sobota, 30 kwietnia 2011

Ukryte - Kimberly Derting



Po książkę tę sięgnęłam widząc pozytywne opinie na temat tej książki, jednakże i tak nie byłam do końca do tej książki przekonana. Lecz już po pierwszych stronach tej powieści moje wątpliwości się rozwiały.
Violet jest inna. Żyje z tą świadomością od dzieciństwa, od kiedy znalazła martwą, zamordowaną dziewczynę, mając osiem lat. Nie mogła o tym nikomu powiedzieć, o jej niezwykłym talencie wiedziała tylko najbliższa rodzina oraz jej najlepszy przyjaciel Jay. W czasie jednej imprezy znów natrafiła na ciało zamordowanej dziewczyny. Jako jedyna, dzięki swojemu darowi, będzie mogła znaleźć zabójcę, z czego świetnie zdaje sobie sprawę. Jednak to nie jest jej jedyne zmartwienie, otóż poza tym, że martwi się grasującym zabójcą w jej miasteczku, trapi się swoim uczuciem do najlepszego przyjaciela. Młodzi zbliżają się do siebie, a zabójca jest coraz bliżej.
Akcja jest osadzona w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Zdarzenia występujące w książce nie wychodzą poza jego obręb. Główny wątek kręci się wokół zabójcy mordującego dziewczęta w ich mieście oraz uczuć głównej bohaterki. Bohaterów polubiłam podczas czytania ksiązki. Byli wiarygodni i zwyczajni, oczywiście poza darem Violet, choć nie wpływał on na jej charakter prawie w ogóle.
Styl pisania autorki bardzo mi się spodobał. Książka wciągnęła mnie już od pierwszych stron, nie tylko dzięki ciekawej fabule, ale także dzięki lekkiemu stylu pisania Kimberly. Język używany przez autorkę nie sprawiał żadnych problemów, nie wydłużał opowieści, ani nie sprawiał, że książka mogłaby wydawać się nudna.
Kimberly Derting ciekawie wplotła między rozdziały, dodatkowe opisy zdarzeń, przy których ingerował morderca. Uważam, że dobrze rozdzieliła rozdziały, których rozmieszczenie wyraźnie ułatwiało czytanie.
Autorka świetnie połączyła tematykę paranormalnego romansu z thrillerem. Książka ta, choć w większej części poświęcona zwyczajnemu życiu Violet i jej problemów miłosnych i tak utrzymywała w napięciu. Książka ta jest przesycona najróżniejszymi emocjami, które ja także przeżywałam w trakcie lektury.
Książka ta trafiła do mojego serca i uważam, że zagości tam jeszcze przez jakiś czas. Ksiązka jest według mnie dobrze napisana, ma ciekawie wykreowanych bohaterów oraz wspaniałą fabułę. Czytając tę pozycję pozwoliłam sobie ponosić się emocjom, a w trakcie czytania nawet popłynęły mi po policzkach łzy. Książka ta już od pierwszych stron wciągnęła mnie w swą historię, a zagłębiając się w dalsze losy bohaterów, zatracałam się w ich świecie. Pozycję tą gorąco polecam, gdyż jest warta przeczytania, a czytelnik ma zagwarantowane przeżycie wielu głębokich emocji oraz zapamiętanie tej wspaniałej lektury.

Moja ocena 9/10

czwartek, 28 kwietnia 2011

Córka burzy - Richelle Mead



Richelle Mead, autorka bestsellerowej serii "Akademia wampirów", należy do czołówki młodych amerykańskich autorek paranormalnych romansów. Jej powieści pełne są lekkości, poczucia humoru i napięcia. Ich akcja osadzona jest w realiach wielkich współczesnych miast, a bohaterowie, choć demoniczni, kierują się uczuciami. "Melancholią sukuba" rozpoczęła cykl przygód miłosnych Georginy Kincaid. Seria "Sukub" jest wydawana w kilku krajach, a prawa filmowe kupiła wytwórnia Fox TV.
Eugenie Markham jest szamanką, która za pieniądze rozwiązuje problemy związane z istotami z Tamtego świata. W pewnym momencie otrzymuje wiadomość o dziewczynce porwanej do Tamtego świata, a gdy na jaw wychodzi wiek dziewczynki, Eugenie wie, że musi jej pomóc. Jednak to nie takie łatwe, mało który szaman potrafi długo wytrzymać w Tamtym świecie, jednak szamanki to nie odstraszy. Na swej drodze spotka ciekawe osoby, które zostaną jej sojusznikami, bądź zaciętymi wrogami. Jednak to nie jest najgorsze z czym zmierzyć musi się Eugenie, najgorszym będzie drzemiąca w niej moc.
Miejscem akcji powieści jest Tucson w naszym świecie oraz zupełnie inny wyimaginowany świat autorki. Główna bohaterka spędzi dość dużo czasu w Tamtym świecie dzięki czemu możemy lepiej go poznać. Tamten świat jest według mnie wielkim plusem tej ksiązki, gdyż autorka idealnie go opisała, a ja jestem pod wrażeniem jej wyobraźni, dzięki której powstał świat, który tak mnie zafascynował.
Głównym wątkiem książki jest przepowiednia, a dokładniej jej skutki. Autorka skupia się na życiu bohaterki po odkryciu prawdy o przepowiedni, lecz nie przez nią samą. Choć główny wątek wydał mi się trochę bezsensowny, to wątki poboczne były bardzo ciekawe, niektóre z nich były mocno rozwinięte, co nadawało więcej kolorytu opowieści.
Styl pisania autorki już poprzednio przypadł mi do gustu. Pisze ona zrozumiale, a my i tak czujemy niedosyt i chcemy poznać dalsze losy bohaterów. Richelle pisze ogólnie prostym językiem, który nie sprawia kłopotów w trakcie czytania, sądzę że ta autorka świetnie rozwinęła swój warsztat pisarski.
Na rynku co chwilę pojawiają się nowe pozycje z tematyki paranormalnego romansu. Niektóre z nich są beznadziejne, jednak niekiedy można trafić na wartą uwagi książkę. Każda jest o czymś innym, jednakże często kręcą się wokół tych samych tematów i wątków, przez co często stają się przewidywalne. "Córka burzy" jest pozycją odmienną, choć w niektórych fragmentach można doszukać się podobieństw do poznanych już książek. Jednak autorka stworzyła coś innego co przyciągnęło moją uwagę i choć niekiedy czuję, że niektóre elementy już znam, zapominam o tym poznając resztę stworzonego przez Richelle Mead świata.
"Córka burzy" jest książką, która mi się spodobała, choć jedna rzecz nie dała mi powodu do radości. Otóż nie bardzo spodobał mi się wątek główny, gdyż był jak dla mnie nieodpowiedni. Sądzę tak, gdyż po pierwsze, nie bardzo pasował mi do realiów książki, a po drugie sądzę, że to kwestia moich upodobań, które każdy ma inne. Jednak warto przekonać się co się sądzi o tej książce, gdyż każdemu może spodobać się coś innego, a po drugie, choć wątek ten nie pasuje mi do książki, uważam że autorka w ten sposób wszystko opisała, że utworzyła jedną nierozerwalną całość. W książce bardzo spodobało mi się miejsce akcji, które było dla mnie czymś nowym, a bohaterowie byli realni i zróżnicowani, nie zlewali się w jedną całość, a każdy z nich miał swój indywidualny charakter. Cała książka wywarła na mnie dobre wrażenie i z chęcią do niej wrócę, można przy niej przyjemnie spędzić czas. Także po kolejną część na pewno sięgnę, z ciekawości dalszych losów bohaterów. Książkę tę polecam, jednak szczególnie starszym czytelnikom, a nie dzieciom.

Moja ocena 7/10

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Przepowiednia - P. C. Cast



Po tę książkę sięgałam z niepewnością, zawiedziona językiem i niektórymi wątkami innej serii tej autorki, którą pisała wraz z córką. Jednakże moja niepewność rozwiała się już na samym początku książki, gdy autorka wprowadzała mnie w wyjątkowy świat, w którym magia nie jest nikomu obca.
            Elphame od zawsze czuła się obca. Ludzie szanowali ją, otaczali czcią, lecz także towarzyszyło temu uczucie lęku. Młoda dziewczyna dotknięta przez Boginię w bardzo wyraźny sposób, zrodzona z centaura i wybranki Bogini, miała już dosyć swego życia. Wzywał ją zamek MacCallan, który teraz w ruinie, miał przeistoczyć się w jej nowy dom. Elphame wyrusza na remontowanie zamku wraz z bratem Cuchulainnem, który traktował ją zwyczajnie, jak siostrę. Elphame odbudowując twierdzę rozpoczyna nowe życie, życie wśród przyjaciół oraz z nową zdolnością komunikowania się ze światem nadprzyrodzonym. Jednak Elphame nie wie, że nad murami zamku MacCallana unosi się krwawa przepowiednia.
            Powieść ta wciągnęła mnie do swego wiata, w którym wszystko przeżywałam wraz z główną bohaterką, jak i innymi bohaterami. Przeniesiona przez emocje, zatracałam się w świecie stworzonym przez panią Cast. Nie mogłam oderwać się od tej lektury, musiałam wiedzieć co stanie się dalej. Akcja nie ciągnęła się w trakcie czytania, przez cały czas czytelnik miał się na czy skupić. Wydarzenia wprowadzone do opowieści niekiedy zaskakiwały, nie były ani trochę do przewidzenia.
            Główna bohaterka, Elphame, nie zaznała prawdziwego życia. Nie miała nigdy przyjaciół, nie wychodziła się bawić, gdyż wszystkich na jej widok ogarniał lęk. El miała już tego dość, dlatego postanowiła zamieszkać w odbudowanym zamku MacCallana, w którym nareszcie zacznie żyć. Bohaterka przechodzi istną metamorfozę, z osoby osamotnionej, nie udzielającej się towarzysko, zmienia się w pewną siebie Przywódczynię Klanu, którą otaczają wierni przyjaciele. Elphame zazna także prawdziwej miłości. Elphame jest w stanie euforii, nareszcie naprawdę żyje, jednak jeszcze nie wie, że z jej osobą wiąże się straszna przepowiednia.
            Autorka powieści ma świetny warsztat pisarski. Pisząc teraz już bez córki potrafi zaciekawić czytelnika i wprowadzić go we wspaniały świat. Ponadto autorka wspaniale oddaje odczucia przeżywane przez bohaterów, przez cały czas, kiedy czytałam tę pozycję, przeżywałam wszystko to co oni. P. C. Cast mile mnie zaskoczyła językiem używanym w książce, gdyż po przeczytaniu Naznaczonej  miałam wątpliwości co do kupna tej książki, właśnie przez język tam zastosowany.
            Książka napisana jest w narracji trzeciosobowej, dzięki czemu mamy szersze spojrzenie na sytuację, nie tylko ze strony jednego bohatera. I choć nie przepadam zbytnio za tą narracją, ta przypadła mi do gustu, ponieważ pani Cast idealnie przedstawiła emocje, które udało się wyczuć, zapisane na stronach tej książki.
            Przepowiednia jest pozycją, po którą warto sięgnąć, ze względu na fabułę, bohaterów oraz warsztat pisarski autorki. Książka ta bardzo mi się spodobała wciągnęła mnie w losy bohaterów, których poznawałam i polubiłam w trakcie czytania. Po kolejną część sięgnę na pewno, gdyż jestem ciekawa dalszych losów postaci. Książkę tą polecam do przeczytania każdemu, nie zważając na wiek, sądzę, że książka ta trafi także do waszych serc.

            Moja ocena 10/10

Zwiadowcy: Oblężenie Macindaw



Książka rozpoczyna się tam, gdzie poprzednia część się zakończyła. Czyli Will jest ukryty w lesie i przebywa wraz z Malcolmem i jego podopiecznymi, a zamek Macindaw został przejęty przez brata prawowitego władcy - Kerena. Will wie, że musi coś zrobić, bo inaczej sprawy potoczą się jeszcze gorzej, gdyż okazuje się, że Scottowie są gotowi do przejęcia zamku i to bez walki. Will, nawet wraz z przyjaciółmi, nie zdoła uratować zamku. A może? Will postanawia spróbować niemożliwego.
            W szóstej części zwiadowców lepiej poznajemy bohaterów, przeżywających niebezpieczne przygody. Zauważamy, że nie są oni doskonali, co jest dużym plusem ,gdyż widoczna jest wtedy wiarygodność obrazu, jaki próbuje nam przekazać autor. Widzimy także ciągłe zmiany w ich zachowaniu - na co dzień mogą być pogodni, zabawni, niekiedy niepoważni, a nawet dziecinni, lecz na polu bitwy zamieniają się w wytrawnych wojowników z głową na karku. Jednakże, chociaż widać zmiany w zachowanie w ciągu dnia, bohaterowie nie zmienili się w ciągu ostatnich tomów.
            Miejscem akcji w większości jest las Grimsdell, gdzie bohaterowie przygotowują się do nadchodzącej walki. Miejsce to jest dość ciekawe, gdyż niełatwo się tam nie pogubić. Las po za tym stwarza atmosferę strachu, a gdy na dodatek Malcolm zacznie tworzyć swoje iluzje wszyscy wieję stamtąd, gdzie pieprz rośnie. To daje bohaterom szansę na niezakłócony spokój i schronienie, które w trudnych chwilach jest potrzebne.
            W tej części akcja skupia się na przygotowaniach Willa z przyjaciółmi i końcowym oblężeniu, jednakże w powieści pokaże się kilka innych wątków. Takie jak, na przykład, relacje Kerena z Alyss, które poniekąd mnie zaskoczyły. Po za tym w akcji nie ma zbyt zaskakujących rzeczy, i nie jest ona jakoś szczególnie rozbudowana.
            Książka, tak jak i poprzednie części spodobała mi się, jednakże tak jak już napisałam w recenzji poprzedniej części, sądzę, że jest to ksiązka do chwilowego oderwania się od świata realnego, lektura ta jest dla czytelnika niewymagającego. Książka ta jest także skierowana do młodszych czytelników.
            Moja ocena 7/10.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...