na brak nudy nie narzekają, tak samo jak czytelnicy, którzy nie mogą oderwać się od lektury. Gdy akurat jest dość spokojnie nikt nie traci zainteresowania, gdyż na horyzoncie pojawia się jakaś zabawna sytuacja, wymiana zdań czy zachowanie. Nowi bohaterowie, przygody i miejsca są czymś co na powrót zdobywa serce odbiorcy. Książka napisana jest w narracji trzecioosobowej i tym razem prym wiodą trzy postacie - Percy, Annabeth i Leo. To pozwala zobaczyć nam różne wydarzenia, rozgrywające się w tym samym czasie oraz poznać opinię nie tylko jednej postaci na dany temat. Rick Riordan jak zawsze wszystko sprawnie opisuje, łatwo operując słowem, nie plącząc się w akcji i rozwijając fabułę. Ta część w niczym nie ustępuje poprzednim, nawet sądzę, iż dzieje się w niej więcej, a bohaterowie ciągle są gotowi na atak.

- To nie jest śmiertelna istota - odrzekł Hedge, węsząc. - Prawdopodobnie jakiś rodzaj pożerającego kozły, niszczącego półbogów demona z Tartaru.
- Bez wątpienia – zgodził się Percy.
- Fantastycznie. - Hedge wyszczerzył zęby. - Idziemy.

Czekałam z utęsknieniem na kolejny tom przygód młodych herosów, odliczanie do premiery nawet zaczęłam już dawno. Na szczęście się nie zawiodłam! Bohaterowie, mimo że znani już od dawna, nadal potrafią zaskoczyć, na dodatek ma się już do nich pewien sentyment. Książka mnie wciągnęła niesamowicie, lektury nie przerywałam, zagłębiona w świat wykreowany przez Riordana. Ta powieść ma swój urok, na który pracuje humorem, przygodami i silnymi więziami, jakie łączą bohaterów. W trakcie lektury byłam bardzo zaangażowana w lody postaci, prawdziwie przeżywałam tę historię. Swoją przygodę z Percym rozpoczęłam od serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” i jeżeli ktoś jeszcze o niej nie słyszał lub miał wątpliwości co do przeczytania, serdecznie do tego zachęcam. Zaś tych, którzy znają młodego syna Posejdona raczej nie muszę namawiać, lecz i tak polecam tę pozycję, jak i wszystkie inne tego autora, oraz z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, zwłaszcza po zakończeniu jakie nam zgotował autor.


Percy jest najpotężniejszym półbogiem, jakiego w życiu spotkałem. Bez obrazy, ale taka jest prawda. Jeśli ktokolwiek zdoła tam przeżyć, to właśnie on, zwłaszcza z Annabeth u boku.”


Moja ocena 10/10


Tytuł: Znak Ateny
Seria: Olimpijscy herosi
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 544
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2012-11-07




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję ^^


piątek, 27 stycznia 2012

Syn Neptuna - Rick Riordan


„Grek w rzymskim obozie”


Percy stracił pamięć – wie tylko jak ma na imię i kojarzy twarz swojej dziewczyny: Annabeth. Po długim śnie, w który nie zapadł nawet z własnej woli, budzi się i spotyka wilczycę Lupę, która mówi mu o tym, że jest półbogiem i próbuje go przygotować na to co go czeka. Chłopiec musi odbyć wędrówkę i stawić czoło nowym wyzwaniom, nie pamiętając niestety tych starych. Na początku pojawiają się meduzy, które (o zgrozo) nie chcą wrócić do otchłani Tartaru, a prawie odradzają się na nowo. Nic nie jest takie jakie być powinno, gdyż budzą się potężne siły, chcące przejąć władze i obalić bogów i herosów. Syn Posejdona chce dowiedzieć się - co się stało i co będzie dalej. Poszukuje prawdy i wychodzi naprzeciw niebezpieczeństwom wraz z dwójką towarzyszy, których poznaje na obozie herosów… rzymskim obozie.

Jako zagorzała fanka Percy’go Jacksona nie mogłam się doczekać, aż znowu będę mogła poczytać o jego nowych przygodach. Tym razem dowiadujemy się, że greccy bogowie to nie jedyni jacy istnieją, a rzymscy (ich odwieczni wrogowie) żyją i mają się nieźle. Poznajemy nowy obóz, w który panują odmienne zasady i zwyczaje. Jednak nie przebywamy tam zbyt długo, jako że młody heros wraz z nowymi przyjaciółmi wyrusza na niebezpieczną misję. Nie ma się co obawiać tego, że autor wykorzystał już swoje pomysły, gdyż najwyraźniej ma ich jeszcze mnóstwo. Wprowadza całkowicie nowe wątki i nie nawiązuje za bardzo do starych. Ta seria zapoczątkowana „Zagubionym herosem” wprowadza wiele zmian, a my możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.


„- Dzięki, Hazel – powiedział. – A… co właściwie oznacza to.. to poręczenie za mnie?
- Gwarantuję, że będziesz się dobrze zachowywał. Uczę cię regulaminu, odpowiadam na twoje pytania, zapewniam, że nie przyniesiesz wstydu legionowi.
- A… jak zrobię coś złego?
- Wtedy zabiją i mnie i Ciebie. Jesteś głodny? Chodźmy coś zjeść.”


Bohaterowie są jak zwykle świetnie wykreowani i pełni życia. Percy - niezwykle odważny i oddany przyjaciołom (co mimo że jest zaletą to też jego największa słabością), Hazel – dziewczyna nie z tego czasu, która powinna nie żyć, aczkolwiek czująca się całkiem dobrze i oczywiście Frank, który okazuje się bardzo potężny i tajemniczy, z reguły niezdarny i wstydliwy, okazuje się świetnym wojownikiem. Jestem pod wrażeniem, że autor w każdej swej powieści wprowadza postaci zupełnie niepodobne do tych spotkanych już wcześniej. Każda z nich czymś się charakteryzuje, ma jakąś szczególnie uwypukloną cechę, która nie zawsze ujawnia się na samym początku. W każdej lekturze o bogach olimpijskich występuje trójka głównych bohaterów, która  ma uratować coś strasznie cennego… przy tym wszystkim objawiło się wielu dzielnych bohaterów, z niezwykłymi zdolnościami, przez co zastanawiam się, co też szykuje nam Rick Riordan, mając już tak potężna armię.

Z poprzedniego tomu już wiemy, dlaczego Percy stracił pamięć, więc nie jest to wątek zaskakujący… jednak takowych nie brakuje. Powieść jest pełna niespodziewanych wydarzeń i zwrotów akcji okolonych interesującą fabułą. Gdy czytamy mamy wrażenie, że zaraz wszystko się może zdarzyć i nie jesteśmy pewni z czym tym razem wyskoczy twórca opowieści. Dzięki temu książkę się pochłania, nie mogąc się od niej oderwać. Ostrzegam, ja sama gdy już zaczęłam, nie mogłam przerwać lektury i na raz przeczytałam dość obszerną pozycję, którą jest „Syn Neptuna”.

Riordan posługuje się prostym językiem, świetnie obrazuje wszystkie sytuacje i pozwala wczuć się odbiorcy w jego powieść. W dodatku stara się relacjonować wydarzenia w sposób dowcipny, by czytelnik nie mógł się ani przez chwilę nudzić. Potrafi wzbudzić wątpliwości i wywiera wpływ na czytelnika poprzez swój tekst, wręcz hipnotyzuje go swą historią. Poza tym w trakcie czytania jest się bardzo zaangażowanym w losy bohaterów, odczuwa się te wszystkie opisane (bądź też nie) emocje i nie można się powstrzymać od własnego osądu oraz szukania rozwiązania wraz z postaciami, które stają się bliskie.

„Syn Neptuna” jest dla mnie książką po prostu genialną! Uwielbiam całą twórczość Riordana, jednak najbardziej lubię zaczytywać się w przygodach syna Posejdona. Gdyby jeszcze tylko w lekturze znalazł się Grover (ale na więcej niż jednej stronie) byłabym wniebowzięta… Ale i tak jestem zachwycona i nic w tej lekturze mi nie przeszkadzało. Postacie wykreowane są jak zwykle bez zarzutu, fabuła absorbująca, wartka akcja, nowe miejsca, humor i wspaniała okładka. Czegóż chcieć więcej? Niczego. Jeżeli nie znasz jeszcze żadnej książki tego autora to powiem Ci, że to wielki, ale to wielki błąd. Polecam ten utwór i wszystkie inne tego twórcy, gdyż uważam, że na tych lekturach nie da się zawieść… można tylko poprawić sobie humor!


„Och, Hazel jest niesamowita! – ucieszył się Don. – Jest taka słodziutka! Wszyscy inni obozowicze mówią: „Spadaj, Don”. A ona mówi: „Proszę Cię, Don, spadaj”. Uwielbiam ją!”


Moja ocena: 10/10 … albo nie… nieskończoność ! :)


Tytuł: Syn Neptuna
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 480
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2012-01-25




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję ^^


wtorek, 27 września 2011

Zagubiony heros - Rick Riordan


„Nowi herosi, nowe przygody”

Rick Riordan to amerykański pisarz, autor powieści kryminalnych oraz powieści dla młodzieży z gatunku fantasy. Riordan studiował na Uniwersytecie stanu Teksas, specjalizując się w historii i anglistyce. Przez lata pracował jako nauczyciel. Sławę przyniosła mu bestsellerowa seria powieści dla młodzieży, których bohaterem jest nastoletni Percy Jackson, współczesny amerykański chłopiec, który odkrywa, że w rzeczywistości jest synem greckiego boga Posejdona. Obecnie Riordan mieszka w Teksasie wraz z żoną i dwoma synami.

Jason nie pamięta kompletnie nic. Nawet nie wie kim jest, pamięta tylko swe imię. Gdy budzi się w autokarze pełnym dzieciaków w jego wieku, jest zdezorientowany. Wtedy właśnie poznaje swą dziewczynę Piper i najlepszego przyjaciela Leo. Jednak czy da się zapomnieć swoich najbliższych? Jedyną osobą, która jest zdziwiona jego pojawieniem się, jest opiekun grupy, trener Hedge, który rzuca mu ukradkowe zdziwione spojrzenia. To wszystko wydaje się podejrzane i nienormalne. Co się tak naprawdę dzieje? Nawet po tym jak wraz ze swymi przyjaciółmi trafia do Obozu Herosów nic się nie wyjaśnia. Wręcz przeciwnie, wydaje się jeszcze bardziej skomplikowane.

Trudno było mi się przyzwyczaić do innych głównych bohaterów niż Percy, Annabeth i Grover. Aczkolwiek tutejsze postacie także były ciekawe, dobrze wykreowane i ze świetnymi charakterami. Jason jest chłopakiem nieco zagubionym, aczkolwiek drzemie w nim prawdziwy przywódca i jest on urodzonym liderem. Nawet w najbardziej niepewnej sytuacji nie traci głowy i na pewno można go obdarzyć zaufaniem. Piper, ta osoba była dla mnie wielką niespodzianką i co chwila mnie zaskakiwała. W ogóle nie spodziewałam się, tego kim okaże jej się boski rodzic. Ta dziewczyna ma charakter i nie da sobie w kaszę dmuchać. I jeszcze oczywiście Leo. Gdy się denerwuje bawi się różnymi częściami i zaczyna konstruować. Nie jest pewny siebie, jednak wychodzi cało z każdej sytuacji i jest bardzo odważny. Na dodatek jest świetnym przyjacielem i można na nim polegać. Ogółem bardzo łatwo polubić tych bohaterów i z przyjemnością czytać o ich przygodach.

Fabuła jest bogata w wydarzenia. Bardzo wiele dzieje się w tej lekturze, a czytelnik wciągnięty w wir wydarzeń nie może oderwać się od tej pozycji. Powieść zawiera liczne zwroty akcji i jest obfitująca w zaskakujące wydarzenia. Nie ma także przestojów w akcji i nic nie spowalnia czytania. Znów znajdujemy się w Obozie herosów, a następnie w podróży, i choć mogłoby się wydawać, że wątek ten został już w pełni zrealizowany, to Pan Riordan nas zaskakuje, gdyż wymyślił on kolejną niesamowitą historię, w której nie ma nic banalnego ani beznadziejnego. Oryginalne pomysły wplecione są w fantastyczna opowieść, co daje nam, niejako, mieszankę wybuchową.

Gdy sięgałam po tę książkę nie wiedziałam czy dorówna serii o Percym Jacksonie. W końcu tamta historia wyglądała na skończoną, a nagle do moich drzwi dobijali się także Olimpijscy herosi. Nie sądziłam, że Rick Riordan może jeszcze coś wymyślić, jednak przekonałam się, że trzeba w niego wierzyć. Tym razem poznajemy przy lekturze nie tylko mitologię grecką, ale również rzymską, co jest dość zastanawiające. Jednak świetnie stworzył tę historię i wszystko było zrozumiałe, dość logiczne i całkiem rzeczywiste. „Zagubiony heros” rozpoczyna zupełnie nową serię, nawiązującą do Percego, jednak wprowadzając wiele zmian i trochę zamieszania.

Styl pisania autora jest bez zarzutu. Pisze ciekawie, bez zbędnych opisów i z nutką humoru, towarzyszącego przy większości scen. Używa ponadto prostego i przystępnego języka, trafiając bez problemu do każdego czytelnika, niezależnie od wieku. Cały tekst napisany jest w narracji trzecioosobowej ze strony trzech głównych bohaterów, co dwa rozdziały zmieniając osobę, na której się skupia. Aczkolwiek cały tekst jest spójny, a tak skonstruowany pozwalał nam spojrzeć na wszystko z różnych perspektyw. Tak więc wykonanie było wyśmienite i nie mam na jego temat żadnych „ale”.

Ta pozycja jest po prostu wspaniała, fascynująca i mnie zachwyciła, jak wszystkie inne książki które wyszły spod pióra Riordana. Postacie są oczywiście świetne, a trener Hedge był niesamowity. Potrafił rozjaśnić każdą sytuację swoim zabawnym i niezwykłym zachowaniem. Stary świat przedstawiony jest w nowy sposób. Szczerze mówiąc nawet kiedyś zastanawiałam się co z tymi rzymskimi bogami, a teraz zostało mi to świetnie przedstawione. Właśnie połączenie dwóch mitologii, co prawda do siebie podobnych, ale nadal innych, było znakomitym pomysłem, którego potencjał został w pełni wykorzystany. Strasznie wciągnęłam się w pierwszą część „Olimpijskich herosów” i już z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części, szczególnie, że tam pojawi się znów nasz ukochany Percy. Tak więc polecam wszystkim, dosłownie wszystkim, nie zważając na wiek czy zainteresowania. Tę książkę trzeba naprawdę przeczytać i przeżyć przygody wraz z młodymi herosami.

Moja ocena 10/10


Tytuł: Zagubiony Heros
Autor: Riordan Rick
Ilość stron: 520
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2011-06-29

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...