„Kolejna odsłona
druida i kłopotów, w jakie tym razem się wpakował”
Atticus po swym rajdzie w
Asgardzie, wraca na ziemię. Niestety jego mały wypad miał swoje
konsekwencje. Co prawda Thor i kilku innych bogów zniszczył a
Odyna, ładnie rzecz ujmując, zmienił w warzywko, więc nijak mu
nie mogą zaszkodzić. Niemniej inni wkurzeni bogowie piorunów
puszczają się w pościg za druidem. Jak zwykle Atticus wpakował
się w niezłe bagno, z którego tym razem pomaga mu wyjść bóg
oszustw - Kojot. Wychodzi na to, że ważnym etapem w życiu
głównego bohatera będzie jego śmierć, ale spokojnie, tylko
pozorowana. Oczywiście Atticus nie byłby sobą, gdyby w ten sposób
znów ściągnął na siebie kłopotów. Przez umowę z Kojotem (a
jaki z niego byłby oszust, gdyby nie wyniósł z tego
niezaplanowanych korzyści) druid musi nadprogramowo walczyć z
krwiożerczymi skórokształtnymi. Już samo to nie byłoby łatwe,
ale naturalnie naraża się po drodze na gniew Hel (a jej lepiej nie
denerwować). W pewnym momencie nadchodzi też zdrada, całkiem
nieoczekiwana. Przez to wszystko druidowi nie pozostaje nic innego
jak nadzieja, że da radę jakoś przeżyć i kiedyś doczeka się
spokoju.
„Frank
już był przy mnie, więc poprosiłem:
-
Pogroziłby im pan w waszym języku?
-
Pogrozić, że co?”
Jak miło było znowu
poczytać o losach druida paranoika, jego uczennicy i psie. Atticus,
inteligentny i sprytny, w niektórych sprawach wydaje się
zadziwiająco niedoinformowany. Jak zawsze jest ostrożny (choć jak
widać nie za wiele mu to daje) i stara się szkolić Granuaile.
Kiedyś razem flirtowali, zanim jeszcze stała się jego uczennicą,
a teraz niekiedy nadal w ich relacje wkrada się napięcie. Ich
zachowania wobec siebie i pewna pogadanka Atticusa wprowadza
humorystyczny ton do powieści. Dalej Granuaile, która przywykła
już do tego, iż jej znajomy gada sam do siebie lub często palnie
coś od rzeczy, jednak nadal ma do niego szacunek i stara się go
słuchać. Jest pilna i zdeterminowana, wie że da sobie radę i chce
pokazać to również Atticusowi. I na koniec Oberon! Rzecz jasna za
nim tęskniłam najbardziej. Już nie wiedzie takiego prymu jak
kiedyś, niemniej nadal gdy wtrącał swoje komentarze, to na twarzy
czytelnika wykwitał szeroki uśmiech. Na dodatek tym razem wymyśla
sobie fałszywe imię (jak dla tajnego agenta!), które brzmi
Tulasinek i bada przy tym różne ciekawe tezy, postawione przez
samego siebie.
„Oberonie! Naprawdę
nie powinieneś tego robić!
<Jam jest Tulasinek.
Strzeżcie się!>”
Zasmuciło mnie trochę,
że coraz mniej bóstw pojawia się w powieści (rozumiem, że wielu
nie żyje przez takiego jednego druida, ale jednak). Ta przeplatanka
mitu ze współczesnością była najciekawszym elementem serii.
Owszem, pojawia się np. Hel i Kojot, ale to nie to samo. Możliwe,
że dzięki temu bardziej rozbudowana jest postać Kojota, którego
całkiem nieźle poznajemy – a nie jest on taki zły, mimo swojej
opinii, w końcu nie raz uratował Atticusa. Bogowie zaczynają być
przeszłością na pustkowiu, gdzie przenosi się tymczasowo Atticus,
a to że większość sądzi, iż jest nieżywy, z pewnością nie
sprzyja wpadaniu do niego z wizytami. Jest to jedną z przyczyn
mniejszej ilości humoru w tej części. Tylko Oberon praktycznie go
podtrzymuje swoimi komentarzami, rozmowami i przemyśleniami, a
niestety często jest odsunięty na dalszy plan. Na dodatek mimo iż
napisane jest, że paranoja druida nie ustępuje, to nie jest to
poparte jakimiś wydarzeniami, które wcześniej również
wprowadzały lekki i ciepły nastrój.
„<To smakuje jak
nastoletnie kwiatki z depresją, które w ramach buntu przeciwko
rodzicom postanowiły śmierdzieć stopami umoczonymi w serze
pleśniowym.>”
Fabuła jest ciekawa jak
zawsze, aczkolwiek mniej się dzieje niż w poprzedni częściach.
Akcja już nie płynie w takim tempie jak kiedyś. Nadal historia
jest wciągająca i szczerze mówiąc nie mogłam oderwać się od
tej powieści i pochłonęłam ją w jeden dzień. Uważam jedynie,
iż nie dorównuje poprzednim tomom. Dobrym rozwiązaniem za to było,
że czasem odchodziliśmy od głównego toru, jakim podążała
historia i skupialiśmy się na przywoływanych wspomnieniach
Atticusa czy Oberona. Na szczęście druid wraz ze swoimi znajomymi
nadal potrafi nas zaskoczyć i przenieść w inny świat, gdzie
najważniejsza jest nasza wyobraźnia. Pan Hearne trochę inaczej
podchodzi do opisów i skupia się na dość szczegółowym
przedstawieniu działalności Atticusa, czyli splotów i tego jak to
robi. Jest to interesujące, lecz odbiera część uroku i magii,
wręcz tajemnicy, przez co traci na klimacie. Mimo to język jakim
się posługuje jest przystępny, tylko chwilami odrobinę zawiły
(co akurat często jest zabawne w wypowiedziach Oberona), i świetnie
obrazuje dane sytuacje.
„Poszedłem po drugie
krzesło. Sophie wyraziła protest.
- Proszę pani –
przemówiłem do niej – naprawdę słyszeliśmy pani ostrzeżenia.
Jeśli zginiemy, to pani może mieć już czyste sumienie, zgoda?
Sophie uniosła ręce
na znak, że się poddaje z takimi idiotami, i odwróciła się do
nas plecami.”
„Zbrodnia i kojot” są
nadal książką świetną i dobrze mi się ją czytało, jednak mam
nadzieję, że kolejne części znowu będą podobne do pierwszych
trzech. Tutaj zabrakło mi kochanego paranoika, który wszędzie
widzi coś złego, ciągłego komentowania Oberona (w większych
dawkach) i bóstw czyhających na życie Atticusa. Mam wredną
nadzieję, że nasz druid nigdy nie zazna spokoju, a bogowie i jego
wrogowie będą wymyślać najrozmaitsze sposoby na wyprowadzenie z
równowagi tego staruszka w ciele młodziaka. Powieść ma swój
urok, jest zabawna i dostarcza rozrywki, a cieszyć się nią można
najlepiej, gdy jest się po lekturze poprzednich części, dzięki
czemu w różnych momentach historii przypomina się sobie coś, co
Atticus zrobił kiedyś tam i jakie miało to ciekawe czy śmieszne
skutki. Uważam, iż naprawdę warto sięgnąć po tę serię,
zapoznać się z Oberonem oraz najlepszym psem na świecie! Dla
Atticusa, jak ktoś chce, też może przeczytać, dlatego serdecznie
zachęcam do przeczytania tej książki jak i całej serii!
„<Na wielkie
niedźwiedzie> rzekł Oberon, ziewając i rozciągając tytle
łapy. <Czuję, że nijak nie dobudzę się bez połówki jaka i
wyciągarki do unoszenia powiek.>
- I skąd ja ci mam
teraz wziąć połówkę jaka?
<Jak to skąd?
Przyczepiona jest z pewnością do drugiej połówki tego zwierzęcia.
1:0 dla psa.>
Moja ocena 9/10
Tytuł:
Zbrodnia i kojot
Seria:
Kroniki Żelaznego Druida
Autor:
Kevin Hearne
Ilość
stron: 424
Wydawca:
Rebis
Data
premiery: 2012-10-30
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa
Rebis, za co serdecznie dziękuję ^^
_______________________________
Książkę można nabyć też w
księgarni Gandalf
__________________________________
I w ogóle wyczytałam na stronie
autora, że 27 listopada tego roku będzie premiera piątej części!
! ! Już nie mogę się doczekać, jako fanka tego cyklu ^^ Mam
nadzieję, że w Polsce też wyjdzie jak najszybciej :)
Nie przeczytałam jeszcze żadnej części z tej serii i słyszałam, że ma tendencję spadkową, a tu taka niespodzianka :) Kurde, to może jednak się skuszę? :)
OdpowiedzUsuńChociaż mam w domu dwie pierwsze części tej serii, jakoś nie miałam okazji jeszcze ich przeczytać. Jednak strasznie mnie do tej historii ciągnie i mam nadzieję, że uda mi się szybko z nią zapoznać. ;)
OdpowiedzUsuńzastanawiam się nad serią, ale czas jest przeszkodą :)
OdpowiedzUsuńMam chęci na tę serię.
OdpowiedzUsuńMoże skuszę się na tę serię? :)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa tej serii, więc jeśli spotkam ją kiedyś w bibliotece to na pewno przeczytam ^^
OdpowiedzUsuńJak na razie znam tylko tom pierwszy, ale już nie mogę się doczekać kiedy nadrobię zaległości z pozostałymi :D
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy skusić się na tą serię. Brzmi dość zachęcająco...
OdpowiedzUsuńps.Zapraszam na mojego bloga, dopiero co otwarty. :)
Lawenda
Nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam! I także mam nadzieję, że piąta część cyklu wyjdzie jak najszybciej.
OdpowiedzUsuńwygląda obiecująco !
OdpowiedzUsuńUuu, wysoka ocena, trzeba sięgnąć!
OdpowiedzUsuńKsiążka nie w moim typie, więc raczej po nią nie sięgnę. ;) Zaprosiłam cię do pewnej zabawy na moim blogu: http://forenovel.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc nie miałam najmniejszego zamiaru sięgnąć po tą książkę, ale może warto? :)
OdpowiedzUsuńBrzmi ciekawie, ale raczej się nie skuszę :)
OdpowiedzUsuńZaprosiłam Cię do zabawy, którą zapewne znasz :)
http://createdeternity.blogspot.com/
Przyznam się, że nie słyszałam o tej serii jeszcze:)
OdpowiedzUsuń