Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lesley Livingston. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lesley Livingston. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

Mroczne światło - Lesley Livingston


„Świat pełen intryg i niebezpiecznych gier”


Kelley ma zagrać główną rolę w spektaklu „Romeo i Julia”. Jej życie i kariera nabierają rozpędu, jednak dziewczyna nie czuje się do końca szczęśliwa. Strasznie tęskni za Sonnym, który z woli jej ojca – Oberona – musiał udać się do świata elfów, by wykonać bardzo niebezpieczne zadanie, jakim było pozbycie się wieli groźnych istot. Aczkolwiek nie tylko jej ukochanemu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, gdyż ona również nie ma szans wieść spokojnego życia. Jako córka władców Faerie ma wielu wrogów, o których wcześniej nie miała zielonego pojęcia. Dwory elfów jak zwykle są pełne intryg, a Kelley powinna się obawiać również  swej matki, potężnej i złej Mabh. Na dodatek ktoś bardzo nie chce by spotykała się z Sonnym, a na jej drodze staje jeszcze wiele przeszkód, okropnie trudnych do pokonania. 

Jak i w poprzedniej części spotykamy się z wieloma barwnymi i kontrastowymi postaciami. Poznajemy na przykład Królową Lata Tytanię, która wydaje się miła i pełna ciepła, aczkolwiek i ona uwielbia zawikłane gierki ze śmiertelnikami i innymi elfami. Po drugiej stronie można postawić zimnego i opanowanego Oberona lub też mroczną, tajemniczą i nieprzewidywalną Mabh. Pośrodku tego wszystkiego stoi dziewczyna, która do pewnego momentu sądziła, że jest tylko zwykłą nastolatką, a okazała się potomkinią niezwykle potężnych istot, w których istnienie wcześniej nawet nie wierzyła. Teraz musi stać się silna i nie powinna prawie nikomu ufać, gdyż od razu może zostać zamieszana w jakieś nieczyste akcje. Zróżnicowanie bohaterów i rozmaite charaktery ubarwiały i urozmaicały powieść, która w żaden sposób nie mogła się wydać nużąca. 

Fabuła nie jest zbyt złożona, najbardziej skupia się na jednym wątku, poza tym występuje tylko kilka pobocznych, które nie są zanadto rozwijane. Ta prostota nie przeszkadzała, a dzięki niej książkę czytało się łatwo, nie musząc zastanawiać się nad czymś innym, niż było to konieczne. Niekiedy autorka zaskakiwała nas zwrotami akcji, które nagle zmieniały przebieg fabuły, bądź wprowadzały coś nowego. W książce całkiem dużo się dzieje, jednak nie jesteśmy zalewani informacjami czy wydarzeniami, przez co nie czujemy się przytłoczeni, a jedynie płynnie przechodzimy wraz z postaciami przez ich kolejne przeżycia. Ważnym jest, że w książce nie ma prawie wcale schematycznych sytuacji, które mogłyby mocno zepsuć odbiór lektury. Ogółem rzecz biorąc fabuła jest interesująca (bardziej niż w poprzednim tomie) i powinna zadowolić wielu czytelników. 

Autorka, tak jak wcześniej, potrafi trafić w gusta czytelników - i tych młodszych, i tych trochę starszych. Tak jak w „Oddechu Nocy” wszystko zostaje ciekawie opisane tak, by człowiek się przy lekturze nie nudził. Tylko tym razem zabrakło mi przedstawienia takich codziennych, zwyczajnych czynności, które dodawały wiele realizmu. Mimo to pani Livingston nadal umie barwnie i autentycznie zobrazować zaistniałe sytuacje. W czasie czytania byłam bardzo przejęta losami bohaterów, którzy stali mi się całkiem bliscy podczas naszych wspólnych podróży. Autorka wprowadzała klimat trwogi, niepewności, żalu czy radości, które to emocje odczuwałam wraz z Kelley i innymi postaciami. Pozycja ta jest napisana w narracji trzeciosobowej co pozwala nam dowiedzieć się więcej o wszystkich bohaterach i wydarzeniach oraz przez co łatwiej jest w miarę trzeźwo ocenić sytuację. 

„Mroczne światło” prezentuje całkiem wysoki poziom na tle powieści tego gatunku. Mimo iż wydawać by się mogło, że jest lepsza od swej poprzedniczki, mnie wydała się odrobinę gorsza, choć nawet nie wiem skąd ten osąd. Na korzyść tej powieści z pewnością działa większa liczba wydarzeń i bardziej widoczne zróżnicowanie wśród bohaterów, lecz to nie może przebić wprowadzenia nas do świata elfów i odczuć z tym związanych. Oczywiście różnica w odebraniu obu tych książek jest naprawdę niewielka, a i jedna, i druga zasługują na poświęcenie im uwagi. Lektura jest naprawdę przyjemna i relaksująca, dzięki niej można spędzić czas w innym świecie, nie wychodząc nawet z pokoju, przez co właśnie uwielbiam książki. Do zapoznania się z tą historią zachęcam wszystkich fanów gatunku, a w szczególności miłośników elfów i im podobnych istot. 

- To miało chyba coś wspólnego z tym drzewem, które zabiłam…
- Zabiłaś drzewo?
- Ono pierwsze próbowało mnie zabić!


Moja ocena 9/10


Tytuł: Mroczne światło
Autor: Lesley Livingston
Ilość stron: 312
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2012-01-25



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję ^^


wtorek, 6 września 2011

Oddech Nocy - Lesley Livingston (recenzja przedpremierowa)

 

„Co ujrzysz w chwili zbudzenia…”*


Lesley Livinsgton jest pisarką i aktorką, żyje w Toronto, w Kanadzie. Oczarowana w młodym wieku historiami o  mitologii i folklorze, starych cywilizacjach i legendarnych bohaterach, uciekała do całkowicie odmiennego świata mitologii greckiej czy celtyckiej, historii o innym świecie, faerie i królu Arturze. „Oddech Nocy” jest jej debiutancką powieścią, pierwszą częścią trylogii. Druga część „Cień światła” wyjdzie w październiku tego roku.

Siedemnastoletnia Kelley jest zachwycona, gdyż z dublerki zamieniła się w aktorkę, która będzie grała wymarzona rolę Tytanii. Całe jej życie kręci się teraz wokół teatru, gdzie za niedługo ma zgrać w spektaklu napisanym przez Szekspira - „Snu nocy letniej”. Jej największy kłopotem wtedy jest trema i zapomniane z nerwów wersy tekstu, jednak nie wie, że niedługo będzie to dla niej tylko błahostka. Jej świat wywraca się do góry nogami, gdy poznaje przystojnego nieznajomego o imieniu Sonny. Jest podrzutkiem, śmiertelnikiem, który został wykradziony ze swego świata i wychowany przez Faerie. Wraz z dwunastoma osobami jemu podobnymi czuwa nad bramą między światem śmiertelników i elfów. W święto Samhain brama uchyla się, a istoty nadprzyrodzone mogą przedostawać się do naszego wiata. Zaś co dziesięć lat jest to możliwe aż przez dziewięć nocy poprzedzających to święto. Dziewięcionoc jest bardzo niebezpiecznym okresem, zaś Dwór Unseelie nie posunie się przed niczym, by przedostać się do świata ludzi. To co wcześniej wydawało się Kelley zwyczajnymi bajkami z dzieciństwa, na jej oczach zamienia się w rzeczywistość.

Kelley jest osobą, która dąży za swym marzeniem i jest bliska jego realizacji. Chce być świetną aktorką i wie, że nie będzie to wcale proste. W tej powieści wykazała się odwagą i dużą siłą woli, jednak nadal pozostaje ona zakochaną nastolatką, pragnącą czegoś niezwykłego. Niestety to co jej się przytrafia, jest aż nazbyt niesamowite. Na szczęście radzi sobie całkiem nieźle, aczkolwiek jej dobroć serca nie pozwala jej we wszystko uwierzyć, a jej wyobrażenie o świecie się zawala. Sonny próbuje jej pomóc, gdyż stała się dla niego całym światem. Jest on bohaterem pozytywnym, ale również cierpiącym. Gdy wrócił do świata ludzi i zaczął go poznawać, zaczyna się zastanawiać, jakby to było gdyby nie był niewolnikiem elfów. W historii pojawiają się także postacie, które mogą być znane z fantastycznych opowieści czy nawet ze sztuki Szekspira, w której ma zagrać główna bohaterka. Puk, Oberon, Mabh… Są to istoty znane wielu z nas i to jeszcze przed przeczytaniem „Oddechu Nocy”. Bardzo ucieszyło mnie ich pojawienie się, gdyż sprawiały one, że stare bajki na dobranoc ożywały w wyobraźni czytelnika.

Co prawda fabule nie można zarzucić za dużo akcji, gdyż w książce nie dzieje wiele, jednak trzeba przyznać, że nawet zwyczajnymi czynnościami wykonywanymi przez Kelley czytelnik jest zainteresowany. Najwięcej działo się pod sam koniec powieści, ponieważ wcześniej tak naprawdę musieliśmy się zapoznać ze światem przedstawionym i sytuacją, zdarzeniami, które raz po raz nas zaskakiwały. W najmniej oczekiwanym momencie można było zauważyć coś niezwykłego i nieoczekiwanego, ale niestety niektóre rzeczy były oczywiste i nie dało się ukryć, że aż banalne do odgadnięcia. Mimo że takich fragmentów było niewiele to i tak zastanawiać by się można nad naiwnością postaci. Pomimo że było kilka minusów, to i tak byłam bardzo zaciekawiona i pochłonięta tą lekturą, przebiegając wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu, które obrazowały się w mojej wyobraźni.

Pani Livingston ma świetny styl pisania oraz operuje prostym i zrozumiałym językiem. Bez problemu oczarowuje odbiorcę swą opowieścią. Nawet najbardziej zwyczajne czynności, opisuje w sposób ciekawy i intrygujący. Nie zatapiała się w zbędnych opisach i płynnie przechodziła między różnymi scenami. To jak pisała nadrabiało wszystkie możliwe ułomności książki, gdyż bez żadnego kłopotu potrafiła wciągnąć każdego w swój świat, wyciągnięty wprost z naszych najskrytszych marzeń i ekscytujących historii.

„Oddech Nocy” jest dość lekką pozycją. Pochłania się ją w zastraszającym tempie. Gdy wczoraj ją otrzymałam, nie mogłam się doczekać kiedy zagłębię się w tym nieznanym mi dotąd wiecie i oczekiwałam wiele. Nie zawiodłam się, gdyż jestem wręcz zachwycona tą cieniutką powieścią. Kiedy  kończyłam ją po jakiś trzech godzinach, byłam zasmucona tym, że to już koniec. Cieszę się, że druga część wyjdzie niebawem i czekam na nią z niecierpliwością. Polecam tę książkę wszystkim, którzy chętnie zanurzą się w wiecie, gdzie elfy istnieją, a pewna dziewczyna budzi się ze snu w zupełnie innym, aczkolwiek znanym jej dotychczas świecie.

Moja ocena 9,5/10


* cytat z „Oddechu Nocy”


Tytuł: Oddech Nocy
Autor: Lesley Livingston
Ilość stron:  268
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2011-09-21



Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję :)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...