niedziela, 14 kwietnia 2013

Pamiętniki półbogów - Rick Riordan



„Młodzi herosi i ich przygody”


„Pamiętniki półbogów” są zbiorem czterech opowiadań o młodych herosach. Przedstawione tam realia, są takie same jak w seriach „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” oraz „Olimpijscy herosi”. Ponadto w pozycji tej znajdziemy banalne zagadki, jakieś diagramy czy proste ilustracje. Również wywiad z wężami Hermesa został udostępniony. Te dodatki akurat nie interesowały mnie ani trochę, były na bardzo niskim poziomie (mam na myśli tutaj łamigłówki), natomiast obrazki jakoś szczególnie nie przyciągnęły mojej uwagi. Wywiad z Marthą i Gregiem był natomiast dość humorystyczny i spodobał mi się. Niemniej jednak wolałabym skupić się na samych opowiadaniach, które w końcu zajmują znaczną część tej publikacji i naturalnie są najistotniejsze. Dzięki nim po raz kolejny możemy spotkać ulubionych bohaterów z wcześniej wymienionych cyklów i wraz z nimi przeżyć kolejne interesujące przygody.

„Ale Thalia rozumiała. Była do mnie podobna. Kiedy ją poznałem, postanowiłem jej nie opuszczać. Skoro chciała ścigać magiczną świecącą kozę, nie ma sprawy, ścigamy ją, nawet jeśli miałem złe przeczucia.”

Jak już wcześniej wspomniałam, w pozycji tej znajdziemy cztery opowiadania. Pierwsze to „Pamiętnik Luke'a Castellana”, który opisuje krótki fragment jego życia, jeszcze przed trafieniem do obozu, gdy podróżował z Thalią. Spotkać w nim można pewnego starego herosa, obłożonego klątwą, jak i magiczną świecącą kozę, która będzie głównym powodem niecodziennych zmagań bohaterów. Następnie znajdziemy opowieść o tytule „Percy Jackson i laska Hermesa”. Od razu wiadomo, że po raz kolejny spotkamy młodego syna Posejdona. Trafiamy na początku na piknik jego i jego dziewczyny Annabeth. Minął już miesiąc odkąd są razem i odkąd zakończyła się wielka wojna między tytanami a bogami. Jak można się domyślić, piknik nie zostaje zrealizowany zgodnie z planem, a postacie mają pewne zadanie do wypełnienia. Na koniec (na razie jest to dopiero trzecie opowiadanie, jednak o czwartym będzie później), Rick Riordan serwuje nam pogoń za bardzo ważnym, uciekającym stolikiem. „Leo Valdez i pościg za Bufordem” to opowieść, w której spotykamy Piper, Jasona i Leo, którzy mają niemałe kłopoty z tym kapryśnym meblem. Jeżeli nie złapią go na czas, wszystko może zakończyć się „drobnym” wybuchem.

Postacie tych opowiadań powinny być znane wszystkim tym, którzy sięgają po te opowieści. Zwyczajnie nie ma sensu rozpoczynać swej przygody z twórczością Ricka Riordana od tej pozycji, gdyż jest ona jedynie dodatkiem do tamtych serii. Te krótkie historie są ciekawe, utrzymane w humorystycznym tonie i łatwe w odbiorze. Coś się w nich dzieje, jednak nie dorastają do pięt tym właściwym przygodom herosów, z którymi można było zapoznać się w innych książkach autora. Dla fanów Percy'ego są czymś, dzięki czemu można po raz kolejny trafić do świata, w którym bogowie istnieją i są... jacy są - bardziej ludzcy niż mogłoby się wydawać. Teksty te są tylko rozrywką i sposobem na relaks, nie wnoszą tyle emocji co wcześniej powstałe cykle. Natomiast styl pisania autora należy do przyjemnych, opisuje on wszystko prosto i lekko. Nie zgłębia się w opisy, a jednak i tak łatwo jest wszystko sobie wyobrazić. Zawsze uwielbiałam tę prostotę w jego książkach, tę łatwość przekazu. Opowiadania te są ciekawe i warto je przeczytać.

„- Pozwól, że wyrażę to prosto. Twój stolik uciekł... bo wyczyściłeś go ajaksem.”

W tym zbiorze opowiadań ciekawe jest to, iż mimo że na okładce pojawia się jedynie Rick Riordan, to w pozycji tej znajdziemy jeszcze jedną historię, niebędącą jego tworem. „Syn magii”, znajdujący się na końcu książki, został napisany przez syna tego autora, Haley'a. Od razu widać, że to ktoś inny opisuje dane wydarzenia, w końcu odznacza się zupełnie odmiennym stylem pisania. Aczkolwiek również obrazuje wszystko ciekawie i lekko. Wprowadza nowych bohaterów: zwykłego starszego śmiertelnika i herosa, który walczył w wojnie po stronie tytanów. Dobrze kreuje te postacie, ukazując nam przy okazji sylwetkę półboga, który nie opowiedział się po stronie bogów, przedstawiając w ten sposób wszystko z zupełnie innej perspektywy. Przybliża nam też bardziej działanie Mgły i wyjaśnia dlaczego potwory czują herosów. Co prawda, przez zmianę w sposobie pisania, nie do końca potrafiłam spleść ze sobą historię ojca i opowiadanie syna, niemniej jednak muszę przyznać, że chłopak miał ciekawe pomysły i zainteresował mnie. Cieszę się, że miałam okazję poznać jego debiut.

„Pamiętniki półbogów” są ciekawym dodatkiem to serii. Miałam okazję przeczytać nie tylko cztery interesujące opowiadania, ale również dowiedzieć się trochę o powstaniu cyklu o Percy'm Jacksonie. Notka od autora zawiera właśnie informację, o tym co go zainspirowało do stworzenia tej serii i akurat ten krótki zapis zainteresował mnie. Ogólnie bardzo się cieszę, że książka ta trafiła w moje ręce i że miałam okazję dowiedzieć się trochę o tym, co działo się z Luke'iem i jak kształtowała się jego niechęć do bogów, jak działa Mgła, skąd potwory mają tak czuły węch na herosów, czy też jak jeden niewielki stolik może dużo zmienić. Po raz kolejny mogłam przeżywać przygody lubianych bohaterów i śmiać się z ich niecodziennych przeżyć. Sądzę, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów Percy'ego Jacksona i „Olimpijskich herosów”. Nie mogą oni przejść obok tej książki obojętnie. Natomiast innym, zastanawiającym się nad sięgnięciem po twórczość tego autora, także polecam te teksy. Niemniej jednak zachęcam najpierw, do sięgnięcie po wcześniej wymienione cykle.


„Przejrzałem w myśli piknikową listę. Miękki kocyk? Odhaczone. Ulubiona pizza Annabeth, z dodatkowymi oliwkami? Odhaczone. Czekoladki nadziewane toffi z „La Maison du Chocolat”? Odhaczone. Słodzona woda gazowana o cytrynowym posmaku? Odhaczone. Broń na wypadek nagłej i niespodziewanej apokalipsy? Odhaczone.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Pamiętniki półbogów
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 272
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2013-04-05




O autorze:
Rick Riordan to wielokrotnie nagradzany autor bestsellerowej serii dla młodzieży „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, „Olimpijscy herosi”, „Kroniki roku Kane” oraz serii dla dorosłych czytelników „Tres Navarre”. Przez piętnaście lat uczył języka angielskiego i historii w publicznych i prywatnych szkołach średnich w San Francisco, w Kalifornii i Teksasie. W serii książek o Percy’m Jacksonie stworzył postać dwunastoletniego chłopca z dysleksją, który odkrywa, że jest współczesnym synem greckiego boga. Riordan napisał tę powieść dzięki doświadczeniom, jakie zdobył, ucząc greckiej mitologii, oraz dzięki współpracy z uczniami, którzy chcieli uczyć się inaczej. Książka „Złodziej pioruna” zdobyła w 2005 roku tytuł New York Times Notable Book, a prawa do jej ekranizacji zakupiła wytwórnia 20th Century Fox. Kolejny tom serii, „Morze Potworów”, zdobył tytuł Najlepszej Książki dla Dzieci Child Magazine za rok 2006. Tom następny, „Klątwa tytana”, wyniósł serię na 1 miejsce w magazynie New York Times, a także był Najlepszą Książką 2007 w Amazon. Obecnie Rick Riordan całkowicie poświęcił się pisaniu książek. Mieszka w San Antonio w stanie Teksas z żoną i dwoma synami. 

 

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję ^^



wtorek, 9 kwietnia 2013

Sakurasou no Pet na Kanojo - animcowo #4

Fabuła 8/10
Grafika 9/10
Muzyka 8/10
Postaci 9/10

Ogólne wrażenie 8,5/10


Sakurasou no Pet na Kanojo to komedia, która skupia się wokół Soraty Kandy, będącego drugoklasistą w liceum Sui. Co w nim takiego niezwykłego? No właśnie wydaje się, że nic póki chłopak nie przeprowadza się do Sakurasou. Jest to akademik dla problematycznej młodzieży tej szkoły. Tam zawsze coś się dzieje, a Kanda już dawno zrobił sobie postanowienie, iż musi się stamtąd wyrwać. Niestety na razie nie ma jak. Gdy do akademika ma wprowadzić się nowa dziewczyna – Mashiro Shiina, chłopak chce jej tylko pomóc. Wszyscy stwierdzili, że to on ma się nią opiekować. Nic trudnego, w końcu to też licealistka, nie? Nic bardziej mylnego! Odtąd Kanda ma same kłopoty. Shiina, która przeprowadziła się z Anglii, nie potrafi o siebie zadbać w najmniejszym stopniu, a Sorata już w pierwszym odcinku musi wybrać jej... majtki, które ma ubrać! Wydaje się to absurdalne, jednak to nie jest jedyne oblicze tej niewiasty. Ma ona ponadto prawdziwy talent do rysowania i właśnie dlatego trafiła na Wydział Artystyczny w tej szkole.

Aby dokładniej zrozumieć sytuację Soraty, należałoby dowiedzieć się co nieco o bohaterach. W Sakurasou nie jest on naturalnie jedynym mieszkańcem. Jeden z pokoi zajmuje Kamiigusa Misaki, niezwykle żywiołowa nastolatka, będąca rok starsza od Kandy. Ciągle się uśmiecha, kocha robić imprezy i ma zwariowane pomysły. Jest wprost wulkanem energii! Ponadto również posiada talent, - robi niesamowite anime, które już odnoszą sukces. W jej wieku znajdziemy też osobę o imieniu Mitaka Jin. Pisze on scenariusze i również jest znany. Wydaje się być spokojny i inteligentny, jednak noce spędza poza domem, zawsze u innej dziewczyny (nie ważne ile ta ma lat i czy jest mężatką). Na koniec nie można zapomnieć o drugoklasiście, nazywającym się
Akasaka Ryuunosuke, którego nikt praktycznie nie widział. Jest niesamowitym programistą, który nie opuszcza swej pieczary (czyli pokoju) i kontaktuje się z resztą mieszkańców jedynie poprzez elektroniczne wiadomości. Ludzi jak widać jest tam niewiele, ale Sakurasou cieszy się złą sławą i nie ma się co dziwić. Ich zawsze słychać i widać, nie giną w tłumie, są po prostu inni od reszty osób... są oryginalni!

Ta trójka idealnie nadaje się do Sakurasou. Również Shiina, niepotrafiąca się sama ubrać, ani zorganizować niczego, nie odstaje. Wszyscy oni mają talent i swoje odchyły, lekko mówiąc. Więc co takie robi tam Sorata? W końcu nasz główny bohater jest zwyczajny, niczym się nie wyróżnia w szkole i nie wie, co chce robić w życiu. Jest po prostu miłym i pomocnym facetem. Jednak przygarnął kota... a kotów mieć nie wolno, tylko tak specyficzny akademik jak ten mógł się na to zgodzić. Kanda mówił sobie, że odejdzie, jak znajdzie kotce właściciela. Niestety idzie mu kiepsko – Hikari nadal jest z nim, a jemu przybyło sześciu kolejnych pupilów. I jak nie dać się zwariować w takim miejscu? No cóż, chłopiec nie ma wyjścia, musi jakoś sobie radzić. Choć nie jest to łatwe. Nawet nauczycielka Sengoku Chihiro, prowadząca Sakurasou, nie pomaga... a wręcz przeciwnie. Ta trzydziestolatka (nie, przepraszam, ona mówi, że ma 29 lat i 15 miesięcy) nie dość, że szuka sobie wszędzie męża i ma zerowy szacunek dla swojej pracy, to jeszcze zwala robotę na Soratę. Właśnie opieka nad Mashiro (jej kuzynką) spoczęła na jego barkach z jej winy.

Z bohaterów pozostaje jeszcze jedynie Aoyama Nanami, która jest przyjaciółką Soraty. Chodzą oni razem do klasy i dobrze się dogadują. Dziewczyna ma wiele prac, ponieważ wyjechała z Osaki (rodzinnego miasta) do tej szkoły bez zgody rodziców i sama musi płacić za swą edukację. Ponadto uczy się jak podkładać głos pod anime, to jej marzenie. W przeciwieństwie do wcześniejszych postaci, ta nie ma niezwykłego talentu. Za to jest niezwykle pracowita i pragnie osiągnąć wszystko własnymi siłami. Jest to jeden z czynników, który świadczy o różnorodności bohaterów, którą zresztą widać już na pierwszy rzut oka. Nawet postacie poboczne są oryginalne i inne, wprowadzają coś do tej historii.

Fabuła natomiast jest ciekawa, choć skupia się jedynie na zwyczajnym życiu tych bohaterów. Ich wzloty, upadki, imprezy, wybryki i starania. Jednak jest to temat niewyczerpany, tam zawsze znajdzie się miejsce na akcję. Postacie może nie przeżywają wiele przygód, ale ich życie i tak jest interesujące. Nastolatkowie nie tylko żyją chwilą, ale skupiają się na nauce i zaczynają myśleć nad przyszłością. W produkcji tej spotkamy też wiele humoru. Nie ma się co dziwić, w końcu energiczna Misaki zawsze wpadnie na jakiś dziwny plan bądź zacznie się dziwnie zachowywać... chociaż ona praktycznie nigdy nie zachowuje się normalnie. Samo jej pokazanie się na ekranie, przyprawiało o uśmiech na twarzy. Również akcje nieporadnej Shiiny, która wcale nie zna życia, mogą doprowadzić do śmiechu. Dziewczyna stawia w niezręcznych sytuacjach Soratę, czego zazwyczaj ktoś jest świadkiem, a nieszczęsny chłopak musi się ze wszystkiego tłumaczyć. Jest to lekki i przyjemny humor, który może trafić do każdego.

Jednak nie można powiedzieć, że to jedynie szkolna komedyjka. Jest to również opowieść o ciężkiej pracy i dążeniu do celu. Kanda wśród tak utalentowanej młodzieży nie może znaleźć sobie miejsca. Racja, Shiina siedzi po nocach i stara się, jednak ona odnosi sukcesy. Na dodatek jej talent jest powszechnie znany i uznawany. Zaś nasz główny bohater nie ma żadnych specjalnych zdolności i razem ze swoja przyjaciółką Nanami muszą ciężko pracować, by mieć jakąkolwiek, choćby nikłą, szansę na sukces. Nie wszystko jest tak różowe jak się wydaje, ta dwójka przeżywa swoje dramaty. Jednak najważniejsze jest to, by się nie poddawać, dalej dążyć do wyznaczonego sobie celu. Te wątki właśnie bardzo mi się podobały w tym anime i sprawiały, że była to bardziej wartościowa pozycja. Miała w tym swój udział również kreacja bohaterów, gdyż nie byli oni płytcy, a skrywali też trochę własnych problemów i przemyśleń. Na dodatek w trakcie roku szkolnego zachodziły w nich zmiany, dzięki czemu wydawali się być jeszcze bardziej realni.

Naturalnie nie oni jedni mieli swoje załamania. Nawet wiecznie uśmiechnięta Misaki napotykała na swej drodze trudności, mimo że już zupełnie innej natury. W tym przypadku akurat miłosnej. No właśnie, miłość. Wątki romantyczne są w tej serii dość rozbudowane. Nie tylko główni bohaterowie się zakochują, ale również i poboczni. Szczególnie spodobał mi się jeden niewielki wątek związany z Ryuunosuke, który potrafił doprowadzić zarówno do śmiechu, jak i szczerego uśmiechu. Poboczne miłości były dobrze zorganizowane, natomiast główne postacie ślepo krążyły, jak w jakimś transie. Nie były w pełni świadome swoich uczuć. Emocje Kandy na przykład nie były całkiem sprecyzowane. Niemniej jednak na tym polu również jest ciekawie i niezbyt schematycznie. Widz może nawet zostać zaskoczony niektórymi sytuacjami.

Grafika bardzo mi się spodobała. Kreska jest ładna i idealnie pasuje do tej produkcji. Rysunki ogólnie są dość proste, tak jak i sam projekt postaci, niemniej wszystko jest dopracowane i wygląda estetycznie. Proporcje były zachowane, a gra cieni nie została zapomniana. Ogólnie animacje te mają swój urok i właśnie dlatego tak świetnie obrazują tę historię. Ważna tu też jest jasna, ciepła i raczej pozytywna kolorystyka, która zwraca uwagę. Mimika natomiast jest dość rozbudowana, lecz najczęściej pokazywane są jakieś nienaturalne miny, jak to zazwyczaj bywa w podobnych komediowych produkcjach. Aczkolwiek nie ma tutaj niczego za dużo, wszystko ładnie się komponuje i nic nie odstaje od reszty. Całość jest przedstawiona po prostu bardzo dobrze.

I na koniec muzyka. Muszę przyznać, że ścieżka dźwiękowa jest dobrana znakomicie. Zawsze idealnie obrazuje sytuację, jest również miła dla ucha i świetnie skomponowana ze wszystkim innym. Co do openingów i endingów również mi się podobały, dobrze się ich słuchało i całkiem pasowały do klimatu tej historii. Niektórzy mogą stwierdzić, że może pierwszy opening był zbyt cukierkowaty, jednak właśnie tamta część była bardziej pozytywna i nastawiona na komedię. Anime zaczęło się rozkręcać i dopiero potem wkroczyło w mniej pozytywne tematy (choć nie na długo). Dlatego też sądzę, iż nawet ta nieznaczna zmiana nastrojowości muzyki, pozytywnie wpłynęła na całą produkcję.

Sakurasou no Pet na Kanojo jest serią, która mnie zwyczajnie urzekła. Jest dość prosta, jednak w tej prostocie genialna! Pokazuje życie, liceum, trudności, problemy i zabawę w dość humorystyczny sposób, lecz wie kiedy należy przestać się śmiać. Ta produkcja nie raz doprowadziła mnie do wybuchu śmiechu, zaś na końcu bardzo wzruszyła. Chciałabym poznać dalsze przygody tych wspaniałych bohaterów, ponieważ niezmiernie trudno było mi się z nimi rozstać. Tytuł ten jest jednym z lepszych z gatunku komedii romantycznych. W końcu dla miłości też znajdzie się tu miejsce. Wątki te rozwijają się dość powoli, co zaskoczyło mnie akurat pozytywnie. Nic nie wzięło się z niczego, a subtelne zmiany dało się zauważyć po jakimś czasie. Naturalnie polecam tę produkcję fanom komedii (niekoniecznie romantycznych) czy też anime szkolnych, gdyż z pewnością się nie zawiodą. Inne osoby również mogą spróbować swoich sił z tą serią, lecz najpierw niech sprawdzą czy zaciekawi ich sama fabuła. Serdecznie zachęcam do obejrzenia, naprawdę warto!



Rodzaj serii: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 24x24 min
Gatunki: Komedia, Romans

Studio: J.C.STAFF
Autor: Hajime Kamoshida, Keiji Mizoguchi
Projekt: Masahiro Fujii
Reżyser: Atsuko Ishizuka
Scenariusz: Mari Okada
Muzyka: Yuuzou Hayashi

piątek, 5 kwietnia 2013

Świat bez bohaterów - Brandon Mull + coś dla fanów Harry'ego Pottera ^^


„Przez hipopotama do Lyrianu”


Jason Walker byłby zwykłym nastolatkiem, gdyby nie pewien incydent. Chłopiec w dość osobliwy sposób przeniósł się do innego świata. Spokojnie pracował sobie w zoo, aż nagle przez przypadek wpadł do basenu hipopotama, choć trafniejsze byłoby określenie, iż spadł wprost do jego paszczy! Nietypowy portal. Nie ma się co dziwić, że chłopak nie wie, co się dzieje. Od tak pojawia się w świecie Lyrian, teoretycznie dość pokojowym, a praktycznie już nie do końca. Ludzie tam są zastraszeni przez czarnoksiężnika Maldora, będącego jednocześnie cesarzem. Niektórzy chcieliby go obalić, lecz wiedzą, że to niebezpieczne. W tym świecie nie ma już bohaterów. I dlatego właśnie Jason może tam pomóc. Wraz z Rachel, która również przeniosła się tam z naszego świata bez swojej woli, wyrusza na poszukiwanie sześciosylabowego słowa, zdolnego zniszczyć tego złego czarnoksiężnika. Najpierw ich priorytetem jest powrót do domu, lecz zaczynają angażować się w losy, tego nieznanego im wcześniej świata. Nastolatkowie pewnie nie mają zbyt wielkich szans, jednak rozpoczynają walkę ze złem, chcąc ocalić Lyrian.

Głównymi bohaterami powieści są nastolatkowie z Ziemi. Jason pochodzi z wielodzietnej rodziny i gra w baseball, w czym jest całkiem dobry. Rachel natomiast jest jedynaczką, uczy się w domu i ma bardzo dobre relacje z rodzicami. Postacie te są całkowicie przeciętne, można by je po prostu spotkać na ulicy i nie zwrócić na nie żadnej uwagi. Lecz jak na podobną opowieść przystało, chłopiec okazuje się być honorowy i chce ocalić świat (ambicje dość wysokie jak widać), choć jest też jednocześnie świadom własnych słabości. Dziewczyna zaś jest bystra, inteligentna i nie boi się wyrażać własnego zdania. Tak naprawdę te postacie są całkiem sympatyczne, lecz nie zapadają w pamięć. Tym razem to nie one były najciekawsze i według mnie wypadały dość blado w porównaniu z bohaterami drugoplanowymi. Ci natomiast byli interesujący. Moim ulubieńcem jest chyba Ślepy król, który mieszka w ruinach, mając przy sobie kilkoro ludzi. Wraz z nimi odgrywa dziwną grę, udając iż przebywa w pięknym zamku, którego jest prawdziwym władcą. Dworzanie spełniają różne jego prośby, nie wychodząc ze swych roli i myślą, że on o niczym nie wie. Jednak chyba to właśnie oni są oszukiwani. Biorą go za szaleńca, niemniej jednak jest to dość rozważny człowiek, na dodatek też zastanawiający. Reszta postaci jest również atrakcyjnie scharakteryzowana i to właśnie dzięki nim, powieść nabiera smaku.

„Wpaść do basenu hipopotama to jedno – rzecz świadcząca o niedbałości, ale możliwa. Jednakże przejście przez paszczę hipopotama do tunelu-zjeżdżalni i wynurzenie się ze spróchniałego drzewa na brzegu rzeki – to jest coś trudniejszego do przełknięcia.”

Fabuła jest całkiem ciekawa. Książka zbudowana jest bardzo prosto, skupia się na poszukiwaniu kolejnych sylab i pokonywaniu związanych z tym trudności. Przez to też niektóre rzeczy są łatwe do przewidzenia, jak sam przebieg głównego wątku. Niemniej jest to urozmaicone pojawianiem się interesujących bohaterów, jak i wstawianiem niebanalnych epizodów, które również przyciągają uwagę czytelnika. Na szczęście nie zauważa się też zbytnich przestojów w akcji, dzięki czemu odbiorca nie ma kiedy się nudzić. Sam styl pisania autora jest całkiem prosty i plastyczny, zgrabnie obrazuje wszystkie zaistniałe sytuacje. Nie męczy opisami, a jednak przedstawia dość wnikliwie ten nowy świat. Łatwo wdraża swoje pomysły w życie, stawia na drodze bohaterów niecodzienne postacie, zjawiska i problemy. Właśnie te pierwsze zasługują na podziw, gdyż autor nie ogranicza się tylko do dobrze znanych ludzi, elfów czy trolli, a kreuje także przed nami obraz rozsadników i innych ciekawych stworzeń.

Na pierwszy rzut oka powieść może wydawać się trochę naiwna. W końcu mamy do czynienia jedynie z kolejnym przeciętnym nastolatkiem, pragnącym uratować świat. Jednak za tym coś się kryje i muszę przyznać, że pierwsze wrażenie mogłoby się w tym przypadku okazać mylne. Owszem, bohater czasami ma zbyt dużo szczęścia, co jest dość częstym zjawiskiem w tego typu powieściach. Jednak nie zwraca się na to zbyt dużej uwagi, bo nie dotyczy to kwestii najistotniejszych. Podobało mi się również pokazanie jakiś uniwersalnych wartości, szczególnie bohaterstwa, które niekoniecznie oznacza mężną walkę z bronią w ręku, bycie rycerzem w lśniącej zbroi i tym podobnych. Każdy może zostać bohaterem, lecz nie jest to takie proste jak się wydaje. Znajdziemy w tej historii również prawdę o tym, że zbyt wiele przyjemności może wyniszczać, oddalać od zamierzonych celów, zwyczajnie psuć człowieka. Te i inne przesłanki stanowią jednak jedynie tło dla prawidłowej akcji. Nie są wmuszane na siłę, a dobrze współgrają z resztą powieści, nie wyróżniając się zbytnio, lecz w pewien sposób ucząc.

„Bohater poświęca się w imię wyższego dobra. Bohater żyje w zgodzie z własnym sumieniem. Ujmując rzecz w skrócie, bycie bohaterem oznacza właściwie postępowanie niezależnie od konsekwencji. Chociaż każda osoba mogłaby pasować do tego opisu, rzadko kiedy ktoś rzeczywiście spełnia ów warunek.”

Na razie było dość sympatycznie, więc teraz skupię się na tym, co nie do końca mi się spodobało. Sięgnęłam po tę powieść, nie przez wzgląd na opis, pozytywne recenzje czy autora, a notkę Ricka Riordana, polecającego tę historię. Gdy przeczytałam, że jest to mieszanka przygody, humoru i magii spodziewałam się czegoś innego i trochę się zawiodłam. Nie potrafię dokładnie tego sprecyzować, niemniej mimo iż książka jest dobra, to nie wywołała u mnie zbytnich emocji, a los bohaterów (pomimo tego że śledzony z zainteresowaniem), nie obchodził mnie tak całkowicie. Któryś z nich mógłby nawet umrzeć, a mnie by to pewnie nie obeszło. Drugą sprawą jest humor, którego spodziewałam się wiele, a tymczasem znalazłam ledwie kilka scen, zdolnych wywołać lekki uśmiech na mojej twarzy. Do prawdziwego komizmu brakuje tutaj bardzo dużo. Ogółem ta pozycja niestety zbytnio do mnie nie trafiła. Owszem, czytałam ją z przyjemnością i zrelaksowałam się przy niej, ale miałam nadzieję, iż wywrze na mnie lepsze wrażenie.

„Świat bez bohaterów” jak łatwo wywnioskować, z tego co napisałam wcześniej, podobał mi się, ale mnie nie zauroczył. Zapewne zgubiły mnie moje oczekiwania, które nijak miały się do tego, co przedstawiła mi ta powieść. Lecz po poprzednim akapicie nie powinno wynieść się błędnego wrażenia, że jestem tak całkiem zawiedziona. Nie, naturalnie książka nie całkiem trafiła w mój gust, jednak nadal jestem fanką fantastyki i lubię czytać podobne powieści. Ciekawi mnie również co dalej stanie się z bohaterami, co też napotkają na swej drodze i z czym będą musieli się zmierzyć. Przez to jednak, że nie całkiem zaangażowałam się w ich losy, z pewnością ze spokojem przyjmę każdy możliwy scenariusz. Tak naprawdę najbardziej interesuje mnie to, co stanie się z postaciami drugoplanowymi i czy jeszcze niektóre z nich się pojawią, ponieważ to właśnie one zjednały sobie moją sympatię. Uważam, iż powieść tę warto przeczytać i serdecznie do tego zachęcam fanów fantastyki, a szczególnie młodzież, jednak nie sądzę, by powinno oczekiwać się od tego utworu za wiele.


„- Idźcie spokojnie – powiedział Ferrin. - Nie ma powodu, żebyśmy zachowywali się podejrzanie. Jesteśmy tylko uciekinierami, którzy zaraz ukradną konie, żeby uniknąć kary śmierci.”


Moja ocena 7/10


Tytuł: Świat bez bohaterów
Seria: Pozaświatowcy
Autor: Brandon Mull
Ilość stron: 544
Wydawca: MAG
Data premiery: 2013-02-20




O autorze:
Brandon Mull (ur. 1974) imał się różnych zajęć, był m.in. aktorem komediowym, archiwistą i copywriterem. Baśniobór (2006) to jego debiut powieściowy, szybko stał się bestsellerem. Do dziś ukazało się pięć tomów przygód Kendry i Setha, trwają prace nad ekranizacją cyklu. Po polsku opublikowano Baśniobór (W.A.B. 2011) i Baśniobór: Gwiazda Poranna wschodzi (W.A.B. 2011). Mull jest ponadto autorem powieści Pingo i The Candy Shop War oraz pracuje nad cyklem Beyonders, którego drugi tom ukaże się w marcu 2012 roku. Mieszka w amerykańskim stanie Utah z żoną i trójką dzieci.




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Mag, za co serdecznie dziękuję ^^

 




Nom, a druga część tytułu odnosi się do fanfiction o Harrym Potterze. Przepraszam jeżeli rozbudziłam czyjąś ciekawość na darmo, wiem, wiem, jestem wredną małą istotą ^^ . Ale jeżeli ktoś lubi takie rzeczy, to zapraszam. Dopiero zaczynamy, ale prolog i pierwszy rozdział już jest, drugi się pisze, a trzeci będzie w przyszłym tygodniu. Kiedy pracuje się nad czymś takim w dwie osoby, to szybciej jakoś leci, szczególnie gdy ma się pomysły ^^ Nom, nom, ale zapraszam, w końcu co mi szkodzi, może ktoś się zainteresuje :)




Pozdrawiam
Tris

środa, 3 kwietnia 2013

Toradora! - animcowo #3

Fabuła 8/10
Grafika 8/10
Muzyka 7/10
Postaci 10/10

Ogólne wrażenie 8/10


Historia anime Toradora! startuje wraz z początkiem roku szkolnego. Ryuuji Takasu jest jednym z uczniów i nie cieszy się za bardzo z tego, że znowu zmieniają mu klasę. Będzie musiał wyjaśniać wszystkie nieporozumienia po raz kolejny. A w czym tkwi problem? Otóż bohater ten odziedziczył po ojcu specyficzny wygląd twarzy. Jego spojrzenie zwyczajnie budzi grozę w rówieśnikach, a on nawet zanim się odezwie, jest już sam. Wszyscy uciekają przed nim, jak przed jakimś przestępcą. Niemniej w tym roku mu się poszczęściło i trafił do tej samej klasy co Yuusaku Kitamura, vice przewodniczący szkoły, będący jego najlepszym przyjacielem. Jak się okazuje nie jest on jedyną znajomą twarzą Takasu. Dochodzi również Minori Kushieda, bardzo energiczna nastolatka, w której się on podkochuje już od dłuższego czasu.

Można by pomyśleć, że wszystko wspaniale się układa. Niemniej to jeszcze nie wszystkie ważne osoby, które napotka na swej drodze Takasu. Przez przypadek wpada na korytarzu na Aisakę Taigę, uważaną za najniebezpieczniejszą osobę w szkole. Mimo swego niskiego wzrostu sieje postrach i aż trudno było sobie wyobrazić, że dwie tak przerażające osoby zostaną przydzielone do jednej klasy. Aczkolwiek jak widać los spłatał im figla. I to nie tak małego, gdyż kolejnym dziwnym przypadkiem, jest pomylenie toreb przez Taigę, która nieumyślnie wsadza list miłosny do tej należącej do Ryuuji'ego. Żeby go odzyskać wpada niezapowiedziana do jego domu, chce go bić, aż w końcu odzyskuje to, co do niej należało. Niemniej wtedy Takasu, co zrozumiałe, dowiaduje się o miłości Taigi do Kitamury, natomiast sama Aisaka o jego zauroczeniu Minorin. Między tą dwójką zawiązuje się sojusz, mają zamiar okazać sobie wsparcie i pomoc w zdobyciu odwzajemnionego uczucia. Oczywiście nie obędzie się bez przeszkód i dość specyficznych sytuacji...

Opis ten nie wydawałby mi się całkiem pełny, dopóki nie przedstawiłabym postaci. Oczywiście na początek pojawia się Ryuuji, który odstrasza wszystkich swym spojrzeniem i bardzo się z tego powodu denerwuje. Niemniej po bliższym poznaniu okazuje się sympatycznym chłopcem z manią sprzątania i smykałką do gotowania. Taka trochę kura domowa, która już na początku zaczęła przygotowywać posiłki nie tylko dla siebie, ale i nowej znajomej Aisaki. Następna jest właśnie Taiga, zupełnie niepodobna do tego bohatera. Wydaje się być rozpieszczona, gwałtowna, nerwowa, trochę niezdarną postacią, ale jak chce, to potrafi być nawet słodka. Właśnie przez jej gwałtowny charakter, jak i drobną budowę otrzymała przydomek Tenori Tiger (kieszonkowy tygrys). Jej najlepsza przyjaciółka Minorin jest zaś dziewczyną pełną energii, ciągle radosną. Wiele pracuje, jest w klupie sportowym i cieszy się życiem. Nie można też zapomnieć o Kitamrze, zorganizowanym i dobrym przyjacielu. Po jakimś czasie do tego grona dołącza również Ami - rozkapryszona modelka. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że żadnego z tych bohaterów nie można sądzić po samych pozorach. Mimo iż wydają się oni dość zwyczajni, to tacy się nie okazują.

Właśnie postacie są największym atutem tej serii. Przedstawiłam je jedynie powierzchownie, tak jak widzą je niektórzy. Aczkolwiek pod każdą z ich postaw i zachować coś się kryje. Sama Taiga jest bogata i mieszka w wielkim apartamencie, w którego pomieszczeniach widać pustkę. Już samo to coś mówi. Każdy z bohaterów ma swoją historię, sekrety, słabości czy zainteresowania. Na dodatek widać, jak wraz z kolejnymi odcinkami postacie te się zmieniają. Nie są to jakieś drastyczne przeobrażenia, a jedynie zachodzące stopniowo, początkowo subtelne przemiany. Jestem pod wrażeniem tego, jak wszystkie osobowości zostały dopracowane. Dzięki temu charaktery wyglądały jak najbardziej realnie, można było się z nimi utożsamić, zobaczyć w nich osobę podobną do siebie samego.

Będąc przy bohaterach, wspomnę o pewnym skojarzeniu, które pojawiło się w mojej głowie, gdy tylko zaczęłam tę serię. Otóż Aisaka Taiga przypominała mi do złudzenia Louise Valliere z innej lubianej przeze mnie komedii romantycznej o tytule Zero no Tsukaima. Obie na początku wydały mi się despotyczne, silne i wybuchowe. Na dodatek sam wygląd, czyli drobna budowa, niski wzrost, a nawet podobna twarz i fryzura, sprawiały, że początkowo widząc Taigę myślałam o różowowłosej czarodziejce. Również ta sama osoba podkładająca głos, wzmagała to odczucie. A dlaczego o tym piszę? Ponieważ, mimo iż ZnT jest lżejszą serią i o wiele bardziej nastawianą na czystą rozrywkę, to ma z tą trochę wspólnego. Dlatego uważam, że jeżeli zna się jedną z nich, warto też zainteresować się tą drugą. Naturalnie zdaję sobie sprawę z drastycznych różnic, jak i tego, iż nawet wcześniej wymienione bohaterki w głębi bardzo się różnią, niemniej widzę wyraźne podobieństwo między tymi dwiema produkcjami.

Następnym elementem jest fabuła, która już tak nie zabłysła jak postacie. Opowiada ona o zwyczajnym życiu, codzienności, normalności szkolnej. Nic nadzwyczajnego. Zero magii, kosmitów i dziwnych innych stworków, a jedynie zwykli i może trochę osobliwi ludzie. Aczkolwiek działało to nawet na korzyść serii, gdyż podkreślało autentyczność bohaterów. Akcja toczyła się, jak to często bywa, swoim rytmem, a przyspieszała dopiero na samym końcu. Pod względem fabularnym produkcja okazała się zwyczajna, a jednak nadal bardzo dobra, opowiadana historia jest ciekawa, potrafi wciągnąć, a na dodatek może skłonić widza do myślenia.

Początkowo seria skupiała się na wątkach komediowych, które zaczęły być powoli wypierane przez te bardziej romantyczne. Osobiście jestem zwolenniczką dobrego humoru i sama nie wiem co tu powiedzieć poza tym, że historia potrafi bawić, mimo że nie stawia za bardzo na fanserwis. Wielkim plusem było dla mnie to, że autorzy oszczędzili nam wielu scen z ukazaniem kobiecych kształtów, zbliżeń biustu czy majtek i tym podobnych, pomimo iż wokół głównego bohatera zaczęło się zbierać kilka zainteresowanych nim kandydatek. Przez chwilę obawiałam się, że tak to się skończy, na szczęście jednak moje przypuszczenia były niesłuszne.

Jedynym co mnie zawiodło i sprawiło, że oceniłam tę serię trochę niżej, było zakończenie. Choć zawiodło jest może złym określeniem. Nawet mi się podobało, niektórym natomiast może wydać się satysfakcjonujące. Niemniej gdy tylko zabierałam się za tę serię, nawet bez znajomości opisu (po obejrzeniu jedynie pierwszego odcinka), domyśliłam się, iż tak potoczą się losy bohaterów. Lecz na początku odrzuciłam to rozwiązanie, bo wydało mi się nazbyt oczywiste... najwyraźniej jestem jednak samotna w swym toku myślenia. Ogólnie pewnie nie powinno być to uważane za minus, szczególnie, że wszystko zrealizowane jest należycie. Na dodatek reszta wydarzeń jest właśnie zaskakująca, a przez to jeszcze bardziej interesująca. Aczkolwiek właśnie to zakończenie kładzie mi jakiś cień na całą serię. Świadomość, że wszystko od początku do tego zmierzało, nie do końca mnie satysfakcjonuje.

Grafika natomiast jest bardzo dobra. Projekt postaci jest świetny, zachowane pozostają proporcje, zauważa się również dbałość o szczegóły. Kreska jest zwyczajnie ładna i nie można odmówić jej uroku. Pasuje do przedstawionych postaci i sytuacji. Na dodatek mowa ciała również jest bardzo widoczna i pomocna w przedstawieniu poszczególnych wydarzeń. To, plus mimika twarzy i słowa tworzą całość komunikatu, tak jak w prawdziwym życiu. Nic nie jest pominięte. Jak widać, nawet na tym polu postawione zostało na realizm. Jedynie można się przyczepić do niektórych scen, które wyglądały na niedopracowane czy też zrobione w pośpiechu, niemniej nie były one tak ważne i nie rzucały się w oczy.

Na koniec jeszcze warto powiedzieć o muzyce, która okazała się miła dla ucha. Była przyjemna, openiningi i endingi przypadły mi do gustu, ponieważ są wesołe, pełne energii i ciepła, tak samo jak ta seria. Świetnie oddają klimat tej produkcji i osobiście mogę ich ciągle słuchać. Poza tym muzyka jest dobrze dobrana, pasuje do poszczególnych scen i nie wyróżnia się zanadto, wprowadzając odpowiedni nastrój oraz podkreślając to co się dzieje.

Toradorę! osobiście oceniam wysoko. Szczerze, było to moje drugie podejście do tej serii, bo z niewiadomych i już zapomnianych względów, odrzucił mnie kiedyś pierwszy odcinek. Teraz natomiast anime bardzo mi się spodobało i wciągnęło. Co ważne, potrafiło mnie i rozbawić, i nawet momentami wzruszyć. Uważam, iż naprawdę warto poznać tych wspaniałych bohaterów, zagłębić się w ich osobowość, przeżyć wraz z nimi różne sytuacje szkolne i może nawet coś z tego wynieść. Ta historia jest o przyjaźni, miłości, problemach nie tylko szkolnych, ale i rodzinnych. O wszystkim tym, co spotyka i nas, zwykłych śmiertelników w naszym świecie. Ten świetnie oddany realizm połączony z urokiem produkcji, robi więcej niż przyzwoite wrażenie. Polecam tę serię nie tylko fanom komedii i historii miłosnych, gdyż uważam, że każdy fan anime powinien dać jej szansę, przynajmniej spróbować. Wierzę, że się nie zawiedzie, dlatego też serdecznie zachęcam do przeżycia przygód tych nietuzinkowych bohaterów.




Rodzaj serii: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 25x24 min
Gatunki: Komedia, Romans, Okruchy życia

Studio: J.C.STAFF
Autor: Yuyuko Takemiya
Projekt: Masayoshi Tanaka, Yasu
Reżyser: Tatsuyuki Nagai
Scenariusz: Mari Okada
Muzyka: Yukari Hashimoto

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...