czwartek, 1 listopada 2012

Wiarołomca - Michael Scott


„To początek końca”


Sophie czuje się opuszczona i samotna. Jej brat patrzył na nią z nienawiścią w oczach, mimo że przez całe życie był jej najbliższy, tylko Joshowi potrafiła w pełni zaufać. Jednak on wybrał stronę doktora Johna Dee i wraz z nim oraz tajemniczą Virginią zjednoczyli siły. Sophie ma nadzieję go odnaleźć i wszystko wyjaśnić, nie chce go tracić. Lecz to oczywiście nie jedyny problem. Flamelowie umierają, pozostał im już tylko jeden dzień życia, mimo że wcześniej udało im się przetrwać przez ponad 600 lat. Na dodatek nikt nie wie gdzie podziali się Scatty, Joanna d'Arc, Saint Germain, Palomides i Szekspir, a trafili oni do strasznej krainy cieni, Danu Talis – zostali wezwani, by doprowadzić do upadku tej legendarnej wyspy. Na dodatek Billy Kid i Machiavelli przygotowują się do wypuszczenia setek potworów z murów Alcatraz, by zaczęły rozsiewać chaos na ulicach San Francisco. Zagłada ludzkości zbliża się wielkimi krokami, bliźnięta z przepowiedni rozdzieliły się, to początek końca. A jednak Sophie zamiast o tym, rozmyśla ciągle o swoim bliźniaku, musi go uratować.

Josh od kiedy rozpoczęła się ich niechciana przygoda, cały czas zazdrościł siostrze. To ona pierwsza doznała przebudzenia swych mocy, pierwsza nauczyła się władać żywiołem powietrza i to ona musiała go chronić. Bardzo mu się to nie podobało, jednak jego priorytetem było wspieranie jej. Gdy sam również dostąpił przebudzenia wiele się zmieniło, to wtedy zaczął być inny, cieszył się z tego. W ciągu podróży przestawał wierzyć Flemelom, dowiadywał się o innych bliźniętach, podejrzewanych o bycie tymi z przepowiedni... i które umierały. Nie chciał dać się wykorzystać i przez to wpadł w pułapkę i dał się omamić Johnowi Dee, który troszczy się tylko o siebie i już dawno wyzbył się człowieczeństwa. Skusiły go władza i potęga oraz iluzja, iluzja przez którą nie uwierzył swej siostrze, zwątpił w nią i wręcz znienawidził. Nadal ma wątpliwości co całkowitego zaufania Dee, ale to zapewne za mało. Szczególnie że ma szansę nauczyć się władać kolejnym żywiołem, po ogniu i wodzie nadchodzi dla niego czas na powietrze.

Sophie z kolei jest raczej tą rozsądniejszą. Również nie wie komu ufać i nie do końca wierzy Flamelom, jednak wie, iż oni nie chcą jej skrzywdzić. Dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy, otrzymuje list od człowieka, który żył przed dziesięcioma tysiącami lat i jest zdumiona. Jest prawie w rozsypce, nie wie co robić. Decyduje, że jej najważniejszym celem, będzie znalezienie brata i ocalenie go. Mimo że opanowała już żywioły powietrza, wody i ognia oraz posiadła całą wiedzę Wiedźmy, to nadal nie będzie to proste zadanie. Musi wykazać się cierpliwością, której zwykle jej nie brakuje, jednak jeżeli chodzi o jej bliźniaka, to nie może usiedzieć w miejscu. Wszystko w co wierzyła okazuje się nieprawdziwe, nawet jej ciotka, jest kimś zupełnie innym. Sophie ma moc, lecz co jeżeli dojdzie do tego, że będzie musiała walczyć z bratem? Na to z pewnością nie jest przygotowana, ona tylko chciałaby wrócić do swego dawnego życia.

Dwoje są jednością, a jedność jest wszystkim.”

To już piąty tom przygód bliźniąt z przepowiedni. Jak tytuł serii wskazuje w fabule pojawia się słynny nieśmiertelny Nicholas Flamel, który wplątał dwójkę nastolatków w coś niezwykłego, a zarazem strasznego. Już od pierwszego tomu widzimy jego plany, jednak nie jest to temat główny, najważniejsze są bliźnięta. Sama historia jest bardzo ciekawa i nie sposób się od niej oderwać. Po przeczytaniu poprzedniej części nie mogłam się doczekać premiery „Wiarołomcy”, musiałam wiedzieć, co będzie dalej i nie zawiodłam się. Lektura ta jest pełna akcji i jej zwrotów, nie wiadomo co się może wydarzyć, gdyż zaskakuje na każdym kroku, zaś samo zakończenie mnie zszokowało i przez nie, będę z niecierpliwością wyczekiwać zwieńczenia tego cyklu - ”Wiedźmy”. Książka jest wciągająca, czyta się ją bardzo szybko. Styl pisania autora jest przystępny i sądzę, że poprawił się od pierwszej części, na dodatek w powieści nie ma już tak wiele opisów. Tym razem dzieje się o więcej niż w poprzednich częściach, a historia coraz bardziej się rozpędza.

W tej powieści wielką role odgrywają emocje, w końcu jak pokochać książkę, w której losy bohaterów są nam obojętne? Ponadto dzięki temu, iż nie jest to pierwszy tom, byłam już przywiązana do bohaterów. Jak można się domyślić, najlepiej utożsamiałam się z Sophie, bo była dziewczyną i odczuwałam to co ona. Natomiast Josh w tej części trochę mnie denerwował, ponieważ nie pojmowałam jak to jest, że Sophie, która opowiedziała się po dobrej stronie boi się o to czy postąpiła słusznie, a Josh który wybrał źle, uważa że zrobił to co powinien i jeszcze wini o wszystko siostrę. Było to dla mnie niezrozumiałe, wywoływało też falę negatywnych emocji do tej postaci. Jednak mimo to polubiłam bohaterów, zaś czarne charaktery stały się interesujące, na dodatek w większości przypadków nie wiadomo kto jest tym dobrym, a kto złym i czy nie jest czymś pośrodku, w końcu nic nie jest czarno białe. Świat zawsze jest nieprzewidywalny, nasz los nieznany, a w tej wizji ziemi chylącej się ku upadkowi, jest to bardzo wyraźnie podkreślone.

Podsumowując, książkę czytałam z wielkim zainteresowaniem i uważam, że jest to pozycja dla której naprawdę warto poświęcić swój czas. Znajdziemy w niej wiele bóstw, legendarne miejsca, bohaterów historycznych i postacie owiane tajemnicą. Do tego wszystkiego dochodzą aury, magia i wyobraźnia, powieść ma swój niewyobrażalny urok i czyta się ją z zapartym tchem. Teraz dochodzi coś na kształt podróży w czasie... niekiedy takie połączenie mogło by być porażką, gdyż byłoby wszystkiego zwyczajnie za dużo, lecz tutaj zdało to egzamin i dzięki temu każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Do tego oprawa graficzna również bardzo mi się spodobała. Kartki wyglądają, jak stare strony z pamiętnika i w każdej części mają inny kolor na brzegach. Do tego twarda intrygująca okładka. Pozycję tę polecam wszystkim fanom fantastyki, warto po nią sięgnąć i dać się wciągnąć w ten magiczny świat, który nie do końca jest bajkowy. Serdecznie zachęcam do lektury!


- Hmmm... - zaczął niepewnie. - Wszystko się może zdarzyć. Łódź może zatonąć, silnik może się zepsuć albo...
- Albo co? Z własnego doświadczenia wiem, że humani tylko marnują czas, zamartwiając się na zapas. Tak, łódź mogłaby zatonąć... ale najprawdopodobniej nie zatonie. Silnik mógłby wysiąść... ale prawdopodobnie nie wysiądzie. Moglibyśmy też zginąć od uderzenia pioruna albo...”


Moja ocena 9,5/10


Tytuł: Wiarołomca
Seria: Sekrety nieśmiertelnego Nicholasa Flamela
Autor: Michael Scott
Ilość stron: 336
Wydawca: Nasza Księgarnia
Data premiery: 2012-10-10



Książkę mogłam przeczytać, dzięki uprzejmości Księgarni Gandalf

poniedziałek, 29 października 2012

Kredens pod Grunwaldem - Agnieszka Tyszka

 
„Rycerz w adidasach, stary kredens i kot, którego nie ma”


Kornelia Goździcka jest uzdolnioną literacko licealistką, więc nauczyciele zaproponowali jej udział w pewnym konkursie, w którym ich zdaniem powinna wziąć udział i ma szanse na wygraną. Jednak dziewczyna nie jest zainteresowana tematem i raczej jest niechętna do podjęcia trudu związanego z dość szybkim napisaniem ciekawej pracy. Lecz to się zmienia po kolejnej kłótni jej znienawidzonego ojczyma i potulnej wobec niego matki, gdyż chce udowodnić na co ją stać. Ale nie wie jak się za to zabrać. Na szczęście z pomocą przychodzi jej współczesny rycerz w białych adidasach oraz stary zakurzony kredens, który był właśnie obiektem sporu między rodzicami. Dziewczyna musi poradzić sobie z postępującą chorobą babci, ciągłymi awanturami Remigiusza, skrajnie potulną matką, a w tym wszystkim musi znaleźć jeszcze czas dla Bitwy pod Grunwaldem. Kornelia ma zamiar rozpocząć nowy rozdział w swym życiu, nie chce już być cichą, skrytą licealistką, zapisującą tylko wszystkie swe myśli. Chce zmienić swe nijakie, monotonne życie.

Kornelia jest raczej cichą i niewychylającą się dziewczyną. Gdy ojczym po niej krzyczy, nie odzywa się, a jedynie w myślach potrafi się zdenerwować. W szkole również nie jest nazbyt popularna, mimo iż do nielubianych nie należy. Z kolei jej ojczym był według mnie przerysowany, nienaturalny. Ciągle tylko wrzeszczał, marudził i uważał siebie za pępek świata, nie miał szacunku dla nikogo innego, co sprawiało, iż był niezwykle irytującą postacią. Następnie matka Korneli, pani Mecenas, która nie przyjmuje sprzeciwu, jest stanowcza, jednak gdy w grę wchodzi jej mąż, jest potulna jak myszka. Dopiero Bibi, babcia głównej bohaterki, jest w tej rodzinie ciekawa, bardziej beztroska i sympatyczna. Kornelia spotyka również na swej drodze niezwykłego rycerza Roderyka, który w pierwszej chwili może wydawać się nieco dziecinny, biorąc udział w turniejach rycerskich organizowanych na drodze, niemniej okazuje się pozytywną postacią.

- Milcz jak do mnie mówisz! - zaapelował groźnie Remigiusz i cisnął jakimś przedmiotem o podłogę. ”

Sam tytuł zwraca uwagę. „Kredens pod Grunwaldem”, o co może chodzić? Po przeczytaniu wstępu można się domyślić, że wpływ na to miała praca literacka, a dokładniej scenariusz, który pisała Kornelia, a który miał być związany z tą właśnie bitwą. Następnie widać, że bohaterka stała się niedawno posiadaczką starego kredensu. A co on ma do rzeczy? Otóż wiele. Skrywa tajemnice jej babki, zabawy z dzieciństwa i wiele sekretów. Na dodatek za nim żyje kot, którego nie ma, a który raz wybawił Kornelkę z kłopotów w szkole. Ten mebel niekiedy był przedstawiany jak żywa istota, co nieco mnie zdziwiło i nadal niestety nie potrafię zrozumieć tego zabiegu, który wydał mi się niepotrzebny. Na dodatek opis kredensu pojawiał się moim zdaniem nazbyt często i tylko rozpraszał uwagę czytelnika oraz odciągał od lektury.

Początkowo nie potrafiłam wczytać się w tę powieść, gdyż styl pisania wydał mi się sztuczny. Nie pasował do nastolatki, a narracja pierwszoosobowa, świat widziany oczyma Kornelii nie pasował do języka jakim się posługiwała. Na dodatek niektóre sceny wydały mi się nienaturalne i wymuszone, przez co tylko miałam ochotę przerwać lekturę. Na szczęście później już się przyzwyczaiłam i nie przeszkadzało to w czytaniu. Sama fabuła jest zwyczajna, czasami zaciekawia, jednak nie skupia całkowicie uwagi czytelnika, zdaje się być przeciętna. Losy dziewczyny, która raczej niczym się nie wyróżnia, znajduje sobie chłopak i przeciwstawia się rodzicom, są generalnie znane. Jednak tekst pierwszoplanowy został urozmaicony o fragmenty scenariusza bohaterki, przez co poznajmy kolejną historię. Niemniej dla mnie nie było to plusem, gdyż sam scenariusz mnie nudził i przedstawiał się gorzej od głównej historii tej powieści.

„Kredens pod Grunwaldem” jest książką przeciętną, niewyróżniającą się wśród innych niczym szczególnym. Historia, którą poznaje główna bohaterka w celu napisania swej pracy oraz pobocznie o jej rodzinie, jest najciekawszą częścią tej pozycji, mimo że nie jest to temat główny. Na dodatek zakończenie jest raczej nijakie. Wyjaśnia tylko kilka spraw, a resztę omija, jako mniej ważne, bądź też niektóre rzeczy zostały rozjaśnione już wcześniej i nawet się nad niemi nie chciało zastanawiać. Nie miałam praktycznie żadnych problemów z tym utworem, miejscami byłam bardzo zainteresowana i dostarczył mi on rozrywki, jednak całokształt wypada całkowicie zwyczajnie i zapewne już nie będę wracała do niego pamięcią. Lekturę tę polecam jedynie młodzieży, która nie ma nic do roboty i nie chce się trudzić ambitniejszą lekturą, gdyż mimo wszystko i ta może przynieść relaks i rozluźnienie.


- Jesteś pijana, Matko Boska! - Mecenas niemal rwała włosy z głowy.
- Nie jestem Matka Boska, yk! - zapewniłam solennie.
- Mówi prawdę! - potwierdziła moje słowa Bibi.”


Moja ocena 5/10


Tytuł: Kredens pod Grunwaldem
Autor: Agnieszka Tyszka
Ilość stron: 224
Wydawca: Akapit Press
Data premiery: 2012-09-06



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Akapit Press, za co serdecznie dziękuję ^^


______________________________


Książkę można nabyć też w księgarni Gandalf

sobota, 27 października 2012

Dwa serca - Laura Summers


„Jak nauczyć się żyć”


Becky była bardzo chora, jednak na jej szczęście, znalazł się dawca i mógł zostać przeprowadzony przeszczep serca. Operacja okazuje się udana, a dziewczyna może zacząć na nowo żyć, chodzić do szkoły i nawet powrócić do biegania. Lecz nie opuszcza jej strach przed chorobą, przerażają ją wszelkie zarazki i to, że na powrót zostanie przykuta do łóżka. Na dodatek zmienia się. Lubi inne potrawy, nabywa inne nawyki, niemniej to mogłoby być nawet zrozumiałe. To co jest najbardziej niepokojące, to obrazy nieznanych miejsc i osób, z którymi z pewnością nigdy się nie widziała. Można by pomyśleć, że to wyobraźnia dziewczyny, ale co zrobić, gdy okazuje się, że to jest prawdziwe, że spotyka chłopaka, którego widzi pierwszy raz w życiu na oczy, a zna go doskonale i trafia do parku, którego zna wszystkie zakamarki, choć nigdy tam nie była? Wizje ją bardzo niepokoją, po prostu nie wie co to wszystko oznacza.

Główna bohaterka wiele przeszła, ostatnie miesiące spędziła praktycznie się nie ruszając. Jej powrót do szkoły jest niełatwy, a ona nie potrafi na nowo się zaaklimatyzować, szczególnie przez jej lęk przed zarazkami. Jednak jej chłodny i nierozumiejący stosunek wobec starych przyjaciół, był dla mnie denerwujący i początkowo nie tylko nie pojmowałam postawy Becky, ale również miałam do niej pretensje. Lecz nie można oczekiwać, że po operacji serca, osoba będzie taka sama jak wcześniej, szczególnie, że miała też niecodzienne problemy z wizjami. Mimo wszystko sądzę, że dziewczyna była silna, poradziła sobie z tym, co musiała utrzymywać na swych barkach i nie upadła pod ciężarem nowego życia. Inni bohaterowie zyskali moją sympatię, zwłaszcza Alice, inna dziewczynka po podobnej operacji, która nadal potrafiła cieszyć się życiem oraz Sam, niewyidealizowany chłopak, który mimo wszystko potrafił wspierać Becky, nawet jeżeli nie zawsze zdawał sobie z tego sprawę.

- Nie. To nie może być prawda – mówię, śmiejąc się krótko i z przymusem. - Nie Alice... Co z jej jazda konną? Chciała być instruktorką jazdy. Wszystko zaplanowała. Opowiedziała mi o tym.
- Doktor Sampson zrobił wszystko, co mógł, ale skończył nam się czas.”

Nie byłam pewna czego się spodziewać po tej lekturze, więc nie chciałam po nią sięgać, jednak jakoś się tak złożyło, że trafiła w moje ręce. Książka, którą miałam przyjemność przeczytać, opowiada o tym, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach, a przede wszystkim o tym, że należy korzystać z życia i czerpać z niego radość, a nie marnować siedząc i nic nie robiąc. Widzimy jak do głównej bohaterki zaczyna to docierać. Nigdy nie jest za późno, by zdać sobie z czegoś sprawę, by się zmienić i przeobrazić swój styl życia. Najważniejsze by zrobić to jak najlepiej się umie i nie żałować całokształtu swych działań. Dla naszej Becky tak naprawdę najtrudniejsze jest to, że aby mogła żyć, ktoś inny musiał zginąć. Aczkolwiek musiała pogodzić się z tym wszystkim i zostawić przeszłość za sobą, żyć teraźniejszością. Nie warto tracić czasu na zamartwianie się, lepiej spożytkować go naprawiając swoje błędy nowymi działaniami.

Pomysł na książkę jest całkiem ciekawy. Początek trochę mnie nudził, mówił o zwyczajnych rzeczach, jak szkoła, przyjaciele i wrogowie, dopiero potem, gdy doszły tajemnicze sytuacje łatwo było zostać wciągniętym w świat z powieści. Pozycja ta nie jest pełna akcji, nie skupia się na opisaniu jak największej liczby wydarzeń. Płynie powoli, widzimy skutki różnych działań głównej bohaterki, a na niektóre sprawy zaczyna padać trochę światła i w końcu znajdujemy ich rozwiązanie. Na szczęście nie nuży i generalnie zaspokaja ciekawość czytelnika. Najbardziej zwraca się uwagę na uczucia Becky i to jak stara się wziąć los w swoje ręce. Pierwszoosobowa narracja ułatwia zbliżenie się do bohaterki oraz zrozumienie jej myśli i postępowania. Książka napisana jest prostym językiem, lecz to nie przeszkadza w ładnym ujęciu treści i oddaniu wagi niektórych rzeczy.

„Dwa serca” zaskoczyły mnie i to zaskoczyły w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie sądziłam, że tak spodoba mi się ta książka. Przeczytałam ją bardzo szybko (i to nie tylko z powodu niewielkiej objętości) i nie mogłam się od niej oderwać. Przywiązałam się do głównej bohaterki i byłam przejęta jej losem. Pozycja ta dostarcza nie tylko rozrywki, ale też trochę emocji oraz pozwala postawić się w miejscu osoby, która nie miała tak różowo w życiu, nie dodając przy tym żadnych drastycznych scen. Książka skierowana jest w większości do młodzieży, lecz i starsi czytelnicy mogą się skusić. Polecam ją osobom lubiącym tajemnice, szukającym interesującej krótkiej lektury oraz tym, którzy nie potrafią cieszyć się życiem lub rozpamiętuję stare krzywdy, gdyż powinny to zmienić. Serdecznie zachęcam do lektury.


Do oczu napływają mi łzy, kiedy myślę, jak Alice przeżywała każdą sekundę tego czasu, który był jej ofiarowany. Nie mogę powiedzieć tego o sobie.”


Moja ocena 8/10

 
Tytuł: Dwa serca
Autor: Laura Summers
Ilość stron: 184
Wydawca: Akapit Press
Data premiery: 2012-09-21



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Akapit Press, za co serdecznie dziękuję ^^

 

wtorek, 23 października 2012

Stosik, bo trochę się tego nazbierało :)

Jakoś tak zawsze albo zapominałam, albo zwyczajnie mi się nie chciało wstawiać stosiku. Nom, ale teraz to nadrabiam. Są to książki... jakie dostałam od czasu ostatniego stosu po prostu xd . A skoro tyle się ich już nazbierało to nie wypada nadal tak zwlekać z tym postem :)

Poza tym ostatnio opublikowałam swego 200 posta, z czego bardzo się cieszę oczywiście. Nie sądziłam, że tyle w ogóle napiszę i mimo iż ostatnio recenzje pojawiają się rzadziej, to przynajmniej nadal są i staram się by dodawać je dość systematycznie. Jednak ostatnio mam tyle do zrobienia, jeszcze nowa szkoła, to swoje robi :) 

W ogóle jeszcze październik, a ja już o świętach myślę i czekam na nie z utęsknieniem. Coś czuję, że niedługo zaczną pojawiać się jakieś dekoracje czy zajawki i już w ogóle nie będę mogła wyczekać xd 

 Nom, ale już nie truję, oto stosik ^^



Od dołu:

Zieleń szmaragdu – Kerstin Gier – do rec. od Wyd. Egmont
Biała izba – Monika Gałgan – do rec. od A-G-W
Winter – Asia Greenhorn – jw.
GONE 5 – Michael Grant – z konkursu
Szaleństwo elfów – Karen Marie Moning – do rec. od Wyd. MAG
Fałszywa nuta – Gordon Korman - do rec. od A-G-W
Ty, ja i fejs – Jay Asher & Carolyn Mackler – do rec. od Wyd. Rebis
Paranormalność – Kiersten White – z wymiany
Japoński nie gryzie – do rec. od Wyd. Edgard
Monster High. Po moim trupie – Lisi Harrison – do rec. od bukowego Lasu
Kroniki Krwi – Richelle Mead – zakup własny (trzeba było, kocham *.*)
Pretty Little Liars. Doskonałe – Sara Shepard - z wymiany
Klucz – Marianne Curley – do rec. od Wyd. Jaguar (nie ma na zdj., gdyż pożyczyłam przyjaciółce ^^)
Dwa serca – Laura Summers – do rec. od Wyd. Akapit Press
Kredens pod Grunwaldem – Agnieszka Tyszka – jw.
Ja, potępiona – Katarzyna Berenika Miszczuk - do rec. od Wyd. W.A.B
Najeźdźcy – John Flanagan – do rec. od Wyd. Jaguar
Halloween – zbiór opowiadań – do rec. od A-G-W
Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy – Janet Evanovich - do rec. od Księgarni Gandalf
Jestem blisko – Lucyna Olejniczak – do rec. od Wyd. Prószyński i S-ka
Pretty Little Liars. Bez skazy – Sara Shepard – z wymiany



Troszku tego jest, co nie ? :) Nom, ale to tyle na razie, nie wiem kiedy dodam kolejny stosik, pewnie trochę czasu minie, aż w koncu się zmobilizuję, jednak kolejna recenzja już wkrótce :) 


Pozdrawiam
Tris

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...