sobota, 22 października 2011

Stosik numer dwa ^^

Wiem, że już w tym miesiącu wstawiałam stosik i to dość spory, ale znów mam 14 kolejnych książek i chciałam się nimi pochwalić :D



Są to (od góry):

Dar - Alison Croggon - egz. rec. od Wydawnictwa Galeria Książki
W siódmym niebie - Alyson Noel - egz. rez. od Wydawnictwa Publicat
Mroczne szaleństwo - Karen Marie Moning - egz. rec. od Wydawnictwa Mag [recenzja]
Niemożliwe - Nancy Werlin - z wymiany
Pomiędzy - Tara Hudson - pomyłkowy drugi egz.
Dzieci Cienie. Wśród ukrytych. Wśród oszustów - Margaret Peterson Haddix - egz. rec. od Wydawnicta Jaguar [recenzja]
Czerwień Rubinu - Kerstin Gier - egz. rec. od Wydawnictwa Egmont [recenzja]
Błękit szafiru - egz. rec. - jw.
Mrok - Marianne Curley - egz. rec. od Wydawnictwa Jaguar
Straż - Marianne Curley - jw. [recenzja]
Ognisty tron - Rick Riordan - egz. rec. od Nastka
Nieświadomy Mag - Karen Miller - egz. rec. od Wydawnictwa Galeria Książki
Akademia mroku. Więzy Krwi - Gabriella Poole - z wymiany
Akademia mroku. Wybrańcy Losu - Gabriella Polle - jw.


Aktualnie czytam Dar, jestem już także po lekturze Błękitu szafiru, więc tych recenzji należy się spodziewać na dniach :D

piątek, 21 października 2011

Czerwień rubinu - Kerstin Gier


„Ex hoc momento pendet aeternitas” *


Kerstin Gier (pisze również pod pseudonimami Jule Brand i Sophie Bérard) - autorka powieści dla kobiet. Sukces Trylogii Czasu (Czerwień Rubinu, Błękit Szafiru, Zieleń Szmaragdu) z dnia na dzień zrobił z niej jedną z najlepiej sprzedających się pisarzy niemieckojęzycznych. Studiowała edukację biznesową i psychologię komunikacji, próbowała swoich sił w wielu miejscach pracy, by w 1995 roku zacząć pisać powieści dla kobiet. Pierwsza powieść Mężczyźni i pozostałe katastrofy odniosła sukces. Przy kolejnych było coraz lepiej. „Niemoralna superoferta” w 2005 roku przyniosła Gier nagrodę Delia dla najlepszej powieści kobiecej roku. W swoim dorobku ma kilkanaście tytułów. Aktualnie mieszka wspólnie z mężem i synem w okolicach Bergische Land. Towarzyszy im kot.

Życie Gwendolyn nigdy nie było normalne. Jednak gdy dziewczyna dowiaduje się, że to ona, a nie Charlotte, posiada gen podróży w czasie, jej życie nabiera rozpędu i zaczyna się mocno komplikować. Nie była bowiem przygotowana na tego typu „niespodziankę”, gdyż to Char była szkolona na kolejną podróżniczkę, a nie ona. Niestety okazało się, że wszyscy się mylili. Gwen nie jest jedyną żyjącą podróżniczką w czasie. Drugą osobą obdarzoną tym darem jest Gideon – arogancki i bezczelny młodzian. Jest też zabójczo przystojny co nie uchodzi uwadze głównej bohaterki. Od teraz muszą współdziałać i wypełnić swą misję. Jednak ich wycieczki w przeszłość są bardzo niebezpieczne. Ponadto między dwojgiem niezwykłych  ludzi zaczyna rodzić się uczucie…

Gwendolyn jest bardzo sympatyczną bohaterką. Co prawda nie wyróżnia się w śród tłumu, lecz mimo to nie jest chowającą się, strachliwą dziewczynką. Gdy spada na nią ciężar, na który nie była przygotowana, w pierwszym odruchu chce się poddać i schronić w ramionach matki. Jednak rozumie, że nie może tak postąpić i mimo chwil załamania, jest dość odważna, spokojna i rozważna. Potrafi także o siebie zadbać, a nie czeka na kogoś, kto ją uratuje. I choć jest zupełnie nieprzygotowana do zadania, które jej powierzono, stara się jakoś wytrwać. Mieliśmy też styczność z mniej przyjaznymi postaciami, jak na przykład z ciotką Glendą, która była wprost nieznośna, i królową zarozumialców – Charlotte. Również Gideon strasznie mnie irytował. Był typem chłopaka, który na początku jest arogancki, chłodny i wręcz bezczelny, a w pewnym momencie zamienia się w troskliwego dżentelmena. Te jego zmiany nastrojów i samego charakteru były dla mnie w trakcie czytania nie do wytrzymania. Z reguły także wiedziałam, jak się zachowa, ale nie dlatego, że dobrze go poznałam, a dlatego, że wydał mi się strasznie schematyczny. Na szczęście jest także kilkoro świetnie wykreowanych bohaterów, o ciekawych osobowościach, aczkolwiek ich wątki nie są rozwijane.

Sam pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy. Uwielbiam temat podróży w czasie, więc prędzej czy później musiałam natrafić na te książkę. Na pomyśle się nie kończy i jesteśmy wciągnięci w fascynujący świat. Jednakowoż akcji było niewiele. Książka i tak się nie dłużyła, ale uważam, że niektóre przestoje w akcji trochę utrudniały czytanie. Pozycja ta nie obfituje także w zwroty akcji, których zdecydowanie zabrakło. Dopiero tajemnice, zagadki i sekrety są wielkim plusem powieści. Odpowiedni klimat jest utrzymany, a my z fascynacją myślimy nad wszystkim czego się dowiadujemy. Chcemy poznać rozwiązania, uzyskać odpowiedzi i właśnie to było wielkim plusem.

Realizm jest bardzo ważny we wszystkich lekturach. Czytając wierzyłam w każdą frazę podsuwaną przez autorkę. Kerstin Gier potrafi świetnie zobrazować zaistniałą sytuację swymi opisami. Narracja prowadzona jest pierwszoosobowo. Poznajemy myśli i emocje głównej bohaterki, jednak reszta postaci pozostaje dla nas tajemnicą. Uważam, że w tej powieści świetnym rozwiązaniem było zastosowanie tego typu narracji. Na dodatek prosty język również przyczyniał się do tego, że „Czerwień rubinu” czytało się lekko i przyjemnie.

Pierwsza część Trylogii czasu spodobała mi się, pomimo tego nie zachwyciła mnie. Uważam, że jest dopiero wstępem do historii i mam nadzieję, że kolejne tomy będą bogatsze w zaskakujące i absorbujące wydarzenia. Mimo kilku minusów cieszę się, że sięgnęłam po tę pozycję. Oderwałam się dzięki niej od rzeczywistości. Choć najbardziej dotknęło mnie to, że czytałam ją z obojętnością. Co prawda treść mnie fascynowała, ale nie przeżywałam tej książki jak należy. Ogólnie i tak polecam tę lekturę, w szczególności osobom, które interesuje temat podróży w czasie.

Moja ocena 7,5/10


* Na tej chwili wisi wieczność


Tytuł: Czerwień Rubinu
Autor: Kerstin Gier
Ilość stron: 344
Wydawca: Egmont
Data premiery: 2011-04-29


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Egmont, za co serdecznie dziękuję ^^


czwartek, 20 października 2011

Straż - Marianne Curley


„Czas nie jest przeszkodą, są nią ludzie”


Marianne Curley to urodzona w 1959 roku w Windsor australijska autorka czterech powieści fantasy dla młodzieży. Zadebiutowała w 2000 roku wyróżnioną przez International Reading Associacion książką „Old Magic”. Prawa do jej wydania zostały sprzedane do wielu krajów i, jak dotąd, debiutancka powieść Curley została opublikowana w Niemczech, Danii, Finlandii, Norwegii, Holandii, Hiszpanii, Grecji, Włoszech i Japonii. Wielokrotnie nagradzana trylogia o Strażnikach Czasu również doczekała się licznych przekładów – z historią Ethana mogli się zapoznać między innymi czytelnicy z USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Turcji, czy Czech.  Marianne Curley mieszka w Coffs Harbour, gdzie pracuje jako nauczycielka w Coffs Harbour Technical College.

Etan, mając cztery lata, stracił swoją siostrę. Została ona zamordowana, a jego od tego czasu dręczą koszmary. Teraz, dwanaście lat później, chłopak prowadzi podwójne życie: zwykłego ucznia liceum, ale także agenta Straży, tajnej organizacji, która pilnuje by przeszłość nie została zmieniona. Pewnego dnia trafia mu się wielki zaszczyt, ale i obowiązek - ma wyszkolić nową Strażniczkę. Tą osobą niestety okazuje się siostra jego byłego najlepszego przyjaciela, co może wiele rzeczy pokomplikować. Życie Isabel przez to wydarzenie zmienia się w jednej chwili, gdy dawno zapomniany Etan - z którym straciła kontakt, po jego kłótni z bratem o dziewczynę - nagle szuka jej towarzystwa. W dodatku obawia się, że dopada ją jakaś choroba psychiczna, no bo przecież, to co się wokół niej dzieje jest po prostu niemożliwe…

Postacie są oryginalne, świetnie wykreowane i szybko budzą sympatię czytelnika. Na pierwszym planie znajdują się Ethan i Isabel. Ethan jest chłopcem silnym i spokojnym, aczkolwiek z reguły woli unikać walki i starć. Kieruje się rozumem i podejmuje, prawie zawsze, właściwe decyzje. Isabel zaś jest bardzo zdolna, a na początku wydaje się zastraszona. Na szczęście później na jaw wychodzi jej prawdziwa natura, która ukazała nam odważną i roztropną dziewczynę. Mimo że byli to główni bohaterowie, to nie oni zyskiwali największe zainteresowanie odbiorców. Otóż Arkarian przyciąga uwagę jak nikt inny. Ma szafirowe włosy i fiołkowe oczy. Wydaje się tajemniczą postacią, jest też spokojny, opanowany i stanowczy. Poza tym jest tez wspaniałym przyjacielem i nie dało się go nie polubić.

Autorka napisała tę opowieść o podróżach w czasie. Jako że od zawsze mnie to fascynowało, wiedziałam, że muszę się zapoznać z ta lekturą. Na szczęście się nie zawiodłam, a cały pomysł na fabułę został należycie wykorzystany. Na początku co prawda jest mało akcji, jako że jesteśmy dopiero wprowadzani w sytuację, jednak wszystko z czasem się rozkręca. Jesteśmy świadkami licznych zwrotów akcji i nieoczekiwanych wydarzeń. Czego nie zauważyłam, to napięcia, które przydałoby się w niektórych momentach. Także wśród tylu tajemnic i zagadek nie panował należyty klimat. Lecz i tak pozycja ta ma magię w sobie, jest na swój sposób zupełnie inna, nie schematyczna, a fascynująca.

Styl pisania autorki jest lekki i prosty. Pisze w narracji pierwszoosobowej, opisując wydarzenia oczami Ethana i Isabel. Poznajemy ich punkty widzenia, myśli i odczucia. Przedstawiono nam niektóre fakty w zupełnie odmienny sposób. Napisanie książki ze strony i dziewczyny i chłopca, było wyśmienitym pomysłem, a sama narracja idealnie wpasowała się w fabułę. Pani Curley potrafi zainteresować czytelnika i pokazać mu zupełnie inny, ukryty przed naszymi oczyma, świat. Nie mam żadnego zarzutu co do wykonania, gdyż przedstawiona historia była realistyczna i interesująca.

Wiele osób strasznie zachwala ten utwór. Uważają, że jest niesamowity. Ja powiem, że jest nieprzeciętny, aczkolwiek i tak jest to lekka lektura, o której po pewnym czasie łatwo zapomnieć. Spędziłam z nią bardzo miło czas, jednak wiem, że nie zapadnie ona w moją pamięć. Już samo to, że książka opowiada o osobach podróżujących w czasie, w erze wampirów, wilkołaków i aniołów, jest miłą odmianą. Bardzo także spodobał mi się zaskakujący, acz subtelny wątek romantyczny. „Straż” ma wiele zalet, to muszę przyznać i dlatego zachęcam do przeczytania jej osoby, które potrzebują chwili wytchnienia i z chęcią zagłębią się w magiczny świat Strażników.

Moja ocena 7/10


Tytuł: Straż
Autor: Curley Marianne
Ilość stron: 432
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2011-05-04


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję ^^

 



środa, 19 października 2011

Krwawe szaleństwo - Karen Marie Moning


„Mac, czyli jeszcze więcej kłopotów”


Karen Marie Moning jest bestsellerową autorką 12 powieści, wliczając międzynarodowe bestsellery urban fantasy Kroniki Mac O'Connor. Jej książki zostały opublikowane w dwudziestu jeden językach i zyskała fanów na całym świecie. Moning zaczęła swą karierę pisząc książki paranormal romance w Szkocji, ale kiedy zaczęła się coraz bardziej fascynować Celtycka mitologią, zamieniła gatunek na urban fantasy, a miejsce na Dublin, więc mogła skupić się na Tuatha de Danann lub starożytnej nieśmiertelnej rasie Fae, która żyła w sekrecie pośród ludzi.

Życie MacKayli zmieniło się drastycznie odkąd przybyła do Irlandii, by dowiedzieć się jak najwięcej o śmierci siostry. Odkryła, że jest widzącą sidle, dzięki czemu, a raczej przez co, widzi krainę elfów. Dziewczyna poszukuje Sinsar Dubh, prastarej magicznej księgi, w której znajduje się klucz do władzy nad elfami i ludźmi. Co chwila ma jakieś kłopoty, a poza tym ma już bardzo wielu wpływowych i potężnych wrogów. Otoczona tajemniczymi postaciami, nie ma komu zaufać i wszystko musi robić dla przetrwania. To co jej się wydaje straszne jest dopiero początkiem, gdyż mury między światem śmiertelników i nadprzyrodzonym zaczynają się rozpadać, a świat ogarnia chaos i gorączka krwawego szaleństwa.

Mac była kiedyś typową blondyneczką. Interesowały ją tylko imprezy, chłopcy i ciuchy. Lecz po tym, jak dowiedziała się o istnieniu tego drugiego świata i nie raz otarła się o śmierć, zmieniła się. Obcięła włosy, przefarbowała na ciemniejszy kolor i przestała się idealnie i modnie ubierać, preferując czerń i luźne koszulki czy spodnie. Aczkolwiek to była najmniejsza zmiana jaka w niej zaszła. Stała się twardsza, przestały ją interesować rzeczy, które dotychczas ciągle zaprzątały jej myśli. Zaczęła działaś i potrafiła już nieźle odnaleźć się w każdej dziwnej sytuacji. Z pustej dziewczyny przeobraziła się w wojowniczkę, która mimo lęku, stawia czoło wyzwaniom. Dziewczyna ponadto ma charakterek, a czytanie o jej dalszych losach było czystą przyjemnością. Reszta postaci także była świetnie wykreowana, skupialiśmy się tylko na co ważniejszych bohaterach, a tajemniczych i intrygujących osób również nie zabrakło.

Fabuła, jak i w poprzedniej części, była interesująca. Występowały liczne zwroty akcji, które były tak zaskakujące, że czasami musiałam wpatrywać się przez chwilę w daną stronę, by w końcu zrozumieć co właśnie przeczytałam. W „Mrocznym szaleństwie” jest jeszcze więcej intryg, gierek i tajemnic. Sojusznicy, wrogowie, najemnicy... niekiedy nie widać między nimi różnicy i nie wiemy kto stoi po czyjej stronie, co tylko dodaje napięcia a czasami nawet dramatyzmu. Nie zaobserwowałam także żadnych przestojów w akcji, która była dynamiczna i zajmująca.

Autorka operuje prostym językiem, który nie sprawia kłopotów odbiorcy. Potrafi zafascynować czytelnika i przekazać mu wszystkie emocje, które pozwalają się lepiej wczuć w sytuację. Dokładnie obrazuje każde wydarzenie, mimo że nie wprowadza licznych opisów.  Bezproblemowo przekonuje odbiorców do realiów, które nam ukazuje. Tak jak w „Mrocznym szaleństwie” mamy do czynienia z narracja pierwszoosobową, ale tym razem poznajemy więcej przemyśleń i uczuć które ogarniają Mac. Uważam to za plus, ponieważ dzięki temu łatwiej było utożsamić się z główną bohaterką, a cala historia nabierała więcej realizmu.

Powieść czytało się szybko i z wielką przyjemnością. Dobrze było móc znów spotkać się z Mac i jej wszystkimi wrogami oraz sojusznikami. Znów znalazła się w bardzo skomplikowanej sytuacji. Wszystko porównuje do gry w szachy, rozpatruje różne zagadnienia, a i tak często się myli. Jej dochodzenie na temat lojalności poszczególnych postaci, z którego wyciąga i pochopne, bądź mylne, jak i prawdziwe wnioski, było całkiem absorbujące. Razem z nią wszystko przeżywałam, próbowałam przewidywać jej kolejne kroki. Nie wyłapałam w tej pozycji jakiś wielkich minusów, jedynie niewielkie, o których zapomina się w tej samej chwili, w której wpadły one do głowy. Jedyną rzeczą, która mnie irytowała w trakcie czytania, były błędy – z reguły literówki – powtarzające się nazbyt często by je zignorować. Jestem zdania, że z tym utworem powinien się zapoznać każdy kto szuka lektury, z którą spędzi naprawdę miło czas i się zrelaksuje, zagłębiając się, choć raz, nie w swoje troski i zmartwienia, a te od Mac, która ma ich o wiele więcej.

Moja ocena 8,5/10


Tytuł: Krwawe Szaleństwo
Autor: Karen Marie Moning
Ilość stron: 390
Wydawca: Wydawnictwo Mag
Data premiery: 2011-10-05


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Mag, za co serdecznie dziękuję ^^

 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...