niedziela, 27 kwietnia 2014

Mroczne umysły - Alexandra Bracken



Nie bój się. Nie pozwól by to zauważyli.”


Większość z nas dobrze wspomina czasy wczesnego dzieciństwa, cieszy się wiekiem młodzieńczym i związaną z tym beztroską. Mamy przecież do tego pełne prawo i jest to całkowicie zrozumiałe. Niestety niektórzy nie mają takiego szczęścia. W książce „Mroczne umysły”, pierwszej części trylogii o tym samym tytule, nie za dobrze się dzieje. W Stanach Zjednoczonych, gdzie rozgrywają się wszystkie wydarzenia, panuje kryzys. Świat jest pogrążony w chaosie, a dzieci giną przez tajemniczą chorobę OMNI. Zaś ci młodzi, którzy to przeżyli, trafiają do ośrodków rehabilitacyjnych, stworzonych przez rząd. Jest to jednak tylko przykrywka. Tak naprawdę miejsca te są obozami, gdzie „leczeni” są więzieni, okrutnie traktowani i nieraz uważani jedynie za przedmiot eksperymentów. Są mrocznymi umysłami, czymś nienaturalnym, dziwnym i niepożądanym. Ci najniebezpieczniejsi znikają, zaś ci mniej groźni prowadzą życie, które wydaje im się być niekończącym się koszmarem.

Rozumiałam, co miała na myśli, i wiedziałam, że wypowiadała te słowa z troski o mnie, jednak po tym, jak moje życie zostało rozbite na tysiące kawałków, myśl, że mogłabym je rozbić na jeszcze mniejsze części, była nie do zniesienia.”

Ruby, główna bohaterka powieści, trafiła do obozu Thurmond w wieku zaledwie dziesięciu lat. Udało jej się oszukać personel i została zakwalifikowana jako Zielona, dzięki czemu udało jej się przeżyć tak długo. Warto tutaj wyjaśnić, że ludzie podzieleni są kolorami, ze względu na swoje zdolności. Najmniej niebezpieczni – Zieloni, wykazują się ponadprzeciętną inteligencją. Dalej są Niebiescy, którzy opanowali umiejętność telekinezy, Żółci, panujący nad elektrycznością, wzniecający pożary Czerwoni i na końcu: Pomarańczowi. Ci są najgorsi, potrafią wdzierać się do umysłów, czytać w myślach, wymazywać wspomnienia i zmuszać ludzi do strasznych rzeczy, jak na przykład do samobójstwa. Jak można się domyślić, szybko zniknęli z obozu, a słuch o nich zaginął. Byli po prostu zbyt niebezpieczni. Dlatego też Ruby nie wychyla się. Jest cicha, potulna, nie rzuca się w oczy. Wszystko to, ponieważ jest ostatnią z Pomarańczowych, a przynajmniej tak podejrzewa, a jeżeli prawda wyjdzie na jaw... dziewczyna będzie miała szanse na przetrwanie bliskie zeru.

Przyznam, że szybko przekonałam się do tej powieści. Pomogły mi w tym oczywiście nietuzinkowe postacie. Niektóre z nich pokochałam z całego serca, z napięciem wczytując się w ich dalsze losy. Już sama główna bohaterka, która początkowo jest cicha i się nie wychyla, szybko musi pokazać swoje inne oblicze. Jest całkiem bystra i ma silny instynkt przetrwania. Była prawdziwa - przeżywała niektóre rzeczy, niekiedy była irytująca, ale właśnie dzięki temu tak dobrze się o niej czytało. Poza tym w trakcie tej historii stawała się dojrzalsza i znacznie twardsza. Jej początkowy charakter był jedynie cieniem późniejszego wcielenia. Poza nią muszę wspomnieć jeszcze o postaciach, które mnie urzekły, czyli Liamie i Pulpecie. Pojawiają się oni dopiero później, niemniej nie da się patrzeć na ich losy obojętnie. Jestem pewna, że niejedna z osób chciałaby mieć w nich przyjaciół. Sama chętnie bym ich (i jeszcze Zu) kiedyś poznała. Ogólnie bohaterowie zostali świetnie wykreowani! Byli oni autentyczni, a zarazem całkiem zaradni i urzekający - tacy, których łatwo się nie zapomina i którzy zjednują sobie sympatię czytelników.

Nigdy go nie odzyskamy. Jednak w każdym zakończeniu kryje się początek czegoś nowego. To prawda, że często nie można odzyskać tego, co się kiedyś miało, ale można zamknąć ten rozdział i zacząć od nowa.”

Pozycja ta wciągnęła mnie jakoś po kilkudziesięciu stronach. Najpierw podchodziłam do niej z rezerwą... a następnie zwyczajnie przepadłam! Autorka sprawnie prowadzi swą opowieść i łączy poszczególne wątki. Wszystko ma tutaj sens i logiczny porządek, a jednak nadal potrafi zaskoczyć. Wciągnęłam się w tę historię niesamowicie i byłam zauroczona nie tylko jej całokształtem, ale też wszystkimi poszczególnymi scenami. Żadna z nich mnie nie odrzuciła i nie zirytowała. Nic z tych rzeczy. Byłam cały czas na tak i czułam, że ta powieść jest po prostu idealna dla mnie. Przeżywałam ją całą sobą i kibicowałam postaciom. Rzadko kiedy książka sprawia, że siedzę jak na szpilkach, wyczekując dalszego ciągu i nie panuję nad emocjami, a tutaj właśnie tak się stało. W trakcie lektury nie można narzekać na nudę, Alexandra Bracken świetnie wszystko nam opisuje w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Ruby. Muszę jeszcze jedynie zaznaczyć, że autorka całkowicie skupia się na bohaterach i ich przeżyciach, traktując pobieżnie kwestie choroby OMNI czy też sytuacji państwa. Mnie to co prawda nie przeszkadzało (było to dla mnie wręcz plusem), niemniej wiem, że niektórym mogłoby zależeć na wyjaśnieniu tych kwestii.

„Mroczne umysły” mają w sobie jakąś dzikość, przedstawiają bunt dzieci, które nie chcą już być tak okrutnie traktowane. Opowiadają także o budowaniu wzajemnego zaufania (jak również innych relacji), poświęceniu, strachu przed byciem odrzuconym, dążeniu do wyznaczonego celu i pracy nad sobą. O tym jak człowiek się zmienia i udaje kogoś, kim tak naprawdę nie jest. Uważam, że zachowanie ludzi zostało tutaj po prostu genialnie oddane, a postacie są największym atutem tej powieści. Ogólnie książka ta mnie porwała i uwięziła w swojej rzeczywistości. W trakcie lektury przeżywałam całą gamę emocji, czytałam z zapartym tchem, czekając na rozwinięcie się tej historii. Stała się ona jedną z moich ulubionych, a ja wiem, że od teraz mogę sięgać bez zastanowienia po inne dzieła tej autorki. Czytając tę pozycję, miałam wrażenie pewnej więzi z autorką, która pisała wszystko tak, jak ja bym chciała, by to wyglądało. Jakby było to specjalnie dla mnie. Nawet zakończenie, które wcale nie było happy endem, było zwyczajnie idealne i mi zaimponowało. Chyba jeszcze nigdy nie zgadzałam się ze wszystkim, co napisała jakaś autorka (zarówno z tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi wydarzeniami) - dlatego też jestem tak zauroczona tą powieścią. Polecam ją wszystkim fanom antyutopii, osobom, które szukają ciekawej akcji, wspaniałych bohaterów, emocji i prawdziwie wciągającej historii.


- Strasznie się ciebie boję, ale z zupełnie innych powodów.
- Jestem potworem. Jedną z nich.
- Nieprawda – zapewnił mnie. - Jesteś jedną z nas.”

Moja ocena 10/10



Tytuł: Mroczne umysły
Autor: Alexandra Bracken
Ilość stron: 456
Wydawca: Otwarte
Data premiery: 2014-04-02



O autorce:
Dwudziestokilkuletnia autorka książek, które okupowały listy bestselerów „New York Timesa”. Swoją pierwszą powieść, Brightly Woven (2010), napisała w prezencie urodzinowym dla przyjaciela. Alexandra pochodzi z Arizony, a mieszka w Nowym Jorku, gdzie oprócz pisania bestsellerów zajmuje się wydawaniem książek dla dzieci.




 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Otwarte, za co serdecznie dziękuję!

http://otwarte.eu/

13 komentarzy:

  1. Nie mogę się już doczekać, aż wreszcie zabiorę się za "Mroczne umysły"! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem to bardzo dobry początek serii

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę sie doczekać, aż sama będę miała okazję ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym miesiącu postanowienie mam jasne - "Mroczne umysły" lądują na mojej półce. :D A Twoja recenzja jest kolejną, która tylko mnie w tym postanowieniu utwierdza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy początek nowej młodzieżowej serii :) Uwikłanie dzieciaków w sprawy, których nie ogarnia nawet dorosły to doskonały pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest ciekawa i dobrze mi się ją czytało, chociaż nie tak sobie ją wyobrażałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już wiele pozytywnych opinii przeczytałam na temat tej pozycji w blogosferze. Jednak dopiero Twoja recenzja mnie utwierdziła w przekonaniu, że warto ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie za bardzo przemawiają do mnie książki, które są za bardzo promowane na polskim i światowym rynku, ale w "Mrocznych umysłach" jest coś co mnie przyciąga. Z pewnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I już nie żałuję, że nie potrafiłam jej się przeć w księgarni ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie ten tytuł nie przekonuje - za dużo szumu w około.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ogromne oczekiwania względem tej powieści, ale niestety przeliczyłam się trochę... Mnie książka wciągnęła dopiero pod sam koniec, a do tego nie zachwyciła niczym szczególnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż poradzić, w końcu każdy ma inny gust :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...