czwartek, 8 września 2011

Dotyk ciemności - Karen Chance


„Z deszczu pod rynnę”


Karen Chance jest autorką jednej z najpopularniejszych serii urban fantasy na świecie, której każdy tom gości na najbardziej prestiżowych listach bestsellerów i został przetłumaczony na kilkanaście języków. Karen Chance urodziła się na Florydzie, potem mieszkała m. in. we Francji, Wielkiej Brytanii, Hong Kongu. Uczyła historii, jednak ostatnio postanowiła skoncentrować się na pisaniu. Jej seria o przygodach jasnowidzki Cassandry Palmer porównywana jest do bestsellerowych serii Patricii Biggs czy Harlaine Hariss. „Dotyk ciemności” to pierwszy tom o młodej Cassie.

Cassandra Palmer marzy o normalnym życiu. Jednak, jako że została wychowana przez wampiry i od dziecka poznawała ich świat, nie będzie to proste. Sprawy nie ułatwia także jej zdolność jasnowidzenia i widzenia duchów. Na dodatek wszystkie jej wizje przyszłości przedstawiają koszmarne rzeczy, po których normalny człowiek nie mógłby spać. Cassie jest samotna, a jedynymi jej towarzyszami są duchy. Doświadczenie już dawno ją nauczyło, że gdy komuś zaczyna ufać, sprowadza na siebie nieszczęście i zdradę. Cassandra traci resztki normalnego życia, gdy widzi nekrolog w rogu ekranu komputera… swój nekrolog. Najwidoczniej wampir-mafioso, któremu uciekła kilka lat temu, ma zamiar wyrównać rachunki. Panna Palmer szukając ocalenia, szuka pomocy w Senacie wampirów, lecz oczywiście oni nie udzielą jej pomocy za darmo. Jest więc zmuszona współpracować z potężnym wampirem mistrzem, który jest także niebezpiecznie uwodzicielski. Pozostaje coraz mniej czasu, zbliża się wielka walka, czy młoda wieszczka wygra ten wyścig z czasem?

Cassie była nieufna i twarda. Mało co mogło ją złamać, po tym co przeszła w dzieciństwie. Nie jest słodką dziewczynką, a groźną jasnowidzką, jednak nie do końca w siebie wierzy i ciągle ucieka. Ale jest sprytna. Widzi to czego inni mogliby nie zauważyć. Polubiłam tę bohaterkę, gdyż była samowystarczalna i odważna. Jednak przy tym pozostała jak najbardziej ludzka i realna. Niestety wampiry w tej powieści strasznie mnie irytowały. Między innymi Tomas, który wydawać by się mogło, że chce jej dobra, jednak i tak ją oszukiwał. Strasznie mnie denerwował, na szczęście był tylko postacią drugoplanową. Mircea, kolejny wampir, był wykwintny. Mógł być także przerażający, innym zaś razem bardzo miły. Aczkolwiek, jak dla mnie umiał on po prostu świetnie grać i tyle. Jedyną postacią poza Cassandrą, która była dla mnie znośna, był jeszcze mag, który próbował ją nawet zabić, ale to nie jest w tej chwili ważne. Był on bardziej normalny, na swój lekko szalony sposób, jednak naprawdę zapałałam do niego sympatią. Na szczęście nie ma tutaj słodkich wampirów w stylu Edwarda, jednak to nadal nie jest to i wydawało mi się, że niektórzy bohaterowie byli trochę sztuczni. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że postacie są słabo wykreowane, co jest dużym minusem tej książki.

Pozycja ta jest pełna akcji, tak że czytelnik nie może się nudzić w trakcie czytania. Mamy liczne zwroty akcji, od których niekiedy może się nam zakręcić w głowie, jednak fabuła pozostaje miejscami dość mocno przewidywalna. Niektóre wydarzenia mogą być nam znane zanim się wydarzą, niektóre sytuacje są aż nazbyt oczywiste. Jednakże nie psuje to całkowicie lektury, ponieważ są także momenty zaskakujące, które całkowicie zmieniają postać rzeczy. Fabuła jest obfita w fascynujące wydarzenia, które nawet jeżeli nie zaskakują odbiorcy, to i tak skutkują zaciekawieniem i przemyśleniami. Czasami natłok wydarzeń może wydać się denerwujący i przeszkadzać, gdyż myśli czytelnika za szybko muszą zmieniać swój tor, co może zamienić się w rozkojarzenie i gorsze kojarzenie faktów. Aczkolwiek całokształt powinno się uznać za pomyślny, ponieważ, mimo że, jesteśmy atakowani wielką ilością wiadomości i sytuacji, to i dzięki temu przez książkę można przejść szybko i z zaciekawieniem przechodzić od jednej do drugiej sceny i wątku.

Styl pisania autorki nie sprawiał żadnych problemów. Pani Chance barwnie opisała nam wszystkie sytuacje, pomijając zagłębiania się w zbędnych szczegółach. Operowała prostym językiem, zrozumiałym dla każdego. Sposób pisania Karen Chance był plusem, gdyż łatwiej było się odnaleźć w danej sytuacji, po nagłych szybkich zwrotach akcji oraz zagłębić się w lekturze i szybko, z przyjemnością ją przeczytać.

Widać, że książka jest pewnego rodzaju wprowadzeniem. Mimo że już teraz wiele się działo, to dopiero wstęp do czegoś większego. „Dotyk ciemności” jest prosty w odbiorze i przyjemnie się go czytało, jednak bez żadnych rewelacji. Była to tylko interesująca powieść, do której zapewne już nie wrócę, aczkolwiek i tak zapewniła mi miłe chwile. Pozycję tę czytało się szybko, chyba nawet automatycznie próbując nadążyć za pędzącym przebiegiem akcji. Podsumowując, mało wyraziści i nieciekawi bohaterowie, bardzo wiele akcji (momentami aż za dużo) i bardzo przystępny styl pisania, dają nam całkiem niezłą, jednakże i tak dość średnią lekturę. Polecam ją osobom, które nie maja co czytać i nie znudziły się jeszcze wampirami oraz nie oczekują zbyt wiele od książki.

Moja ocena 6,5/10


Tytuł: Dotyk Ciemności
Autor: Karen Chance
Ilość stron: 384
Wydawca: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2011-07-29

wtorek, 6 września 2011

Oddech Nocy - Lesley Livingston (recenzja przedpremierowa)

 

„Co ujrzysz w chwili zbudzenia…”*


Lesley Livinsgton jest pisarką i aktorką, żyje w Toronto, w Kanadzie. Oczarowana w młodym wieku historiami o  mitologii i folklorze, starych cywilizacjach i legendarnych bohaterach, uciekała do całkowicie odmiennego świata mitologii greckiej czy celtyckiej, historii o innym świecie, faerie i królu Arturze. „Oddech Nocy” jest jej debiutancką powieścią, pierwszą częścią trylogii. Druga część „Cień światła” wyjdzie w październiku tego roku.

Siedemnastoletnia Kelley jest zachwycona, gdyż z dublerki zamieniła się w aktorkę, która będzie grała wymarzona rolę Tytanii. Całe jej życie kręci się teraz wokół teatru, gdzie za niedługo ma zgrać w spektaklu napisanym przez Szekspira - „Snu nocy letniej”. Jej największy kłopotem wtedy jest trema i zapomniane z nerwów wersy tekstu, jednak nie wie, że niedługo będzie to dla niej tylko błahostka. Jej świat wywraca się do góry nogami, gdy poznaje przystojnego nieznajomego o imieniu Sonny. Jest podrzutkiem, śmiertelnikiem, który został wykradziony ze swego świata i wychowany przez Faerie. Wraz z dwunastoma osobami jemu podobnymi czuwa nad bramą między światem śmiertelników i elfów. W święto Samhain brama uchyla się, a istoty nadprzyrodzone mogą przedostawać się do naszego wiata. Zaś co dziesięć lat jest to możliwe aż przez dziewięć nocy poprzedzających to święto. Dziewięcionoc jest bardzo niebezpiecznym okresem, zaś Dwór Unseelie nie posunie się przed niczym, by przedostać się do świata ludzi. To co wcześniej wydawało się Kelley zwyczajnymi bajkami z dzieciństwa, na jej oczach zamienia się w rzeczywistość.

Kelley jest osobą, która dąży za swym marzeniem i jest bliska jego realizacji. Chce być świetną aktorką i wie, że nie będzie to wcale proste. W tej powieści wykazała się odwagą i dużą siłą woli, jednak nadal pozostaje ona zakochaną nastolatką, pragnącą czegoś niezwykłego. Niestety to co jej się przytrafia, jest aż nazbyt niesamowite. Na szczęście radzi sobie całkiem nieźle, aczkolwiek jej dobroć serca nie pozwala jej we wszystko uwierzyć, a jej wyobrażenie o świecie się zawala. Sonny próbuje jej pomóc, gdyż stała się dla niego całym światem. Jest on bohaterem pozytywnym, ale również cierpiącym. Gdy wrócił do świata ludzi i zaczął go poznawać, zaczyna się zastanawiać, jakby to było gdyby nie był niewolnikiem elfów. W historii pojawiają się także postacie, które mogą być znane z fantastycznych opowieści czy nawet ze sztuki Szekspira, w której ma zagrać główna bohaterka. Puk, Oberon, Mabh… Są to istoty znane wielu z nas i to jeszcze przed przeczytaniem „Oddechu Nocy”. Bardzo ucieszyło mnie ich pojawienie się, gdyż sprawiały one, że stare bajki na dobranoc ożywały w wyobraźni czytelnika.

Co prawda fabule nie można zarzucić za dużo akcji, gdyż w książce nie dzieje wiele, jednak trzeba przyznać, że nawet zwyczajnymi czynnościami wykonywanymi przez Kelley czytelnik jest zainteresowany. Najwięcej działo się pod sam koniec powieści, ponieważ wcześniej tak naprawdę musieliśmy się zapoznać ze światem przedstawionym i sytuacją, zdarzeniami, które raz po raz nas zaskakiwały. W najmniej oczekiwanym momencie można było zauważyć coś niezwykłego i nieoczekiwanego, ale niestety niektóre rzeczy były oczywiste i nie dało się ukryć, że aż banalne do odgadnięcia. Mimo że takich fragmentów było niewiele to i tak zastanawiać by się można nad naiwnością postaci. Pomimo że było kilka minusów, to i tak byłam bardzo zaciekawiona i pochłonięta tą lekturą, przebiegając wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu, które obrazowały się w mojej wyobraźni.

Pani Livingston ma świetny styl pisania oraz operuje prostym i zrozumiałym językiem. Bez problemu oczarowuje odbiorcę swą opowieścią. Nawet najbardziej zwyczajne czynności, opisuje w sposób ciekawy i intrygujący. Nie zatapiała się w zbędnych opisach i płynnie przechodziła między różnymi scenami. To jak pisała nadrabiało wszystkie możliwe ułomności książki, gdyż bez żadnego kłopotu potrafiła wciągnąć każdego w swój świat, wyciągnięty wprost z naszych najskrytszych marzeń i ekscytujących historii.

„Oddech Nocy” jest dość lekką pozycją. Pochłania się ją w zastraszającym tempie. Gdy wczoraj ją otrzymałam, nie mogłam się doczekać kiedy zagłębię się w tym nieznanym mi dotąd wiecie i oczekiwałam wiele. Nie zawiodłam się, gdyż jestem wręcz zachwycona tą cieniutką powieścią. Kiedy  kończyłam ją po jakiś trzech godzinach, byłam zasmucona tym, że to już koniec. Cieszę się, że druga część wyjdzie niebawem i czekam na nią z niecierpliwością. Polecam tę książkę wszystkim, którzy chętnie zanurzą się w wiecie, gdzie elfy istnieją, a pewna dziewczyna budzi się ze snu w zupełnie innym, aczkolwiek znanym jej dotychczas świecie.

Moja ocena 9,5/10


* cytat z „Oddechu Nocy”


Tytuł: Oddech Nocy
Autor: Lesley Livingston
Ilość stron:  268
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2011-09-21



Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję :)



niedziela, 4 września 2011

Ja, diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk


„Nie taki diabeł straszny”


Katarzyna Berenika Miszczuk już od dziecka wymyślała i zapisywała różne historie.
Autorkę fascynuje historia Starożytnego Egiptu. Lubi podróże, również dużo czyta oraz gra na gitarze. Swoją pierwszą powieść zatytułowaną „Wilk” napisała w wieku 15 lat. „Ja, diablica” jest pierwszą częścią serii, która wyszła w 2010, „Ja, anielica” to ciąg dalszy (2011), w przygotowaniu zaś jest trzecia część trylogii: „Ja, potępiona”.

Dwudziestoletnia Wiktoria zostaje zamordowana i trafia do Piekła. Tamtejszy urząd nie robi zbyt dobrego pierwszego wrażenia. Nieuprzejmy demon, siedzący za biurkiem i nijakie wnętrze oraz mnóstwo papierkowej roboty. Wiktoria jednak nie ma zostać zwykłym mieszkańcem Piekła, a otrzymać moc i stać się diablicą. Będzie targowała się o dusze zmarłych, tak by nie poszły do Nieba. Jednak jej to nie zadowala, bo najzwyczajniej w świecie nie żyje. A ona chciała spędzić po prostu kolejny zwykły wieczór. Jak widać nie wszystko ułożyło się tak jak powinno. Ostatnie co pamięta to pchnięcie nożem, które nawiedza ją w snach. Niestety jej śmierć nadal pozostaje tajemnicą. Czy to była jakaś intryga czy tylko zwykły zbieg okoliczności? Wiki nie jest pewna, jednakże wie że musi to sprawdzić. Tymczasem ma przetrwać w piekle, które… wcale nie jest takie straszne. Kluby, nocne imprezy, plaża i słońce. Do tego robisz co chcesz. Ale Wiktoria, nie może sobie dać spokoju z własną śmiercią… nie może tego tak zostawić, nawet gdy poznaje uwodzicielskiego złotookiego Beletha. Wraca na Ziemię by dowiedzieć się czegoś o okolicznościach w jakich zginęła, jednak widać, że ktoś nie chce by rozwiązała tę zagadkę…

Postacie powieści są różnorodne i ciekawie wykreowane. Większość z nich łatwo darzyło się sympatią, nawet tych, którzy dla głównej bohaterki wydawali się denerwujący. Wiktoria była osobą, którą bardzo polubiłam. Miała własne zdanie, którego się trzymała i niekiedy w jej zachowaniach widoczny był upór, dzięki czemu jeszcze łatwiej się z nią utożsamiałam. Beleth, który próbował ją uwieść, także był przeze mnie odebrany pozytywnie, jednak właśnie z tych scen, w których był zabawny i jednocześnie trochę wkurzający dla naszej Wiki. Azazel zaś był postacią, która wprowadzała wiele dynamizmu oraz humoru, ale mogła być odebrana różnie, ponieważ jej zachowania były często niejednoznaczne. Jedynie Piotruś, w którym zakochana była diablica, niezmiernie mnie irytował i nie mogłam się nie skrzywić, gdy był wspomniany w powieści (a miało to miejsce dość często). Bohaterowie byli barwni i każdy przedstawiał zupełnie inny charakter, co także było korzystne dla tej pozycji.

Piekło kojarzy się większości ludzi ze złem. Mnie kiedyś nasuwały się obrazy ognia, niewyobrażalnie wysokich temperatur , idealnych do ugotowania. Zawodzenia dusz, które cierpią. Jednak Pani Miszczuk przedstawia to zupełnie inaczej. Plaże, ciepły klimat, sporty ekstremalne, nocne kluby i nieograniczona swoboda. Każdy ma wszystkiego pod dostatkiem i może robić co chce. Zero chorób (w końcu wszyscy nie żyją) i dobre samopoczucie gwarantowane. Wydaje się, że tam jest idealnie i możliwe że tak rzeczywiście jest, jednak Wiktoria i tak tęskni za Ziemią, lecz o Nieba, do którego przecież miała szansę pójść po śmierci, nie myśli w ogóle. W końcu dla niej byłoby tam zdecydowanie za nudno, tylko uśmiechy i ciągłe śpiewy. Obraz, który otrzymujemy, przedstawia Piekło w dobrym świetle, Piekło jest tutaj nowym rajem.

W książce dużo się dzieje, jednak na szczęście nie jesteśmy przytłoczeni masą wydarzeń. Niestety duża część tego co się zdarzyło w książce jest do przewidzenia i tylko niektóre wątki były dla mnie niespodzianką. Aczkolwiek właśnie te wątki, o których wcześniej nie mogłam mieć pojęcia wprowadzały najwięcej zamętu i jednocześnie akcji, co było na pewno pewną poprawą i zadośćuczynieniem. Zwrotów akcji nie było wiele, niemniej gdy już takowe się zdarzały, cały obraz, który mieliśmy w wyobraźni przekształcał się całkowicie. Ogółem fabuła była bardzo ciekawa i wciągała czytelnika, który nie mogąc oderwać się od książki, pochłaniał tę lekturę.

Autorka ma lekki styl pisania i posługuje się prostym językiem, który nie sprawiał żadnych kłopotów. Opisy są zadowalające i wspomagają wyobraźnię, tak by łatwo było sobie wszystko wyobrazić, nawet w szczegółach. Na szczęście, nie byliśmy nimi zasypywani, szczególnie takimi które byłyby niepotrzebne, przez co moglibyśmy skupiać się nie na tym co trzeba. Mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową, przez co poznawaliśmy większość myśli Wiktorii oraz otrzymywaliśmy subiektywny obraz, w taki sposób, w jaki ona odbierała świat. Pani Katarzyna, ponadto, napisała tę lekturę tak, że jest ona łatwa w odbiorze, dzięki czemu spędzało się z nią miłe chwile.

„Ja, diablica” jest utworem lekkim i prostym w odbiorze. Zadowoli mniej, jak i bardziej wymagającego czytelnika, który pragnie relaksu z interesującą książką. Wiek także nie ma znaczenia, gdyż powieść ta nadaje się zarówno dla młodszych i starszych czytelników. Fabuła, bohaterowie i styl pisania, to wszystko jest dobrze wykonane i tworzy świetną całość. Pozycję tę przeczytałam w jedno popołudnie, gdyż czytało się bardzo szybko, a odbiorca bez problemu zatapiał się w świecie przedstawionym i tamtejszych realiach. Polecam ją każdemu, kto potrzebuje choć odrobiny odpoczynku i chce spędzić przyjemne chwile wraz z lekturą w ręku.

Moja ocena 8/10


Tytuł: Ja, Diablica
Autor: Miszczuk Katarzyna Berenika
Ilość stron: 416
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Data premiery: 2010-10-07


Książka została przeczytana dzięki Wydawnictwu W.A.B. i akcji "Włóczykijka"

sobota, 3 września 2011

Ogłoszenie - sztukater + krótka informacja


No tak mówi samo za siebie, więc co do tego nic dopisywać nie muszę ;D



I coś ode mnie

Jej. Zaniedbałam się trochę i nie napisałam recenzji od prawie tygodnia, obiecuję się poprawić, szczególnie, że mam skończone trzy książki, a kończę czwartą, Jednak miałam takiego lenia, że nie chciało mi się nic napisać, lecz postaram się poprawić i już jutro wrzucić jakąś recenzję :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...