środa, 11 lipca 2012

Wyrzutki - John Flanagan


„Garstka odrzuconych chłopców groźnymi przeciwnikami...”


W Skandii aż roi się od wspaniałych wojowników i dlatego też, każdy młody dzieciak chce coś osiągnąć w przyszłości. Jednak zanim to może nastąpić, nastolatkowie muszą przejść specjalne testy. W wieku szesnastu lat są dzieleni na grupy, poddawani ciężkim treningom i próbom. Wtedy zaczyna się rywalizacja o to, kto ma prawo do tytułu prawdziwego wojownika. Hal Mikkelson jest jednym z tych chłopców. W czasie wybierania do drużyn, ośmiu z nich zostało jakby odrzuconych i stworzono z nich ostatnią drużynę, która, powiedzmy sobie szczerze, nie miała żadnych szans, jak i inni na to patrzyli na początku. Aczkolwiek biorą udział w walce i wbrew pozorom mogą okazać się trudnym przeciwnikiem, którego nie można zlekceważyć. Ta grupka nastolatków po prostu nie stawia na siłę a na spryt, lecz czy to wystarczy? Czy uda im się wygrać i zyskać tym samym szacunek wśród reszty obywateli?

- Cóż to za drużyna! - zaczął oberjarl. - Złodziej, przewrażliwiony na swoim punkcie pierwszy oficer, niemal ślepy niedźwiedź, błazen, bliźniaki, których nikt nie potrafi rozróżnić, mól książkowy i skirl, który nie wie nawet, jak powinien wyglądać porządny żagiel.”

Hal Mikkelson jest synem poległego w walce skandyjskiego bohatera i aralueńskiej matki. Niestety nie odziedziczył po ojcu potężnej postury, jednak ten niepozorny i nieśmiały chłopiec jest świetnym nawigatorem, umysł ma nietęgi i potrafi stanąć na czele swej nowej drużyny „Czapli”. Jej skład przedstawiał się następująco: Stig – wydaje się najlepszym wojownikiem w drużynie, potrafi się dobrze bić, aczkolwiek odznacza się wielkim temperamentem, który często jest dla niego zgubny. Dalej są bliźniacy, nieźle zbudowani, ale ciągle się kłócą, nawet o najbardziej głupie i błahe rzeczy. Jest jeszcze Stefan, który potrafi idealnie naśladować głosy i Jesper – drobny złodziejaszek, który nieźle ucieka. Pozostaje jeszcze Ingvar, przypominający niedźwiedzia młodzieniec, który mimo słabego wzroku, ma wielkie serce oraz Edvin, wątły geniusz. Polegający na sile członkowie pozostałych drużyn ich lekceważą, co może nie być do końca dobrą decyzją.

Kreacja bohaterów jest według mnie świetna, a postacie wydają się przyjazne i sympatyczne. Każda ma swoją własną osobowość, odznacza się pewnymi cechami i zachowaniami, jednak pod grą pozorów, kryje się też druga prawdziwa sylwetka, która ma więcej pozytywów i wydaje się silniejsza. Widać dzięki temu, że nie powinno się patrzeć na pozory, a potrafić je przejrzeć, gdyż nie da się wszystkiego zobaczyć gołym okiem. W powieści występuję też te negatywne charaktery, jak Tursgurd, który tak naprawdę jest zwykłym pyszałkowatym osiłkiem, a jego postać nie jest zbytnio rozbudowana, a prosta jak budowa cepa, jak ona sam. Widać, że chłopcy z drużyny „Czapli” cenią sobie przyjaźń oraz pomogą (nawet nieprzyjacielowi) w potrzebie, a nacisk na te wartości jest mocno widoczny, dzięki czemu nawet można brać przykład z głównych bohaterów, którzy też popełniają błędy, ale ostatecznie wiedzą, jak powinno się postąpić.

Przegraliśmy – powiedział.
Thorn potrząsnął głową.
- Może. Ale za to zdobyliście przyjaciół. - Klepnął chłopca w ramię. Na szczęście lewą ręką, a nie tą z hakiem. - Punkty zawsze zdążycie zdobyć. Ale zyskać ludzki szacunek, to o wiele cenniejsze. A teraz biegnij do obozu.”

Historia opowiada o Skandianach, których poznaliśmy już w innych książkach tego samego autora w serii „Zwiadowcy”. Pojawia się znów Erak, lecz nawiązać do fabuły serii o aralueńczykach jest bardzo niewiele. Mimo to, jak można było się spodziewać, pan Flanagan po raz kolejny przedstawia malowniczo interesującą historię. Tylko początek, który na szczęście nie był zbyt rozwlekły, nie przypadł mi do gustu, zaś resztę powieści po prostu połknęłam i przeżywałam ją na każdym kroku. Autor rozwinął bogactwo językowe i barwnie opisuje nadarzające się sytuacje. Nie spodziewałam się aż tak wiele po tej pozycji, lecz jestem nią oczarowana. Surowy klimat Skandii został idealnie oddany, jednak młodzi chłopcy wprowadzają do historii jakąś rześkość i zabawę. Uważam, że pozycja ta jest świetnie napisana, a sama fabuła wciągająca i ciekawa, potrafiąca trafić nawet do nastawionego trochę sceptycznie czytelnika.

- Kilka lat temu był tu taki kurdupel, który pomógł nam pokonać Temudżeinów. Prawdziwy strateg i przywódca.”

„Wyrzutki” miały być tylko lekką powieścią, która umili mi czas, jednak okazała się dla mnie czymś więcej, przekazywała ważne wartości oraz wciągnęła bez reszty. Na dodatek humor był nieodłączną częścią tej historii, komizm, w szczególności sytuacyjny, był spotykany na każdym kroku, a czytelnik świetnie bawił się w trakcie lektury, raz po raz wybuchając szczerym śmiechem. Bohaterów powieści wręcz pokochałam i wraz z nimi przeżywałam i ciężkie, i te dobre chwile. Jestem zachwycona tą książką i sądzę, że powinno się z nią zapoznać, a dla tych co czytali serię „Zwiadowcy” jest to pozycja obowiązkowa! Wątpię, by ktoś mógł nudzić się przy tej lekturze, gdyż niezapowiedziane konkurencje, testy i lekkie bijatyki zaskakiwały i wprowadzały za każdym razem coś nowego. Dlatego też szczerze polecam ten utwór wszystkim zainteresowanym gatunkiem, wikingami, czy po prostu ciekawą opowieścią.

Hal usłyszał tryumfalny wrzask swych towarzyszy, a potem potężna pięść walnęła go w ramię, aż poleciał do przodu. Nawet nie musiał sprawdzać kto to.
- Dzięki, Ingvar.”

Moja ocena 9,5/10


Tytuł: Wyrzutki
Seria: Drużyna
Autor: John Flanagan
Ilość stron: 440
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2012-05-09



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję ^^


____________________________________


Książkę można nabyć też w księgarni Gandalf


19 komentarzy:

  1. Recenzja świetna (tak jak każda Twoja), ale mnie jakoś książka nie przekonuje. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Też niedawno skończyłam ją czytać i jestem zachwycona. (Pomijam już fakt, że ja się zawsze Flanaganem zachwycam ;p) Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na półce - chyba niedługo się za nią wezmę, bo uwielbiam Flanagana, choć obawiam się powtórki ze Zwiadowców ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wiele opinii o tej książce, widzę że rzeczywiście jest warta zakupu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja, bardzo fajnie piszesz;) Książkę muszę koniecznie przeczytać, gdyż "Zwiadowcy" to jedna z moich ulubionych serii.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. może kiedyś
    póki co mam co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. recenzje czytało się dobrze, ale co do książki jestem niezdecydowana :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż taka wysoka nota? No to może przeczytam.;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam Cię na konkurs na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam właśnie aż książka do mnie dojdzie, bo wygrałam ją w jakimś konkursie (: Cieszę się, że tak dużo osób ocenia ją pozytywnie, bo będę miała co poczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazwyczaj nie interesuję się tego typu powieściami.. W każdym razie historia interesująca;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Autora uwielbiam, tak więc prędzej czy później na pewno sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem do końca przekonana. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w planach Zwiadowców. Przeczytam, a jeśli szczególnie przypadną mi do gustu to przeczytam i to. Jeśli nie, to raczej nie sięgnę, bo trochę to zbyt młodzieżowe dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam i mi również bardzo się spodobała ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja na razie stanąłem na piątym tomie "Zwiadowców" i nie zapowiada się, żebym skończył ten cykl, jak na razie. Książka na pewno ciekawa i godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapiszę tytuł, bo na razie mam co czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam Flanagana ze Zwiadowców, i miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...