czwartek, 28 lutego 2013

Stosik lutowy 2013

Nom, no to czas zaprezentować stosik lutowy ! Całkiem ładnie się prezentuje jak dla mnie... xd 




Tradycyjnie od dołu xd :

Wszystkie dziewczyny kochają brylanty – Anna i Siergiej Litwinowie – zwykły egzemplarz po recenzji od Wydawnictwa Oficynka
Gwiazd naszych wina – John Green – jw., tyle że od Wydawnictwa Bukowy Las
Horoskopy z dalekich lądów – Bogna Wernichowska, Bronisław Wojciech Wołoszyn – do recenzji od Studia astropsychologii
Elementarz astrologiczno-chirologiczny – Genowefa Szrajer, Zornica Samardżijewa – jw.
Jak odczytać przyszłość z kart klasycznych – Manuela Klara Olszewska, Angelika Lenartowicz- jw.
Czytanie z dłoni dla początkujących – Richard Webster – jw.
Liczby życia, co numerologia mówi o tobie i innych – Violetta Kuklińska-Woźny – jw.
Spojrzenie elfa – Katrin Lankers – do recenzji od Wydawnictwa Dreams
Cienie na księżycu – Zoe Marriott – do recenzji od Wydawnictwa Egmont
Fałszywy książę – Jennifer A. Nielsen – jw.
Insygnia. Wojny Światów – S. J. Kincaid – jw.
Dotyk Julii - Taheren Mafi – z wymiany
Osaczenie – Kelley Armstrong – do recenzji od Oblicz Kultury
Wybrani – C. J. Daugherty – do recenzji od Wydawnictwa Otwarte
Świat bez bohaterów - Brandon Muli - do recenzji od Wydawnictwa MAG


Z każdej książki bardzo się cieszę i czekam, aż będę mogła zagłębić się w przedstawianej w niej rzeczywistości. ^^ A jest w czym wybierać, tylko szkoda, że czasu potem tak niewiele... choć jak się chce, to się znajdzie przynajmniej trochę. xd

A tak poza tym to skończyły mi się ferie, teraz pierwszy tydzień szkoły, eh, trudno się przyzwyczaić do wczesnego wstawania jednak ^^ . Ale za to od poniedziałku trzy dni rekolekcji, więc źle nie będzie. No i na tym kończę. Krótko zwięźle i na temat, nawet nie mam czasu za dużo truć... jutro mam poprawy z PP, a przydałoby się cośkolwiek wiedzieć... no i kilka innych rzeczy do zrobienia też jest. xd



Pozdrawiam
Tris

wtorek, 26 lutego 2013

Kuroko no Basket - animcowo #2

Fabuła 7/10
Grafika 8/10
Muzyka 7/10
Postaci 9/10

Ogólne wrażenie 9/10


Ciągle mówi się o niesamowicie silnej drużynie koszykówki z gimnazjum Teiko, zwycięzcach trzech ostatnich mistrzostw. Byli wspaniali i nie mieli sobie równych. Dzięki swym wspaniałym osiągnięciom, piątka nastolatków należąca do pierwszego składu była znana jako „Pokolenie cudów”. Każdy z nich wykazywał się nie lada umiejętnościami i pewnym niepowtarzalnym talentem. Jednakże krążyła pewna plotka, dotycząca tegoż „Pokolenia cudów”. W końcu w piątkę grać nie mogli, dlatego mimo że był stosunkowo nieznany i nie posiadał żadnych sportowych osiągnięć, był jeszcze szósty gracz, szanowany przez pozostałą piątkę. Szósty zawodnik widmo...

Pierwszy dzień szkoły, nowi uczniowie i kluby, próbujące zjednać sobie członków. Szkoła Seirin działa dopiero drugi rok, więc nie ma na swoim koncie jeszcze zbytnich osiągnięć. To samo tyczy się klubu koszykówki tegoż liceum. Składa się on chwilowo z samych drugoklasistów, jednak to ma się zmienić. Kagami Taiga, wysoki i muskularny nastolatek, który mieszkał w Ameryce, zapisuje się bez zbytnich nadziei na poziom gry. Również garstka innych pierwszoroczniaków, w tym Kuroko Tetsuya postanawiają związać swój wolny czas z tym sportem. Rozpoczynają się ciężkie treningi, sparingi i zawody, w końcu każdy chce się wykazać na Inter-High, konkursie w którym wyłoniona zastanie najlepsza licealna drużyna koszykówki w Japonii.

Anime skupia się na Kagami'm oraz Kuroko. Ich początki są dość nieciekawe. Ten pierwszy jest świetny w tym co robi, wysoki, dobrze skacze, zachwyca swymi wsadami... zaś Kuroko... to zupełnie inna bajka, gra gorzej od przeciętnego zawodnika. Aczkolwiek okazuje się, iż Tetsuya jest tajemniczym zawodnikiem z drużyny gimnazjalnej Teiko, o której już krążą legendy. Drogi całej szóstki rozeszły się, każdy poszedł do innej szkoły. Pozostała piątka wybrała te, w których mają szansę na dalszy rozwój swych koszykarskich umiejętności. Lecz nie on, on się zmienił. Dwójka chłopców zawiera pakt, postanawiając pokonać „Pokolenie cudów”.

Tyle wstępu do historii z pewnością powinno starczyć. Kuroko no Basket jest anime, nakręconym na podstawie wydawanej aktualnie mangi o tym samym tytule. Fabuła jest prosta, skupia się na kolejnych treningach i rozgrywkach, całkiem ignorując życie prywatne bohaterów. Oczywiście przerwy między tym są, wtedy zaznajomić się można z kilkoma epizodami o czysto szkolnej naturze, rozmowami postaci czy też śmiesznymi sytuacjami. Naturalnie dostajemy również migawki z przeszłości, niemniej są one zazwyczaj związane z koszykówką, będącą tematem przewodnim.

Koszówka to sport drużynowy, co ta seria na każdym kroku podkreśla. Nie ma tutaj pełnego wyróżniania jednostki, grania samemu i tym podobnego. Na szczęście nie ma też tak, iż tylko dwie osoby potrafią grać i wszystkich ratują swymi powalającymi umiejętnościami. W innych drużynach niekiedy tak, lecz w Seirin zazwyczaj nie. Dlaczego zazwyczaj? Otóż i to nie zawsze tutaj wychodzi, a największe nadzieje zawsze pokładane są w Kuroko i Kagami'm, choć to nie oni zdobywają wszystkie punkty. Cieszę się również, że na starcie nie otrzymujmy geniuszy, a postacie nie mają nie wiadomo jakich supermocy, w końcu to tylko nastolatkowie.

Będąc przy postaciach, warto się przy nich dłużej zatrzymać. Bohaterowie, jak już pisałam, mają swoje limity, ich ciała potrzebują regeneracji i treningu, nie są jakoś nadludzko silne. Również bez nadnaturalnych mocy się obejdzie, niemniej jest do nich niekiedy bardo blisko. Umiejętności całej piątki z „Pokolenia cudów”, Kuroko, Kagamiego, jak i jakieś dwójki innych bohaterów z pewnością nie są naturalne. Tak długie skoki, które zakrawają na lewitację, rzuty z całego boiska bez żadnego wysiłku czy praktycznie znikanie, to całkiem ciekawe zdolności, choć trochę nierealistyczne. Aczkolwiek według mnie były dobrym dodatkiem do fabuły i wyróżniały tych szczególnych bohaterów, którym automatycznie musiało być poświęcone więcej uwagi.

Jak wiadomo wielka odpowiedzialność spada zawsze na bohaterów, to jakie wywrą wrażenie na odbiorcy, stanowi o tym, jak odbierze on i całą serię. Mamy ich do wyboru całą masę. Poza klubem Seirin i ich trenerką, poznajemy inne drużyny, które często pojawiają się więcej niż raz. Każda z postaci odznacza się różnymi swoistymi zachowaniami i postawami, a to zróżnicowanie jest wielkim plusem dla tej produkcji. To Kagami i Kuroko mają poświęconego najwięcej czasu antenowego, niemniej i reszta ich drużyny ma okazję nie raz zabłysnąć i pokazać swoje prawdziwe ja. Również trójka z „Pokolenia cudów”, którą mamy okazję poznać, to wielkie indywidualności o niesamowitych talentach, które zawsze wyróżniają się z tłumu i raczej zapadają w pamięć.

Najbardziej mnie ucieszyło to, iż Kuroko wyróżnia się na tle innych bohaterów nie tylko serii, ale i podobnych produkcji. Nie jest energicznym, narwanym nastolatkiem, wręcz przeciwnie - cichy, spokojny, którego nikt nie zauważa, dzięki czemu jego umiejętności na boisku są tak skuteczne. Nie chce również być najważniejszy, nie marzy o byciu najlepszym, jedynie pomaga wznieść się innym. Jak mówi, jest cieniem, a im silniejsze światło, tym on jest ciemniejszy, może być mniej zauważany przez innych. Ale ma przyjaciół, a kieruje nim nie tylko sympatia i wspaniałomyślność, ale też egoistyczne pobudki przy wynoszeniu Kagamiego na szczyt. Dlatego też widać, że jakiś idealny nie jest w swej postawie, a i walnąć może, jak ktoś go zdenerwuje. Z drugiej strony jest zaś Kagami, jego „światło”, utalentowany, nerwowy i kochający koszykówkę postawny chłopak. Ciekawą jego cechą jest to, iż cieszy się z silnego przeciwnika, dzięki któremu może zdobyć doświadczenie. Ta dwójka charakteryzuje się zupełnie odmiennym stylem gry, niemniej trudno byłoby stwierdzić, który jest lepszy, ich umiejętności zwyczajnie nie da się porównać.

Na koniec w tym temacie warto też wspomnieć o dwóch postaciach żeńskich, które się pojawiają i są naprawdę obeznane z koszykówką, w tym wymagająca trenerka Seirin. Obie są ładne, choć w odmienny sposób, silne, niezależne i należy się ich bać, choć wyskakują też nie raz z dziwnymi pomysłami, w końcu to też jedynie nastolatki. Ogólnie bohaterowie są atutem tej serii, zyskują sympatię, osobiście pokochałam Kuroko i polubiłam resztę bohaterów (szczególnie Shinji Koganei, zawsze gdzieś taka sierota się musi znaleźć, która potrafi rozbawić samą swą obecnością). Oczywiście i jest taka postać, której nie polubiłam, tego nie da się uniknąć, a ja po prostu mam już dość typowych złych, aroganckich i wrednych typków, które często stają się tak popularne.

Kolejną ważną kwestią są emocje, a te buzują w odbiorcy przez cały czas. Już samo kibicowanie którejś z drużyn je wywołuje, lecz to oczywiście nie koniec. Rozgrywki są ważne i emocjonujące, to prawda, lecz nie tylko na nich człowiek się skupia. Na mnie największy wpływ wywierało to, jak rozwijała się znajomość Kagami'ego i Kuroko, relacje pomiędzy poszczególnymi członkami drużyny, jak i również trenerem oraz oczywiście resztą postaci. Te tak dobrze zarysowane i zjednujące sobie widza, wymagały zaangażowania w ich losy, przez co nie sposób się od tego anime oderwać. Chwile smutku i słabości również się znalazły, niemniej każde kolejne potknięcia i podniesienia postaci nie uszły uwadze i zainteresowaniu odbiorcy, który z fascynacją obserwował ich dalsze poczynania.

Następnie wspomnę, iż nie można zapomnieć, że jest to także komedia. Zabawne sytuacje wynikają często z jakiś błahych sporów postaci, uprzedzeń i panujących między nimi nastrojów. Również znajdą się tacy bohaterowie, którzy po prostu śmieszą, są tacy, mają taki charakter, łatwo coś psują i nie wykazują się talentem, lecz swoim zachowaniem potrafią doprowadzić do gromkiego śmiechu. Nawet spokojny Kuroko, który raczej nie wykazuje się nadmiernym poczuciem humoru, często jest jego powodem, niekiedy nawet umyślnie, jak można się domyślić. Pewne akcje zapadają w pamięć, wystarczy zobaczyć ponownie jakiś screen i nie da się wtedy zwyczajnie powstrzymać uśmiechu, wykwitającego na twarzy.

Warto również spojrzeć na wszystko od strony technicznej. Animacja wykonana jest porządnie, odznacza się ładną kreską. Styl jest dynamiczny, świetnie przedstawia mecze, jak dla mnie idealnie a zarazem przejrzyście, nic nie jest zamazane czy niewyraźne. Także projekt postaci jest ładny i zadowalający, przedstawiający grono przystojnych chłopców i niewiele dziewcząt. Niektórych mogą jedynie drażnić tęczowe włosy kilku ważniejszych bohaterów, niemniej mnie akurat się podobały. Muzyka natomiast nie zapada w pamięć, niemniej nie przeszkadza i pasuje do anime. Oba openingi i endingi są przyjemne dla ucha i świetnie oddają klimat tej produkcji.

„Kuroko no Basket” to moje pierwsze spotkanie z anime sportowym, niemniej jestem nim zachwycona! Seria wciąga niesamowicie, wszystkie 25 odcinków obejrzałam w jeden dzień i nie mogłam przestać, rozemocjonowana i ciekawa dalszego rozwoju akcji. Nie spodziewałam się przedtem, że seria o koszykówce będzie mogła mnie tak zauroczyć, więc miałam na początku pewne opory, które rozwiały się już po pierwszym odcinku. Wszystko to za sprawą bohaterów, których naprawdę polubiłam, zwłaszcza tytułowej postaci, na której punkcie oszalałam, mimo iż zazwyczaj nie lubię tego typu charakterów. Dla zainteresowanych jeszcze tylko wspomnę, że w tej produkcji nie ma żadnego wątku romantycznego. Warto zapoznać się z historią Kuroko i jego znajomych, zapewnia to dużo rozrywki i emocji, nie żałuję czasu poświęconego na oglądanie. Szczerze polecam fanom komedii, anime sportowych i innych zainteresowanych, zaś mnie nie pozostaje nic innego, jak niecierpliwe oczekiwanie na drugi sezon. 


 

Liczba odcinków: 25
Rok wydania: 2012
Gatunki: shounen, komedia, szkolne, sport
Tytuły: Kuroko no Basket, Kuroko no Basketball, Kuroko no Basuke

sobota, 23 lutego 2013

Mroczna toń - Tricia Rayburn


„Kolejne spotkanie z Winter Harbor”


Vanessa znowu powraca do Winter Harbor, a wszystko miało swój początek właśnie w tej nadmorskiej miejscowości. To tutaj miały miejsce największe tragedie w jej życiu, tu dowiedziała się kim jest, tu straciła ukochanego, tu zmieniło się jej życie. Niemniej teraz znów się tam zjawia i spotyka swojego byłego chłopaka Simona. Nadal jej na nim zależy i ma przed sobą wiele decyzji do podjęcia w jego kwestii. Pragnie naprawić swe błędy i bardzo za nim tęskni. Lecz nie wie czy powinna się do niego zbliżać, biorąc pod uwagę jej naturę... Czy odbuduje jego zaufanie? Na dodatek coś w niej się zmienia, coraz trudniej spełnić jej potrzeby swojego organizmu. Niestety na tym nie kończą się jej zmartwienia, czuje się śledzona, a w mieście dochodzi do kolejnych strasznych wypadków, których tym razem ofiarami okazują się kobiety... Vanessa zaczyna się obawiać, iż stworzenia z morskich głębin powróciły, lecz nie ma co do tego pewności. Co się tak naprawdę dzieje w tej niegdyś spokojnej mieścinie?

„- Jeśli nie widzisz każdego dnia, to wcale nie znaczy, że wymazujesz to z pamięci. ”

Główną bohaterką targają wątpliwości, nie wie co ma robić, co jest dobre i dopuszczalne, a co nie. Bycie syreną nie jest proste, a jej ciało domaga się ostatnio więcej niż zwykle. Na dodatek dochodzą jej problemy miłosne. Ogółem postać ta jest całkiem sympatyczna, zmieniła się od pierwszej części, jest bardziej śmiała, postępuje też niekiedy pochopnie, lekkomyślnie. Niemniej po raz kolejny spotykamy się z długimi perypetiami zakochanej nastolatki, które szczerze mówiąc, trochę mnie irytowały. Również czasami jej zachowanie wobec innych mężczyzn, nie sprzyjało jej wizerunkowi, mimo iż znana była przyczyna takiego stanu rzeczy. Będąc także przy wątku miłosnym - wydał mi się on trochę sztuczny, biorąc pod uwagę rozwój wydarzeń w poprzednich tomach. Nie rozumiałam co kierowało tak naprawdę Simonem, który stał się według mnie nijaki w tej części. Pozostali bohaterowie w większości byli dość niewyraźni, nie dałoby się o nich za wiele powiedzieć.

Odniosłam wrażenie, iż autorka już pozostawiła daleko w tyle historię syren. W pierwszym tomie o wiele więcej uwagi poświęcało się ich naturze, jakimś mrocznym sekretom i intrygom, zaś teraz przeobraziły się one jedynie w tło. Trzeba zauważyć przy okazji, że „Mroczną toń” i „Syrenę” dzieli już przepaść, to teoretycznie ta sama opowieść i bohaterowie, a jednak to zupełnie coś innego. Szczególnie klimat powieści został zaniedbany, zmienił się z tajemniczego i fascynującego w bardziej zwyczajny. No właśnie, tutaj odczuwa się, jakby wszystkie te dziwne wydarzenia były już na porządku dziennym, nie są już traktowane tak samo jak wcześniej. Obiecany mroczny sensacyjny wątek jest spychany na drugi, a raczej jeszcze dalszy plan, prym wiedzie Vanessa, meczące ją wątpliwości oraz ogólnie jej życie. Jest to zmiana raczej nie na lepsze, nie ma tu już tak wiele fantastyki, a więcej miłości i młodzieżowego stylu.

„A to znaczyło, że wybór wciąż należał do niego.”

Sama fabuła jest ciekawa, intryga w tle również. Niemniej i tu mam pewne „ale”. To jak się zakończyła, całe wyjaśnienie tej dziwnej, tragicznej sprawy wydało mi się trochę banalne, nie kryło w sobie tego uroku. Lecz poza tym akcja płynie stosunkowo szybko, zaś gdy zwalnia, to czytelnik i tak się nie nudzi. Niekiedy też zaskakuje, braku tego nie można zarzucić. Bardzo ważne jest też to, iż książkę tę czyta się szybko i bezproblemowo, mimo tylu skarg, powieść mnie wciągnęła i przeczytałam ją prawie że jednym tchem. Jest lekka w odbiorze, a autorka posługuje się prostym, zrozumiałym językiem, nie zgłębiając się w opisy. Kolejnym plusem, a to nie zmieniło się od pierwszej części, jest realistyczne przedstawienie wydarzeń, tak że odbiorca bez problemu potrafi zaangażować się w losy bohaterów czy też wyobrazić sobie wszystkie zaistniałe sytuacje. Właśnie lekki, prosty styl pisania tej pani sprawia, iż pozycję tę odbiera się bardziej pozytywnie.

„Mroczna toń” okazała się całkiem zgrabnym zwieńczeniem trylogii i wyjaśniła większość wątków. Niemniej zakończenie wydaje się chętne na nowe pomysły, pozostawia pole do popisu i otwiera drogę ewentualnym kolejnym częściom, choć jednak mam nadzieję, iż ta historia nie będzie przedłużana. Lepsze w tego typu powieściach są stanowcze zakończenia. Najbardziej jest mi żal, że temat syren, który początkowo przyciągnął mnie do tej serii, jest dość błaho i pobieżnie potraktowany. Trzeba po prostu tutaj napisać, iż ta pozycja coraz bardziej przybliża się do stylu literatury młodzieżowej, a oddala od tej fantastycznej. Niemniej jestem zadowolona z lektury, z którą spędziłam bardzo przyjemnie czas, pomimo tych niedociągnięć. Polecam ją oczywiście tym, którzy rozpoczęli serię, natomiast po całą trylogię sięgnąć powinny osoby, szukające rozrywki, wytchnienia i zainteresowane tym tematem.


„Do elektrycznych szyb i działającej dmuchawy będziesz się musiała przyzwyczaić, ale wiem, że potrafisz się dostosować. Bo ty potrafisz wszystko.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Mroczna toń
Seria: Syrena
Autor: Tricia Rayburn
Ilość stron: 392
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data premiery: 2013-01-23



O autorce:
Tricia Rayburn zaczęła pisać jeszcze jako nastolatka. Dziś jest uznaną autorką książek dla młodzieży. Jej cykl o syrenach to niezwykle romantyczne powieści z mrocznym sensacyjnym wątkiem. Prawa do serii zostały sprzedane do kilkunastu krajów, m.in. Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii i Australii. Tricia uwielbia wodę, pomimo lęku przed stworzeniami z głębin, dlatego zamieszkała w nadmorskiej miejscowości na wschodnim wybrzeżu Long Island. 



Syrena  |  Głębia  | Mroczna toń



Książkę otrzymałam od Grupy Wydawniczej Publicat, za co serdecznie dziękuję ^^

środa, 20 lutego 2013

Podzieleni - Neal Shusterman


„- Mamy prawo do swojego życia!”


Connor miał zostać zesłany na podzielenie przez rodziców i przez przypadek się o tym dowiedział. Najpierw zachowywał się nienagannie, jak dziecko, które każdy chciałby mieć, by dać im poniekąd nauczkę. W końcu nic mu nie powiedzieli o tych planach, bo i po co, pewnie to przez te jego bójki. Chłopak uciekł, tym samym łamiąc prawo. Gdzieś indziej młoda Risa, wychowana w domu dziecka, grająca na fortepianie, miła dziewczyna ma podobny problem. Niestety państwo nie zamierza nadal utrzymywać aż tak dużej liczby dzieci, a ona może lepiej przysłużyć się, będąc podzieloną. Nastolatka zostaje wsadzona do autobusu, jadącego do ośrodka donacyjnego. I na koniec Levi, młody dziesięciorodny, który od urodzenia przygotowany jest na wypełnienie swego zadania, nie boi się tego, a wręcz chce, czuje się jak ktoś lepszy, wybrany przez Boga. On również kieruje się do ośrodka... Ścieżki tej trójki w pewnym momencie przecinają się, a wywołuje to małą aferę. Dzieciaki, różne od siebie, z odmienną przeszłością, jak i również przekonaniami, dążą do tego samego celu. Przetrwania.

„- Zmiana – powtarza urzędniczka – to wszystko. W ten sam sposób lód zamienia się w wodę, woda zamienia się w chmury. Będziesz żyła, Riso. Tylko, że w innej formie.”

Ważne są tutaj realia panujące w powieści, inaczej nie pojmie się wagi sytuacji. Po Drugiej Wojnie Moralnej w niedalekiej przyszłości uchwalone zostały poprawki do konstytucji, zwane Kartą Życia, które miały zadowolić i zwolenników wolnego wyboru, i obrońców życia. Choć tak naprawdę obie strony przegrały w tym porozumieniu. Zgodnie z prawem dzieci w wieku od 13 do 18 lat mogły zostać zesłane na podzielenie, coś jak aborcja z mocą wsteczną. Dziecko ma trzynaście lat na wykazanie się, pokazanie swojej wartości. A potem w ciągu tych pięciu lat, rodzice stanowią, co się z nimi stanie. Podzielenie polega na pozyskaniu wszystkich kończyn, tkanek, organów, całej krwi, co do kropelki i przekazanie ich potrzebującym. Można uratować tak życie, lecz w ten sposób, o wiele więcej osób traci życie. Choć nie, społeczeństwo powszechnie akceptuje te metody i twierdzi, iż nie jest to śmierć, w końcu całe ciało nadal będzie żyło, tyle że w częściach u różnych biorców. To nie śmierć... to jedynie zmiana.

Taka wizja świata przeraża. Jak na ironię Karta Życia zamiast chronić świętość życia, to tylko zmniejszyła jego wartość. Ludzie nie mogę decydować o swoim ciele, istnieniu, to nienormalne i każdy to przyzna. Książka w ten sposób porusza wiele problemów, tematów, m.in. ten dotyczący posiadania duszy. Zadaje pytania, na które nie otrzymujemy odpowiedzi, które skłaniają do myślenia. Poddaje próbie człowieczeństwo niektórych osób, tam wiele z nich nie jest ludźmi, przynajmniej nie wykazują tego swoim zachowaniem. Również śmierć jest tutaj ciągle blisko, nie może być inaczej, w końcu podzielenie, to nie tylko zmiana, jak próbuje to utrzymać społeczeństwo, przyzwyczajone do takiego stanu rzeczy. Ponadto czytelnik widzi wyraźnie pytanie kryjące się na stronach powieści, o jego stanowisko wobec aborcji. Także wiara w Boga nie jest pominięta w tej historii, a ma swe znaczenie. Tej powieści nie da się przeczytać ot tak, na luzie, nad nią trzeba pomyśleć, ją się przeżywa.

„Podzieleni nie odchodzili z hukiem – nie odchodzili nawet z płaczem. Odchodzili w ciszy, która towarzyszy płomieniu świecy gaszonej palcami.”

Sama historia jest bardzo ciekawa i poruszająca. W pozycji tej nie ma makabry, drastycznych scen, ani nic z tych rzeczy, jest za to aura zagadkowości, zastanowienie się nad moralnością człowieka, religią czy też śmiercią. To wszystko oddziałuje na psychikę czytelnika i aż wywołuje ciarki. Ta powieść fascynuje, a jednocześnie przeraża. Narracja prowadzona jest z perspektywy obserwatora wszechwiedzącego i zazwyczaj skupia się na trójce głównych bohaterów, choć nie zawsze. Wszystko opowiadane jest w czasie teraźniejszym, co pozwala poczuć się czytelnikowi, jakby był uczestnikiem wydarzeń. Akcja płynie szybko, odbiorca nie ma kiedy się nudzić. Wielowątkowość jest kolejnym atutem tej książki, nie skupiamy się jedynie na ucieczce głównych postaci, ale również na innych sprawach. Także kreacji bohaterów nie można nic zarzucić, jest ona bezbłędna, charaktery tych nastolatków są pełne i wyraziste, osoby te stają się odbiorcy bliskie w trakcie lektury, nie ma tutaj mowy o patrzeniu na ich poczynania z obojętnością.

Pozycję tę chciałam przeczytać już od dawana i cieszę się, iż w końcu mi się to udało. Książka wciąga już od pierwszych stron do swej rzeczywistości, nie można się od niej oderwać, przeżywając wszystko wraz z bohaterami, przejmując się ich losami i kibicując im na ich nowej drodze życia. Mimo tego że jej temat jest poważny i zatrważający, to znajdą się też sceny czy dialogi lżejsze w odbiorze, bardziej humorystyczne, które rozluźniają atmosferę. Ta powieść jest inteligentna, rozprawia o dylematach moralnych, nienaruszalności ludzkiego życia, naturze człowieka i nie tylko. Wywołuje silne emocje, i to nie wyłącznie te negatywne, jak strach, przerażanie, ale również zachwyt nad całokształtem. Ten utwór jest zwyczajnie świetny! „Podzieleni” to dopiero początek, mimo iż miała być to samodzielna historia, doczekała się ona już kontynuacji, po którą z pewnością sięgnę, gdy zostanie w Polsce wydana. Tymczasem lekturę tę polecam wszystkim, ją zwyczajnie warto przeczytać!


„- Gorzałę? - pyta Connor.
- Alkohol! Jak Boga kocham, całe to pokolenie jest takie samo. NIEDOUCZONE!”


Moja ocena 9/10


Tytuł: Podzieleni
Autor: Neal Shusterman
Ilość stron: 448
Wydawca: Papierowy księżyc
Data premiery: 2012-10-30



O autorze:
Amerykański autor książek dla młodzieży i dorosłych. Spod jego ręki wyszło wiele bestsellerów, z których najbardziej znaną powieścią są „Podzieleni”. Początkowo napisana jako samodzielna historia, ze względu na duży sukces i oczekiwania czytelników, doczekała się właśnie kontynuacji w tomie drugim, a autor pracuje obecnie nad trzecią częścią, która zamknie trylogię „Podzieleni”. Prawa wydawnicze do „Podzielonych” zostały sprzedane do kilkunastu krajów. Trwają również prace nad ekranizacją książki. Neal Shusterman jest ojcem czwórki dzieci. Mieszka w Kalifornii.





 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Papierowy Księżyc, za co serdecznie dziękuję ^^


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...