„Grek w rzymskim obozie”
Percy stracił pamięć – wie tylko jak ma na imię i kojarzy twarz swojej dziewczyny: Annabeth. Po długim śnie, w który nie zapadł nawet z własnej woli, budzi się i spotyka wilczycę Lupę, która mówi mu o tym, że jest półbogiem i próbuje go przygotować na to co go czeka. Chłopiec musi odbyć wędrówkę i stawić czoło nowym wyzwaniom, nie pamiętając niestety tych starych. Na początku pojawiają się meduzy, które (o zgrozo) nie chcą wrócić do otchłani Tartaru, a prawie odradzają się na nowo. Nic nie jest takie jakie być powinno, gdyż budzą się potężne siły, chcące przejąć władze i obalić bogów i herosów. Syn Posejdona chce dowiedzieć się - co się stało i co będzie dalej. Poszukuje prawdy i wychodzi naprzeciw niebezpieczeństwom wraz z dwójką towarzyszy, których poznaje na obozie herosów… rzymskim obozie.
Jako zagorzała fanka Percy’go Jacksona nie mogłam się doczekać, aż znowu będę mogła poczytać o jego nowych przygodach. Tym razem dowiadujemy się, że greccy bogowie to nie jedyni jacy istnieją, a rzymscy (ich odwieczni wrogowie) żyją i mają się nieźle. Poznajemy nowy obóz, w który panują odmienne zasady i zwyczaje. Jednak nie przebywamy tam zbyt długo, jako że młody heros wraz z nowymi przyjaciółmi wyrusza na niebezpieczną misję. Nie ma się co obawiać tego, że autor wykorzystał już swoje pomysły, gdyż najwyraźniej ma ich jeszcze mnóstwo. Wprowadza całkowicie nowe wątki i nie nawiązuje za bardzo do starych. Ta seria zapoczątkowana „Zagubionym herosem” wprowadza wiele zmian, a my możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.
„- Dzięki, Hazel – powiedział. – A… co właściwie oznacza to.. to poręczenie za mnie?
- Gwarantuję, że będziesz się dobrze zachowywał. Uczę cię regulaminu, odpowiadam na twoje pytania, zapewniam, że nie przyniesiesz wstydu legionowi.
- A… jak zrobię coś złego?
- Wtedy zabiją i mnie i Ciebie. Jesteś głodny? Chodźmy coś zjeść.”
Bohaterowie są jak zwykle świetnie wykreowani i pełni życia. Percy - niezwykle odważny i oddany przyjaciołom (co mimo że jest zaletą to też jego największa słabością), Hazel – dziewczyna nie z tego czasu, która powinna nie żyć, aczkolwiek czująca się całkiem dobrze i oczywiście Frank, który okazuje się bardzo potężny i tajemniczy, z reguły niezdarny i wstydliwy, okazuje się świetnym wojownikiem. Jestem pod wrażeniem, że autor w każdej swej powieści wprowadza postaci zupełnie niepodobne do tych spotkanych już wcześniej. Każda z nich czymś się charakteryzuje, ma jakąś szczególnie uwypukloną cechę, która nie zawsze ujawnia się na samym początku. W każdej lekturze o bogach olimpijskich występuje trójka głównych bohaterów, która ma uratować coś strasznie cennego… przy tym wszystkim objawiło się wielu dzielnych bohaterów, z niezwykłymi zdolnościami, przez co zastanawiam się, co też szykuje nam Rick Riordan, mając już tak potężna armię.
Z poprzedniego tomu już wiemy, dlaczego Percy stracił pamięć, więc nie jest to wątek zaskakujący… jednak takowych nie brakuje. Powieść jest pełna niespodziewanych wydarzeń i zwrotów akcji okolonych interesującą fabułą. Gdy czytamy mamy wrażenie, że zaraz wszystko się może zdarzyć i nie jesteśmy pewni z czym tym razem wyskoczy twórca opowieści. Dzięki temu książkę się pochłania, nie mogąc się od niej oderwać. Ostrzegam, ja sama gdy już zaczęłam, nie mogłam przerwać lektury i na raz przeczytałam dość obszerną pozycję, którą jest „Syn Neptuna”.
Riordan posługuje się prostym językiem, świetnie obrazuje wszystkie sytuacje i pozwala wczuć się odbiorcy w jego powieść. W dodatku stara się relacjonować wydarzenia w sposób dowcipny, by czytelnik nie mógł się ani przez chwilę nudzić. Potrafi wzbudzić wątpliwości i wywiera wpływ na czytelnika poprzez swój tekst, wręcz hipnotyzuje go swą historią. Poza tym w trakcie czytania jest się bardzo zaangażowanym w losy bohaterów, odczuwa się te wszystkie opisane (bądź też nie) emocje i nie można się powstrzymać od własnego osądu oraz szukania rozwiązania wraz z postaciami, które stają się bliskie.
„Syn Neptuna” jest dla mnie książką po prostu genialną! Uwielbiam całą twórczość Riordana, jednak najbardziej lubię zaczytywać się w przygodach syna Posejdona. Gdyby jeszcze tylko w lekturze znalazł się Grover (ale na więcej niż jednej stronie) byłabym wniebowzięta… Ale i tak jestem zachwycona i nic w tej lekturze mi nie przeszkadzało. Postacie wykreowane są jak zwykle bez zarzutu, fabuła absorbująca, wartka akcja, nowe miejsca, humor i wspaniała okładka. Czegóż chcieć więcej? Niczego. Jeżeli nie znasz jeszcze żadnej książki tego autora to powiem Ci, że to wielki, ale to wielki błąd. Polecam ten utwór i wszystkie inne tego twórcy, gdyż uważam, że na tych lekturach nie da się zawieść… można tylko poprawić sobie humor!
„Och, Hazel jest niesamowita! – ucieszył się Don. – Jest taka słodziutka! Wszyscy inni obozowicze mówią: „Spadaj, Don”. A ona mówi: „Proszę Cię, Don, spadaj”. Uwielbiam ją!”
Moja ocena: 10/10 … albo nie… nieskończoność ! :)
Tytuł: Syn Neptuna
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 480
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2012-01-25
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa
Galeria Książki, za co serdecznie dziękuję ^^