Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akademia mroku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akademia mroku. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2011

Akademia mroku. Więzy krwi - Gabriella Poole


„Z ofiary w drapieżnika”


Cassie powraca do Akademii, która tym razem mieści się w Nowym Jorku. Jednak już nie jest tą samą uczennicą. Teraz jest jedną z Wybranych. Musi walczyć z głodem i jak wcześniej próbuje się przystosować, lecz stoi przed nią trudne zadanie. Nadal jest inna, gdyż najważniejszy rytuał nie dobiegł końca, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Cassie przez to zyskała niesamowite moce, do których nie ma dostępu nikt inny i współlokatorkę w swej głowie. Do tego dawny wróg  chce się zemścić za wszelką cenę, a Cassandra nie jest pewna czy obroni swych przyjaciół nawet przed samą sobą.

Cassie bardzo się zmieniła, a duch, który do niej przemawia tylko to spotęgował. Już nie jest niewinna…. Jest drapieżnikiem. Boi się o bezpieczeństwo swojej najlepszej przyjaciółki, Isabelli, z którą mieszka w pokoju, gdyż to nią ma od teraz się pożywiać. Choć stare sekrety zostały rozwikłane, to nowe ciągle się ukazują i nijak nie wiadomo co za sobą kryją. Główna bohaterka znów czuje się wyobcowana i próbuje rozwiązać swoje i cudze problemy. Jest w niezłych tarapatach i czy sobie poradzi?

Bohaterowie nie są już tacy sami, jednak różnice niekiedy są subtelne. Nadal nie wyzbywają się niektórych ważnych cech charakteru, a Isabella, nadal boi się matematyki. Postacie są nieźle zarysowane, lecz nie widać poprawy w porównaniu od pierwej części, wiec stoją na tym samym poziomie. Ranjit w tej części zaczął minie irytować i niestety przestałam całkowicie go lubić. Gdy pojawiał się, od razu myślałam, żeby już było po scenie z jego udziałem. Jak dla mnie za bardzo się zmienił, dodatkowo stał się zbyt przewidywalny i denerwujący.

Bałam się, że w tym tomie będzie mniej akcji lub będzie niepotrzebnie ciągnięta, lecz się myliłam. Fabuła jest bardziej interesująca niż w poprzedniej części i więcej się działo w tej powieści. Czytając czuje się napięcie spowodowane niepewna przyszłością bohaterów, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Niekiedy pojawiał się także humor, co rozluźniało atmosferę i dzięki czemu łatwiej było zaczytać się w historii o Cassie.

Styl pisania jest prosty, dla niewymagających czytelników idealny, lecz dla niektórych może okazać się drażniący. Niestety uważam, że w książce brakuje opisów krajobrazów czy wyglądu zewnętrznego bohaterów. Jest to wielkim minusem, gdyż dialog przeważa aż za bardzo nad resztą tekstu. Jeżeli zaś już są opisy, to czytamy tylko o przemyśleniach Cassandry. To wszystko przez brak urozmaicenia powodowało, że odbiorca mógł wcale nie uważając przejść przez całą opowieść.

„Akademia mroku. Więzy krwi” nie są niczym specjalnym. Uważam, że książka wypadła lepiej niż poprzedni tom, lecz to nadal za mało, by zapadła w pamięci i wyróżniła się z tłumu. Tak jak i przy „Wybrańcach losu” można miło spędzić czas z lekturą w ręku. Pozycja niezobowiązująca, mało ambitna, lecz ciekawa - może przynieść sporo przyjemności, gdy jest się zawalonym pracą i chce się odetchnąć. Dlatego tak jak i wcześniej polecam tylko osobom, którym nie zależy na rewelacyjnej powieści, a tylko na zwykłym umilaczu czasu.


- Dokąd jedziemy?
Żadnej odpowiedzi.
- Czy to daleko?
Portier wolno pokręcił głową.
- Jesteś prawdziwą kopalnią informacji.


Moja ocena 6,5/10


Tytuł: Akademia mroku. Więzy krwi
Autor: Gabriella Poole
Ilość stron: 280
Wydawca: MAK Verlag
Data premiery: 2011-08-18

czwartek, 29 grudnia 2011

Akademia mroku. Wybrańcy losu - Gabriella Poole


„Będziesz gotowa umrzeć, żeby zostać wybraną”


„Wybrańcy losu” są pierwszą części serii „Akademia mroku” autorstwa Gabrielli Poole, opowiadającej o grupie, zwanej Wybranymi. Sam tytuł nie zachęca do zapoznania się z książką, a po przeczytaniu opisu ma się wrażenie, że to wszystko już było. Okładka utrzymana w odcieniach  różu i fioletu oraz czerwone błyszczące oczy, również mogą zaginąć w tłumie. Jednak mnie coś do tej serii przyciągało i tak oto w pewnym momencie nadarzyła się okazja do przeczytania tej książki oraz zapoznania się z historią nastolatków uczęszczających do elitarnej i tajemniczej szkoły.

Cassie Bell trafia do elitarnej akademii, która co semestr przenosi się do nowego egzotycznego miasta. Wśród bogatych i pięknych uczniów, jako stypendystka czuje się jak odmieniec, od początku uważa, że nie pasuje do tego miejsca. Postanawia dowiedzieć się czegoś o szkole i o grupce uprzywilejowanych studentów, Wybranych, którzy strzegą wielu mrocznych sekretów. Niewiedza jest dla niej bardzo niebezpieczna, jednak jej nadmiar może okazać się śmiertelny. Gdy na jaw wychodzi coraz więcej spraw, między innymi to jak zginęła ostatnia dziewczyna ze stypendium, Cassandrę ogarnia strach. Wraz z przyjaciółmi musi dowiedzieć się jak najwięcej i nie wpaść w za duże tarapaty, lecz nie wiadomo komu tak naprawdę może zaufać.

Pozycja, jak można było się spodziewać, nie okazała się jakimś arcydziełem. Nie jest za bardzo oryginalna, momentami mocno przewidywalna. Wątek romantyczny jest nijaki i wydaje mi się trochę sztuczny, ponadto nie jest ani trochę spontaniczny. Mimo to monotonia nie zakrada się na kartki powieści, a fabuła jest dość ciekawa. W pewnym momencie zwrot w akcji, których było niewiele, był bardzo nieoczekiwany i przywołał bryzę świeżości. Poza tym historia całkiem zmieniła wtedy swój bieg i aż trzeba było przez chwilę się zastanowić, co będzie dalej oraz czy można coś z tym zrobić.

Co mnie zasmuciło to fakt, że książka jest taka krótka. Raptem 280 stron i już żegnamy się z bohaterami i ich przygodami. Ostatnio wiele powieści ma tak niewielką objętość i aż ma się nadzieję, że następnym razem sięgnie się po dłuższą lekturę, z którą spędzi się więcej niż kilka krótkich godzinek. Niemniej ten mały okres czasu miło spędziłam z „Akademia mroku”. Autorka pisała lekkim językiem, który nie sprawiał problemów, a przyspieszał czytanie. Co prawda przez to nie zanurzało się całkowicie w świat Wybranych, a tylko przelatywało przez książkę, ale i tak sądzę, że to przyjemna i umilająca czas pozycja.

Pierwszy tom „Akademii mroku” wypadł dość średnio. Nie żałuję, że po niego sięgnęłam, lecz nie ma w nim nic rewelacyjnego. Bohaterowie są dobre zarysowani i mają całkiem interesujące charaktery, ale nadal czegoś im brakuje. Powieść nie jest bardzo ambitna i nic wartościowego nie wyciągnie się z tej lektury. Jest po prostu przeciętna. Można ją spokojnie przeczytać, żeby się rozluźnić po ciężkimi dniu, bądź w poszukiwaniu rozrywki, ale nie należy za dużo od niej wymagać. Dlatego polecam, ale nie osobom, które maja lepsze pozycje do przeczytania i ich długą listę, a czytelnikom szukającym lekkiego, niewyróżniającego się za bardzo utworu.


- Jake, wierzysz mi? – spytał Ranjit. – W sprawie Jess?
- Dlaczego miałbym Ci uwierzyć?
Hindus ledwo zauważalnie wzruszył ramionami.
- Bez powodu. Z wyjątkiem tego, że mówię prawdę.
- Może.
- To wierzysz mi? – W głosie Ranjita słychac było niemal desperację.
Jake zdecydowanym ruchem wziął za rękę Izabellę i odwrócił się w stronę ukrytych drzwi.
- Nie. Ale na razie udam, że tak.


Moja ocena 6/10


Tytuł: Akademia mroku. Wybrańcy losu
Autor: Gabriella Poole
Ilość stron: 280
Wydawca: MAK Verlag
Data premiery: 2011-05-16

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...