piątek, 30 września 2011

Mroczny szept - Gena Showalter


„Dobre demony i źli ludzie”


Gena Showalter to autorka powieści znajdujących się na liście bestsellerów "New York Times" i "USA Today". Jej ulubione gatunki literackie to paranormal, współczesny romans, a także opowiadania kierowane do młodych ludzi. Pisała dla takich magazynów, jak "Cosmopolitan" i "Seventeen", pracowała też dla MTV oraz wielu regionalnych i ogólnokrajowych programów informacyjnych.

Sabin czuje się strasznie samotny. Co prawda ma wspaniałych przyjaciół, jednak nie może związać się z żadną kobietą, gdyż jest opętany przez demona Zwątpienia. Wszystkie jego wybranki ulegały podszeptom demona i albo od niego odchodziły, albo popełniały samobójstwo, tracąc całą wiarę w siebie. Wojownik wyrzekł się miłości i postanowił, że nie zagrozi w ten sposób życiu żadnej osoby. Jednak to się zmienia, gdy poznaje Gwen. Jest ona potężną harpią, która potrafi sobie poradzić z jego demonem. Oboje pomagają sobie kontrolować swą mroczną naturę. Próbują odnaleźć prawdziwą miłość, aczkolwiek na ich drodze staje wojna i wiele innych przeciwności losu.

Postacie wydały mi się bezbarwne, jakby ich wszystkie ruchy były zaplanowane przez jedną osobę. Ich poczynania były przewidywalne, a sami bohaterowie nie zjednali sobie mojej sympatii. Ludzie opętani przez demony byli tutaj dobrzy, a harpia oczywiście także stanęła po ich stronie. Wszystko jest przejrzyste, postacie są podzielone całkowicie widocznie na te czarne i białe. Nie ma co do nich żadnych zaskoczeń i wiadome jest jak postąpią. Aczkolwiek nie poznajemy ich za dobrze. Ich charakterów. Trochę dowiadujemy się o Gwen i Sabinie, jednak to nadal nie było na tyle, by zbliżyć się lub utożsamić z nimi. Dodatkowo nie zachodziły w nich żadne zmiany, co dodawało tej pozycji wiele monotonii.

Powieść ta jest mocno uboga w ciekawe wydarzenia czy wartką akcję. Przez ponad połowę książki kompletnie nic się nie dzieje, a my trwamy w rutynowych dniach Władców. Gdy już coś zaczyna się dziać, to jest to przewidywalne i całkowicie banalne, a ja nie mogłam odpędzić wrażenia, że jest to zrobione bez jakichkolwiek przemyśleń, a pod wpływem impulsu. Książka ta jest strasznie nudna, nie ma w niej zwrotów akcji, czy zaskakujących wydarzeń. Tutaj także spotykamy się z monotonią, czytamy o tym samym i niezmiennym świecie, w którym żyją Łowcy i Władcy. Dopiero pod koniec lektury zaczyna się coś dziać, jednak nadal jest to za mało, bym mogła zmienić zdanie o całej fabule.

Język, którym posługiwała się autorka także do mnie nie trafił. Używała wielu wulgaryzmów oraz posługiwała się najprostszymi frazami, jakby w ogóle się nie starała. Pisała prostym i zrozumiałym językiem, jednakże pisała w ten sposób, jakby mówiła o czymś błahym z koleżanką. Bardzo mnie to drażniło i niestety jest to kolejny minus tej pozycji. Pani Showalter nie potrafi zaciekawić czytelnika, ani tym bardziej zaangażować go swą opowieść emocjonalnie, przez co czytało mi się jej twórczość całkowicie obojętnie i dość mocno się z tym męczyłam.

„Mroczny szept” ani trochę mi się nie spodobał. Tak naprawdę książka ta dopiero na samym końcu odrobinę się rozwinęła, bohaterowie stali się odrobinę bardziej ludzcy, a akcja ruszyła prawie niedostrzegalnie z miejsca. A język autorki denerwował mnie już najbardziej i nie mogłam go wytrzymać. Poza tym w ogóle nie zauważyłam przy tej lekturze realizmu, wydała mi się ona całkowicie sztuczna. Na dodatek był w niej też trochę scen erotycznych, które pojawiały się, jak dla mnie, w nieodpowiednich momentach. Tej książki zdecydowanie nie polecam i uważam, że nie powinno się na nią tracić czasu.

Moja ocena 1,5/10


Tytuł: Mroczny szept
Autor: Gena Showalter
Ilość stron: 416
Wydawca: Mira
Data premiery: 2011-09-21


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Mira, za co serdecznie dziękuję :)
 

wtorek, 27 września 2011

Zagubiony heros - Rick Riordan


„Nowi herosi, nowe przygody”

Rick Riordan to amerykański pisarz, autor powieści kryminalnych oraz powieści dla młodzieży z gatunku fantasy. Riordan studiował na Uniwersytecie stanu Teksas, specjalizując się w historii i anglistyce. Przez lata pracował jako nauczyciel. Sławę przyniosła mu bestsellerowa seria powieści dla młodzieży, których bohaterem jest nastoletni Percy Jackson, współczesny amerykański chłopiec, który odkrywa, że w rzeczywistości jest synem greckiego boga Posejdona. Obecnie Riordan mieszka w Teksasie wraz z żoną i dwoma synami.

Jason nie pamięta kompletnie nic. Nawet nie wie kim jest, pamięta tylko swe imię. Gdy budzi się w autokarze pełnym dzieciaków w jego wieku, jest zdezorientowany. Wtedy właśnie poznaje swą dziewczynę Piper i najlepszego przyjaciela Leo. Jednak czy da się zapomnieć swoich najbliższych? Jedyną osobą, która jest zdziwiona jego pojawieniem się, jest opiekun grupy, trener Hedge, który rzuca mu ukradkowe zdziwione spojrzenia. To wszystko wydaje się podejrzane i nienormalne. Co się tak naprawdę dzieje? Nawet po tym jak wraz ze swymi przyjaciółmi trafia do Obozu Herosów nic się nie wyjaśnia. Wręcz przeciwnie, wydaje się jeszcze bardziej skomplikowane.

Trudno było mi się przyzwyczaić do innych głównych bohaterów niż Percy, Annabeth i Grover. Aczkolwiek tutejsze postacie także były ciekawe, dobrze wykreowane i ze świetnymi charakterami. Jason jest chłopakiem nieco zagubionym, aczkolwiek drzemie w nim prawdziwy przywódca i jest on urodzonym liderem. Nawet w najbardziej niepewnej sytuacji nie traci głowy i na pewno można go obdarzyć zaufaniem. Piper, ta osoba była dla mnie wielką niespodzianką i co chwila mnie zaskakiwała. W ogóle nie spodziewałam się, tego kim okaże jej się boski rodzic. Ta dziewczyna ma charakter i nie da sobie w kaszę dmuchać. I jeszcze oczywiście Leo. Gdy się denerwuje bawi się różnymi częściami i zaczyna konstruować. Nie jest pewny siebie, jednak wychodzi cało z każdej sytuacji i jest bardzo odważny. Na dodatek jest świetnym przyjacielem i można na nim polegać. Ogółem bardzo łatwo polubić tych bohaterów i z przyjemnością czytać o ich przygodach.

Fabuła jest bogata w wydarzenia. Bardzo wiele dzieje się w tej lekturze, a czytelnik wciągnięty w wir wydarzeń nie może oderwać się od tej pozycji. Powieść zawiera liczne zwroty akcji i jest obfitująca w zaskakujące wydarzenia. Nie ma także przestojów w akcji i nic nie spowalnia czytania. Znów znajdujemy się w Obozie herosów, a następnie w podróży, i choć mogłoby się wydawać, że wątek ten został już w pełni zrealizowany, to Pan Riordan nas zaskakuje, gdyż wymyślił on kolejną niesamowitą historię, w której nie ma nic banalnego ani beznadziejnego. Oryginalne pomysły wplecione są w fantastyczna opowieść, co daje nam, niejako, mieszankę wybuchową.

Gdy sięgałam po tę książkę nie wiedziałam czy dorówna serii o Percym Jacksonie. W końcu tamta historia wyglądała na skończoną, a nagle do moich drzwi dobijali się także Olimpijscy herosi. Nie sądziłam, że Rick Riordan może jeszcze coś wymyślić, jednak przekonałam się, że trzeba w niego wierzyć. Tym razem poznajemy przy lekturze nie tylko mitologię grecką, ale również rzymską, co jest dość zastanawiające. Jednak świetnie stworzył tę historię i wszystko było zrozumiałe, dość logiczne i całkiem rzeczywiste. „Zagubiony heros” rozpoczyna zupełnie nową serię, nawiązującą do Percego, jednak wprowadzając wiele zmian i trochę zamieszania.

Styl pisania autora jest bez zarzutu. Pisze ciekawie, bez zbędnych opisów i z nutką humoru, towarzyszącego przy większości scen. Używa ponadto prostego i przystępnego języka, trafiając bez problemu do każdego czytelnika, niezależnie od wieku. Cały tekst napisany jest w narracji trzecioosobowej ze strony trzech głównych bohaterów, co dwa rozdziały zmieniając osobę, na której się skupia. Aczkolwiek cały tekst jest spójny, a tak skonstruowany pozwalał nam spojrzeć na wszystko z różnych perspektyw. Tak więc wykonanie było wyśmienite i nie mam na jego temat żadnych „ale”.

Ta pozycja jest po prostu wspaniała, fascynująca i mnie zachwyciła, jak wszystkie inne książki które wyszły spod pióra Riordana. Postacie są oczywiście świetne, a trener Hedge był niesamowity. Potrafił rozjaśnić każdą sytuację swoim zabawnym i niezwykłym zachowaniem. Stary świat przedstawiony jest w nowy sposób. Szczerze mówiąc nawet kiedyś zastanawiałam się co z tymi rzymskimi bogami, a teraz zostało mi to świetnie przedstawione. Właśnie połączenie dwóch mitologii, co prawda do siebie podobnych, ale nadal innych, było znakomitym pomysłem, którego potencjał został w pełni wykorzystany. Strasznie wciągnęłam się w pierwszą część „Olimpijskich herosów” i już z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części, szczególnie, że tam pojawi się znów nasz ukochany Percy. Tak więc polecam wszystkim, dosłownie wszystkim, nie zważając na wiek czy zainteresowania. Tę książkę trzeba naprawdę przeczytać i przeżyć przygody wraz z młodymi herosami.

Moja ocena 10/10


Tytuł: Zagubiony Heros
Autor: Riordan Rick
Ilość stron: 520
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2011-06-29

poniedziałek, 26 września 2011

Pomiędzy - Tara Hudson


„Niesamowite uczucie”


Tara Hudson urodziła się i dorastała w Oklahomie. Zawsze kochała opowiadać historie o duchach, szczególnie ze swoimi przyjaciółkami, które lubiły odwiedzać opuszczone cmentarze tak bardzo jak i ona. Poza tym oczywiście uwielbia pisać, co na pewno także przyczyniło się do powstania jej powieści. Teraz Tara mieszka w Oklahomie z mężem i synem. „Pomiędzy” jest jej debiutancką powieścią.

Amelia nie żyje. To jedna z niewielu informacji o sobie, jakie posiada. Wie, że zmarła w rzece, lecz jak tam się znalazła, czy zeskoczyła, może ktoś ją zepchnął? Czy może był to zwykły wypadek? Dziewczyna błąka się w samotności, pogrążona w bólu i niepewności. Jest niewidzialna dla świata. Do czasu… Gdy zauważa tonącego chłopaka i go ratuje. Rodzi się między nimi uczucie. Razem próbują odkryć kim była Amelia i jak umarła. W międzyczasie wychodzi na jaw także nieziemski sekret, skrywany przez rodzinę Joshui. Dziewczyna czuje jakby nie była całkowicie martwa, a każde kolejne spotkanie z ukochanym sprawia jej niezwykłe szczęście. Niestety nikt nie patrzy przychylnie na ich relacje, ani żywi, ani nieżyjący. Bo przecież, czy taki związek ma jakiekolwiek szanse?

Amelia na początku zdawała mi się trochę niewyraźna. Taka bez osobowości, której tak naprawdę przecież nie znała. Błąkając się wśród mgły cały czas rozmyślała. Po tym jak się przebudziła zaczęła stawać się na powrót człowiekiem. Co prawda nieżyjącym, aczkolwiek zaczął jej się kształtować charakter i poznawaliśmy ją i jej zachowania, przyzwyczajenia, bądź zdolności w tym samym czasie co i jej zbłąkana dusza. Postać głównej bohaterki nabierała kolorów i stawała się coraz bardziej wyrazista, aż w końcu stała się sobą, a jej cechy charakteru były nam już dobrze znane. Dobrze poznajemy jeszcze tylko Joshuę i już odrobinę mniej Elegio, tego złego w historii. Inne osoby występują, jednak nie mają swojego prawdziwego ja, ewentualnie poznajemy tylko ich etykietki, jak na przykład: złośliwa licealistka. W ten sposób nasza uwaga skupiała się na parze, atrakcyjnym chłopaku i martwej dziewczynie. Niekiedy też pojawiało się kilka innych mniej scharakteryzowanych postaci, które krzyżowały plany i wprowadzały trochę chaosu i dynamiki do utworu, reszta zaś była tylko zwykłym tłem.

Fabuła powieści jest ciekawa, jednakże nie jest bogata w wydarzenia. Na początku jest bardzo mało akcji, bardziej skupiamy się na głównej bohaterce i jej emocjach, uczuciach. Dopiero później wątki bardziej się rozwijają. Jednakże mimo że dzieje się mniej niż można by oczekiwać, co nie znaczy, że nic się nie dzieje, to i tak czytelnik zostaje wciągnięty w tę historię. Czyta z wielkim zaciekawieniem o dalszych losach Amelii, niekiedy nawet z wypiekami na twarzy, całkowicie pogrążony w lekturze.

Styl pisania autorki jest po prostu świetny. Nie sprawiał żadnych kłopotów w odbiorze, a Pani Hudson bez problemu owijała sobie czytelnika wokół palca. Od tej lektury nie da się oderwać, właśnie za sprawą jej wykonania. Wszystko jest opisane ciekawie, nie za długo, a autorka potrafiła ukazać wszystkie emocje. Czytelnik był nimi owładnięty, a jest to coś co niezbyt często się spotyka. Jestem pod wrażeniem stworzonego przez nią świata, bohaterów i towarzyszącej im historii.

Na początku czytania nie wiedziałam co myśleć o tej pozycji. No bo, czego można się spodziewać po romansie paranormalnym, kolejnym, który opowiada miłości, która nie ma szans się udać? Kolejnego gniotu, na którego nie można patrzeć czy może pięknej opowieści? Na szczęście trafiam na to drugie. Co prawda nie od pierwszej strony niesamowicie mnie zaciekawiła, jednakże nie musiałam na to długo czekać. „Pomiędzy” bardzo mi się podobało, głównie przez to, że ja naprawdę tę książkę przeżywałam, a ostatnio nie umiałam znaleźć takich lektur. Poruszyła mnie ona do głębi i nie umiałam utrzymać swych emocji na wodzy. Jestem szczerze zachwycona tą ksiązką i polecam ją osobą, które interesuje rozbudowany wątek miłosny i niesamowite przeżycia.

Moja ocena 10/10


Tytuł: Pomiędzy
Autor: Hudson Tara
Ilość stron: 344
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2011-09-21


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję :)

 

niedziela, 25 września 2011

Balladyna

Tym razem nie jest to kolejna recenzja książki. Do szkoły musiałam napisać recenzję spektaklu, na którym byłam w piątek w Zabrzu i chciałam się także z Wami podzielić moimi wrażeniami :)

____________________________

Juliusz Słowacki
Balladyna

| dramat |

| czas trwania : 2 godziny 30 minut z przerwą |


Reżyseria: Ingmar Villqist
Scenografia i kostiumy: Marcel Sławiński i Katarzyna Sobańska
Charakteryzacja: Ewa Drobiec
Konsultacje muzyczne: Marzena Mikuła-Drabek


Obsada:
PUSTELNIK, KANCLERZ, OSKARŻYCIEL SĄDOWY - Marian Wiśniewski
KIRKOR – Jarosław Karpuk
MATKA – Danuta Lewandowska
BALLADYNA – Anna Konieczna
ALINA – Joanna Falkowska
GRABIEC – Marcin Kocela/Andrzej Kroczyński
FON KOSTRYN, GRALON – Grzegorz Cinkowski
GOPLANA – Jolanta Niestrój-Malisz
CHOCHLIK – Renata Spinek
SKIERKA – Joanna Romaniak


Kirkor w domu wdowy. Rozmowa, z którą córką ma wziąść ślub

Czy tytułowa Balladyna, wyuzdana, żądna władzy, bezwzględna, przesiąknięta zbrodniczymi skłonnościami, jest kobietą jednoznacznie złą? Otaczający ją świat drapieżnych ludzkich zachowań nasyconych złem skłania ją do popełniania kolejnych zbrodni. I tak powoli gmatwa się w sieciach własnych intryg, a konsekwencje popełnienia jednego błędu doprowadzają ją do tragicznego końca. Spektakl w reżyserii Ingmara Villqista jest przenikliwą interpretacją tekstu Juliusza Słowackiego, w której reżyser przeciwstawia się prostolinijnemu spojrzeniu na pasmo nieszczęść poszczególnych postaci, których bezpośrednią sprawczynią jest Balladyna. Być może to inni bohaterowie sztuki ponoszą część odpowiedzialności za popełnione przez nią zbrodnie?

W tej sztuce mieliśmy do czynienia z zupełnie nową, jakby zmodernizowaną interpretacją „Balladyny”. W dziele Słowackiego tytułowa bohaterka jest zła i z własnej woli dokonuje swych zbrodni. Tutaj jest podobnie, aczkolwiek mamy zatarty kontrast pomiędzy Bladyną a resztą postaci. Alina w spektaklu nie została przedstawiona jako odwrotność siostry, a prawie jak jej odbicie. Nie wyczuwało się także jej dobroci, co dało nam lekko spaczony obraz tej osoby. Reżyser wydaje się próbować usprawiedliwić ambitną i żądną władzy bohaterkę, ukazując wpływ otoczenia i jej bliskich, jako część powodów dokonanych przezeń zbrodni. Finał dramatu także pozostaje zmieniony. Gdyż wygląda na to, że to nie sprawiedliwość natury czy praw Boskich jest przyczyną pomsty, a sama Balladyna, która w końcu rozumie swoje błędy i nie może znieść myśli o osobie jaką jest.

Goplana przy martwej Alinie
Postać Balladyny została znakomicie odegrana przez Annę Konieczną, w czarnym dość skąpym stroju, która świetnie wyrażała złość, żądzę, gniew i dążenie do celu, nie licząc się z niczym. Poznawaliśmy bohaterów, a ich zachowania i postawa, reprezentowały sobą niezwykłe charaktery. Wszyscy aktorzy świetnie odegrali powierzone im role, aczkolwiek były one niekiedy sprzeczne z obrazem jaki otrzymać moglibyśmy czytając dzieło Słowackiego. Alina, która wyglądała, ubierała się i zachowywała się jak Balladyna, pokazywała nam nie dobroć, a podobną do siostry niezależność, złość i zapalczywość. Ponadto wszyscy bohaterowie byli ubrani w czerń, niekiedy z nutką czerwieni, które reprezentowały zbrodnię i zło. Budowało to zupełnie inny obraz, który pokazywał w innym świetle wszystkie postaci.

Scenografia była dość prosta i odrealniona, opierała się na strukturze rozpostartych siatek i grze świetlnej. Dekoracje w kolorze białym za każdym razem, gdy przelewała się krew lub zawiść przepełniała Balladynę, były zabarwiane na czerwony, światłami padającymi na scenę, kolor malin i krwi. Na scenę od czasu do czasu był tylko wprowadzany prowizoryczny stół czy siedzenie, które także pasowały do scenografii. Do tego muzyka pasująca do tego lekko karykaturalnego świata, jednakże trzeba wspomnieć, że nie rozbrzmiewała ona zbyt często, tylko w momentach najbardziej żywych i emocjonujących.

Spodziewałam się czegoś zupełnie odmiennego. Ta adaptacja Balladyny, szczerze mówiąc, nie spodobała mi się. Postacie w skąpych, czarnych strojach oraz cała scenografia nie pasowały mi do poznanej wcześniej tragedii Juliusza Słowackiego. Bohaterowie okazali się chciwi i pełni różnych wad, a zatarte granice kontrastu między nimi a Balladyną mocno zmieniały całą treść. Finał tego dramatu zaskoczył mnie najbardziej jakby odrzucając sprawiedliwość zadaną przez siły wyższe, zastępując ją skruchą głównej bohaterki. Jedynym co tak naprawdę pasowało w tym spektaklu było przedstawienie chaosu, jednak nie tamtych czasów, a całego przedstawienia, które strasznie mnie nudziło. Zamiast zastanawiać się nad właściwą problematyką utworu, nie mogłam przestać myśleć o tym, jako tylko i wyłącznie karykaturalnym obrazie prawdziwej Balladyny.

piątek, 23 września 2011

Jutro 2. W pułapce nocy - John Marsden



„Kolejna dawka odwagi i rozpaczy”


John Marsden zaczął pisać, ponieważ uczniowie w prestiżowej szkole, w której pracował, nie chcieli czytać. Jego debiut „So much to tell sou” powstał w zaledwie trzy tygodnie, ale natychmiast trafił na listy bestsellerów.  Po pierwszym sukcesie Marsden przez kilka lat łączył karierę pisarską z pracą pedagoga. Później zrezygnował z pracy w szkole, ale nie z pracy z młodzieżą - organizował warsztaty pisarskie, w których brali udział także młodzi ludzie z Turcji czy Indonezji. Sukces tych warsztatów zainspirował go do założenia w 2006 roku szkoły, w której nie tylko pełni funkcję dyrektora, ale też prowadzi lekcje.

Ellie po powrocie z wycieczki, na którą udała się w raz z przyjaciółmi, zastała pustkę. Choć nie do końca. Jej kraj opanowano, a jej rodzina i znajomi, zostali pojmani. Najpierw na wolności było ich ośmioro, jednak została ich już tylko szóstka. Niepokoją się o swoją dwójkę przyjaciół. Są wystraszeni, jednak już nie chcą więcej bezczynnie siedzieć. Mają zamiar zacząć realizować niebezpieczny plan, próbując ich odbić. Nie wiedzą, co przyniesie im jutro, nie wiedzą czy jakaś przyszłość jest jeszcze przed nimi.

Znów mamy do czynienia z tymi samymi, dobrze nam już poznanymi, postaciami z pierwszej części. Wszyscy bohaterowie zmieniają się nadal. Dorośleją, poważnieją i podejmują trafne i dojrzałe decyzje. Gdy ich charaktery zmieniają się w ten sposób, widzimy jeszcze wyraźniej odrębność każdej opisanej osoby. Właśnie wyraziste, niewyidealizowane i ciekawe postacie dają bardzo dużo tej powieści. Aczkolwiek mają oczywiście kilka ważnych cech wspólnych, takich jak: odwaga, oddanie, silna wola i roztropność. Tyle że akurat ta ostatnia objawia się niekiedy w dziwny sposób, trochę na opak, aczkolwiek wszyscy miewają swoje chwile słabości.

Fabuła jest dość ciekawa, jednakowoż zauważyłam kilka przestojów w akcji. Powieść ta nie jest bogata w wydarzenia i mamy ich tak naprawdę niewiele. Zwroty akcji także są rzadkością. Aczkolwiek niespodziewane zdarzenia występują i potrafią całkowicie zmienić bieg historii. Co dziwne, wydawać by się mogło, że przez tak zbudowaną fabułę czytelnik może się nudzić, ale właśnie jest zupełnie odwrotnie i odbiorca wciągany jest w bieg wydarzeń i nie potrafi się oderwać od lektury, chcąc poznać dalsze losy bohaterów.

Styl pisania autora jest lekki i łatwy w odbiorze. Przy poprzedniej części widziałam, że nie potrafił on przelać swych emocji na papier, jednak tutaj widzę znaczną poprawę. Uważam, że nie jest jeszcze to do końca zrobione należycie, lecz i tak postępy są widoczne i bardziej przeżywałam tę książkę. Autor opisuje ciekawie, bez zbędnych opisów, jednakże niekiedy jest ich aż za mało. Nie zagłębiał się prawie w ogóle w opisy świata zewnętrznego, bądź wyglądu. Jakby wszystko, a przynajmniej większość pozostawiał Nam, zamiast samemu to dopracować.

„Jutro 2” wywarło na mnie dobre wrażenie, ale nadal nie jest to rewelacyjna pozycja. Podobała mi się bardziej niż pierwsza część i mam nadzieję, że Pan Marsden będzie coraz lepiej pisał swe powieści. Ta książka gwarantuje miło spędzone godziny pełne wrażeń. Bohaterowie nadal nas zaskakują swoimi poczynaniami, a język, którym posługuje się autor także jest zadowalający. Największe moje „ale” zatrzymuje się na emocjach, jak i przy poprzedniej części. Było już lepiej, to prawda, jednak przy zakończeniu nic nie poczułam, choć powinno być zupełnie inaczej. Emocje były opisane, ale nie włożone w tę lekturę i mam nadzieję, że to się poprawi. Polecam serię „Jutro” osobom, które poszukują czegoś innego, oryginalnego i chcą odpocząć od utartych już schematów.

Moja ocena 8/10


Tytuł: Jutro 2. W Pułapce Nocy
Autor: John Marsden
Ilość stron: 270
Wydawca: Wydawnictwo Znak litera nova
Data premiery: 2011-06-15

czwartek, 22 września 2011

Archiwum herosów. Percy Jackson i bogowie olimpijscy - Rick Riordan


„Jeszcze więcej przygód Percy’ego”


Rick Riordan to merykański pisarz, autor powieści kryminalnych oraz powieści dla młodzieży z gatunku fantasy. Riordan studiował na Uniwersytecie stanu Teksas, specjalizując się w historii i anglistyce. Przez lata pracował jako nauczyciel. Sławę przyniosła mu bestsellerowa seria powieści dla młodzieży, których bohaterem jest nastoletni Percy Jackson, współczesny amerykański chłopiec, który odkrywa, że w rzeczywistości jest synem greckiego boga Posejdona. Obecnie Riordan mieszka w Teksasie wraz z żoną i dwoma synami.

W tym zbiorze trzech opowiadań poznamy misje Percy’ego, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ponadto znajdziemy tutaj wywiady z naszymi ulubionymi bohaterami, mapę Obozu herosów i nie tylko. „Dowiesz się, jak Percy spotkał straszliwych nieśmiertelnych synów Aresa. Poznasz też prawdę o spiżowym smoku, który przez długi czas był uważany w Obozie herosów za legendę, a także o tym, jak Hades otrzymał nową tajną broń, Percy zaś został zmuszony do odegrania pewnej roli w jej powstaniu.” Tak właśnie pisze o tym autor we wstępie i zapowiada nam niezapomniane przygody z naszym uwielbianym herosem.

Tym, którzy czytali Percego Jacksona, postacie są już dobrze znane. Jednakże w opowiadaniach zabrakło Grovera i jego świetnego humoru. Aczkolwiek i tak spotykamy Percego, Thalię i Nico. A nawet Clarisse, córkę Aresa, która nie cierpi syna Posejdona. Bohaterowie są dobrze wykreowani, mają wyraziste charaktery, a ich zachowania (przynajmniej w większości) są zrozumiałe co dodaje realizmu. Mamy także do czynienia z nowymi postaciami, takimi jak boskie dzieci Aresa, które wprowadzają niesamowity zamęt. Ogółem dobrze było znów spotkać tych wspaniałych herosów i inne istoty.

Fabuła w każdym z utworów jest ciekawa i nieprzewidywalna. Widzimy także kilka zwrotów akcji i zaskakujące wydarzenia. Tekst jest spójny, więc o to zostało wykonane należycie.  Niesamowite przygody, o których czytamy, wciągają czytelnika, a ich długość pozwala na bardzo szybkie zapoznanie się z tekstem. Ponadto są one obfite w wydarzenia, jednak na szczęście nie jesteśmy tym przytłaczani. Trzeba jeszcze nadmienić, że wszystko dzieje się przed ostateczną bitwą, czyli niektóre wydarzenia mają miejsce, choć po czasie nie byłoby już takiej możliwości.

Styl pisania autora jest lekki. Pisze on prostym i przystępnym językiem, czym trafia do swoich odbiorców. Potrafi także pisać ze szczyptą humoru, którą błąka się czasami na stronach jego twórczości. W „Archiwum herosów” znów mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową, gdzie narratorem jest Percy. Już bardzo się do tego przyzwyczaiłam i aż miło się czytało tak napisaną książkę,

Kolejne spotkanie z Percym Jacksonem przebiegło pomyślnie. Mimo że nie przepadam za opowiadaniami to mam kilka wyjątków, które mi się podobały, jak także jest z tą pozycją. Muszę przyznać, że spodziewałam się jednak czegoś więcej, po znakomitej serii o Prercym Jacksonie tego autora, jednak i tak jestem usatysfakcjonowana. Humor, przygody, barwni bohaterowie, to  coś co w tej książce znajdziecie, aczkolwiek wszystkiego z umiarem. Jako że utwory są krótkie to można było szybko się z nimi zapoznać, lecz niewielka ilość stron świadczy też o tym, że nie może być na nich aż tak dużo zawarte. I to jest to czego się obawiałam. Te opowiadania miały troszkę większy potencjał, który i tak został nieźle wykorzystany. Fanom twórczości tego autora, jak najbardziej polecam, a tym którzy jeszcze nic nie czytali od Riordana także, jednak dopiero po zapoznaniu się z serią „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” od samego początku.

Moja ocena 7,5/10


Tytuł: Archiwum Herosów. Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy
Autor: Riordan Rick
Ilość stron: 152
Wydawca: Galeria Książki
Data premiery: 2011-06-15

środa, 21 września 2011

Jutro - John Marsden

 

„Co przyniesie jutro?”


John Marsden zaczął pisać, ponieważ uczniowie w prestiżowej szkole, w której pracował, nie chcieli czytać. Jego debiut „So much to tell sou” powstał w zaledwie trzy tygodnie, ale natychmiast trafił na listy bestsellerów.  Po pierwszym sukcesie Marsden przez kilka lat łączył karierę pisarską z pracą pedagoga. Później zrezygnował z pracy w szkole, ale nie z pracy z młodzieżą - organizował warsztaty pisarskie, w których brali udział także młodzi ludzie z Turcji czy Indonezji. Sukces tych warsztatów zainspirował go do założenia w 2006 roku szkoły, w której nie tylko pełni funkcję dyrektora, ale też prowadzi lekcje.

Ellie wraz z szóstką przyjaciół wybrała się na wyprawę do Piekła. Czyli do szczególnego i niedostępnego miejsca w górach. Na wycieczce połączyły ich trwalsze więzy przyjaźni, a nawet czegoś więcej. Gdy szczęśliwa młodzież wracała do domu, zauważyła, że coś jest nie tak. Wszystko wokół było bez życia. Dookoła pustka. Okazało się, że ich kraj został opanowany i prawie wszystkich poza nimi pojmano. Zostali sami. Bez żadnych zasad. Bez nikogo. Teraz muszą sobie poradzić z zupełnie innym życiem i przetrwać. Jednak to im nie wystarcza. Chcą coś zmienić, a jest to bardzo niebezpieczne. Postanawiają znaleźć trochę światła w swoim życiu, pomóc rodzinom, nie zważając już na nic.

Bohaterowie powieści są wyraźnie zarysowani i świetnie ich poznajemy. Ponadto widzimy zachodzące w nich zmiany. Ich charaktery, przyzwyczajenia i zachowanie muszą zajść radykalną przemianę, na tle niesamowitych wydarzeń. Postacie te, mimo że są w młodym wieku, przestają myśleć o rzeczach takich jak: randki, makijaż, zadania domowe czy imprezy. Staje się to im obce, jakby z innej planety. Dorośleją, biorą prawdziwą odpowiedzialność za swoje  czyny i decyzje oraz zaczynają być bardziej rozsądni. Mimo że niekiedy wyobraźnia nadal ich ponosi, co z reguły nie sprowadza nic dobrego, nie mają wyjścia i zaczynają myśleć całkiem racjonalnie, a ich dzieciństwo i niewinność zostają utracone bezpowrotnie. Zauważają też, że wartości takie jak przyjaźń, miłość czy empatia są bardzo ważne. Na naszych oczach grupka zwykłych dzieciaków zamienia się w dość zdyscyplinowaną grupę dojrzałych osób.

Miejsce, gdzie kiedyś mieszkali wydaje się im obce. Pogrążone w rozpaczy i nędzy. Ich stare domy są splądrowane i zniszczone. Zwierzęta umarły lub są tego bardzo bliskie. Nigdzie nie ma ich rodzin. Właśnie do takiego miejsca wracają nasi bohaterowie. Jednakże nie mogą tam zostać, jeżeli nie chcą zostać złapani lub co gorsza zabici. Szukając azylu, trafiają powtórnie do Piekła. Ta nazwa w ogóle nie pasuje, gdyż stało się ono zbawienne, było wręcz rajem dla zrozpaczonych przyjaciół. Ale tylko na początku. Wtedy zaczął się objawiać brak cywilizacji. Nikomu nie może starczyć odosobniony od świata obszar. Mimo że ich uratowało, staje się dla nich nie tylko zbawieniem, lecz także przekleństwem. Tęsknią za domem, ale teraz ich domem stało się Piekło.

Fabuła jest oryginalna, jednak i tu widzimy kilka schematów. Ale zauważyłam, że ich już chyba nigdzie nie da się uniknąć, więc na to przymknęłam oko. Ciekawe wydarzenie, z którymi mamy do czynienia, wciągają nas, jednak nie całkowicie. Miejscami widać także nudne momenty, które trochę zmniejszają zainteresowanie czytelnika. Mimo dość poważnych niektórych tematów, ogólnie książka jest lekka i czyta się ją całkiem szybko. Poza tym kolejne zdarzenia następują płynnie po sobie i mamy zachowaną spójność tekstu.

Styl pisania autora jest lekki i nie sprawia kłopotów w trakcie czytania. Jednakże mimo że pisze dość interesująco i potrafi zaciekawić czytelnika, to nie przelewa na papier swych emocji. Gdy czytałam byłam zaabsorbowana wydarzeniami, jednak nie do końca przeżywałam książkę, a jest to bardzo duży minus tej powieści, szczerze mówiąc to największy. Aczkolwiek i tak uważam, że spisał wszystko interesująco. Ellie jest w tej powieści narratorem i spisuje historię w czasie przeszłym, jako że to wszystko już się wydarzyło. Jednakże tutaj nastało kolejne zdziwienie. Otóż, jak ta dziewczyna, tak dokładnie to wszystko zapamiętała, razem z dialogami, odczuciami i faktami? Do tego jeszcze nie doszłam i to także odrobinę mnie zraziło.

Pozycja ta spodobała mi się, ale nie trafiła do mnie całkowicie. Ten brak pełnych emocji i przeżycia historii, bardzo mnie zasmucił. Uważam, że lektura ta miała wielki potencjał, który został wykorzystany tylko częściowo. Jednakże i tak warto poznać tych wspaniałych bohaterów, Piekło, które może okazać się rajem oraz niesamowite wydarzenia. Jestem pod wrażeniem tego co stworzył Marsden, jednak to właśnie wykonanie mnie zawiodło. Mimo tych kilku wad, polecam „Jutro” i sądzę, że każdy powinien rozpocząć z nim swoją własną przygodę.

Moja ocena 7,5/10


Tytuł: Jutro
Autor: John Marsden
Ilość stron: 272
Wydawca: Wydawnictwo Znak litera nova
Data premiery: 2011-04-06

Informacja wydawnicza

Informacja prasowa
Warszawa, 20 września 2011
Tej jesieni otoczą cię wampiry z Bon Temps


HTTP://zalacznik.wp.pl/02/d645/image003.jpg?p=1.4&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0&wid=12126&POD=1&type=NORMAL&zalf=Nowe&tsn=131661890864690767&sid=17e223f50d5367d938713830b57a3259 

 4. sezon serialu Czysta Krew nadciąga w październiku a u nas już w środę pierwszy zbiór opowiadań o Sookie Stackhouse Dotyk martwych wydany w Nowej Prozie
Za to w połowie października rozkoszuj się nową opowieścią o Sookie w powieści Gorzej niż martwy - wyda ją MAG. Natomiast w HBO co tydzień kolejna odsłona serialu opartego na 4. tomie serii pt.: Martwy dla świata.
Charlaine Harris na nowo definiuje i ożywia świat istot nadnaturalnych - w cyklu bestsellerowych powieści o wampirach z Południa, których główną bohaterką jest kelnerka-telepatka Sookie Stackhouse. Sookie - obdarzona urokiem mieszkanki amerykańskiego Południa i zmagająca się z tysiącem głosów w głowie - szybko staje się ulubienicą wszystkich gości baru i katalizatorem nadprzyrodzonych wydarzeń w świecie, który jest dziwny i niesamowity, a zarazem prawdopodobny.

HTTP://zalacznik.wp.pl/02/d645/image004.jpg?p=1.5&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0&wid=12126&POD=1&type=NORMAL&zalf=Nowe&tsn=131661890864690767&sid=37d6bbd02ddf4580c7d36e95d223a6cc 

Społeczność nadnaturalnych z luizjańskiego Bon Temps przeżyła ostatnio wiele nieprzyjemnych zdarzeń: z jednej strony dały o sobie znać potężne siły natury, czyli niszczycielski huragan Katrina, z drugiej, aktu nienawiści dokonali ludzie, którzy podłożyli bomby w hotelu w Rhodes, gdzie odbywało się wampirze spotkanie na szczycie. Sookie Stackhouse jest bezpieczna, lecz poruszona, zaszokowana i zmęczona - z całych sił pragnie powrotu do normalności. Niestety, sytuacja stale się pogarsza. Zbyt wiele wampirów (w tym liczni przyjaciele Sookie) zginęło w Rhodes lub zmarło z powodu odniesionych tam ran. A po chłopaku telepatki, tygrysołaku Quinnie, słuch zaginął. Świat wokół zmienia się, nawet jeśli nie podoba się to wampirom czy zmiennokształtnym. W dodatku Sookie, Przyjaciółka Wilkołaczego Stada, telepatka połączona więzią krwi z przywódcą społeczności lokalnych nieumarłych, trafia w sam środek tych przemian. Grozi jej niebezpieczeństwo i śmierć oraz - nie po raz pierwszy - doświadcza zdrady ze strony kogoś, kogo pokochała. I chociaż w końcu opada bitewny kurz, a przedstawiciele różnych społeczności zawierają przymierza, świat Sookie nigdy nie będzie już taki jak przed Katriną.

Tytuł:                Dotyk martwych
Autor:               Charlaine Harris
Seria:               Sookie Stackouse
ISBN:               978-83-7534-053-2
Tłumaczenie:     Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła
Oprawa:           miękka
Format:            125x195
Liczba stron:     200
Rok wydania:    21 września 2011
Cena detaliczna: 29,99 zł
WYDAWNICTWO MAG i NOWA PROZA
-----------------------------------------------------------------------------------
Tytuł:                Gorzej niż martwy
Autor:               Charlaine Harris
Seria:               Sookie Stackouse
ISBN:               978-83-7480-223-9
Tłumaczenie:     Ewa Wojtczak
Oprawa:           miękka
Format:            125x195
Liczba stron:     446
Rok wydania:    19 października 2011
Cena detaliczna: 35,00 zł
 WYDAWNICTWO MAG

Więcej informacji:
Wydawnictwo Nowa Proza Sp. z o.o., ul. Floriana Znanieckiego 16A/9, 03-980 Warszawa, www.nowaproza.eu , Katarzyna Rodek, k.rodek@mag.com.pl, tel: +48 22 813 47 43, +48 502 621 486, +48 22 251 03 71



_____________________________________________________


Mag Jacek Rodek
Pl. Konstytucji 5/10,00-657 Warszawa
E:mag@mag.com.pl Web: www.mag.com.pl
Informacja prasowa
Warszawa, 21 września 2011

W pół drogo do grobu - Jeaniene Frost
Nowa seria z wampirami w roli głównej
Premiera 21 września
HTTP://zalacznik.wp.pl/02/d645/image010.jpg?p=1.7&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0&wid=12124&POD=1&type=NORMAL&zalf=Nowe&tsn=131661896664690767&sid=82ceaf0f3824883b9e694a0727e2ad49  

Dokonując zemsty, półwampirzyca Catherine Crawfield poluje na nieumarłych i ich zabija. Ma  nadzieję, że odnajdzie wśród wampirów swojego ojca, odpowiedzialnego za zniszczenie życia jej matce. Schwytana przez Bonesa, łowcę nagród polującego na wampiry, zostaje zmuszona do współpracy. W zamian za znalezienie ojca Cat zgadza się trenować z seksownym nocnym łowcą, aż dorówna mu umiejętnościami walki.
 Jest zdziwiona, że nie kończy jako jego przekąska. Czyżby rzeczywiście istniały dobre wampiry? Wkrótce Bones przekona ją, że bycie mieszańcem nie jest wcale takie złe. Zanim jednak Cat zdąży się nacieszyć nowo zdobytym statusem pogromczyni demonów, oboje będą ścigani przez grupę zabójców.  Cat musi opowiedzieć się po jednej ze stron.
 A Bones okaże się dla niej równie kuszący jak żywy mężczyzna.
  
Tytuł:

W pół drogi do grobu
Autor:

Jeaniene Frost
Seria:

Nocna Łowczyni
ISBN:

978-83-7480-219-2



Tłumaczenie:

Anna Reszka
Oprawa:

miękka
Format:

125x195
Liczba stron:

440
Rok wydania:

21 września 2011
Cena detaliczna:

35,00 zł



Kontakt prasowy:
Wydawnictwo Mag www.mag.com.pl, Katarzyna Rodek, k.rodek@mag.com.pl , Tel. +48 22 813 47 43, +48 502 621 486
Urszula Okrzeja Ula.okrzeja@mag.com.pl

Inne okręty - Romuald Pawlak


„A co by było gdyby tej książki nie było?”


Romuald Pawlak urodził się w 1967 roku w Sosnowcu , gdzie obecnie mieszka. Pisarz zafascynowany w równym stopniu humorem spod znaku Monty Pythona i historią, zwłaszcza późnym średniowieczem i dziejami zakonów rycerskich, a także XVI-wieczną konkwistą oraz Epoką Wielkich Odkryć. Romuald Pawlak zadebiutował pod koniec lat 80-tych w tygodniku "Na przełaj".

„A co by było gdyby koń Pizzara się potknął?”
Wojna i honor, miłość i zdrada oraz niesamowite opisy walk to składowe wyjątkowej podróży w głąb alternatywnej historii upadku Imperium Inków!

Barwna, pełna przygód i niebezpieczeństw opowieść, w której bohaterowie walczą o wolność i miłość w świecie, gdzie nie wszystko jest tak oczywiste jakby się mogło wydawać…

Pierwsza próba podboju państwa Inków kończy się klęską. Francisco Pizarro pada w bitwie pod Saran, a konkwistadorzy zostają krwawo odparci. Nieliczni Europejczycy osiedli na wybrzeżu, ale Inkowie okazali się zdumiewająco odporni na pokusy zachodniej cywilizacji i próby nawracania.

Z Hiszpanii wyrusza potężna armada, by zniszczyć wrogów i rozstrzygnąć, kto będzie panował nad tą częścią Nowego Świata. Pedro de Manjarres, kapitan hiszpańskiej karaweli, ma szczególne powody, by się tej wojny obawiać. W jednym z inkaskich miast pozostawił swoją ukochaną, Indiankę Asarpay. Wojna może bezpowrotnie ich rozdzielić. Razem z armadą wyruszają rządni bogactw i przygód polscy szlachcice...

Tak naprawdę to niezbyt wiele wiemy o postaciach i jak dla mnie wszyscy byli do siebie podobni, jakby nie mieli odrębnych charakterów. Autor nie zagłębia się zbytnio w opisach bohaterów, a ich zachowania niczego znaczącego nie wykazują, przez co mamy przed sobą zwykłych ludzi bez jakiś cech własnych czy choćby przyzwyczajeń. Było to na pewno wielkim minusem tej ksiązki, gdyż czytało się o wiele gorzej, nie mogąc poznać osób, które przeżywały te „przygody”.

Fabuła była nieskomplikowana i nudna. Prawie nic się nie działo, a czytelnik nie umiał skupić się całkowicie na lekturze. Niestety nawet, gdy jakieś wydarzenie zdawało się już być ciekawe, to albo było opisane w sposób nie przyciągający uwagi, albo szybko się kończył, zastępowany kolejną dawką monotonni. Aczkolwiek niektóre sytuacje, a było ich niewiele, potrafiły skupić myśli odbiorcy na czytanym tekście, jednakże znów nie na długo.

Styl pisania autora także nie przypadł i do gustu. Otóż jak dla mnie w książce było za dużo zbędnych opisów, które tylko spowolniały czytanie. Co prawda lektura nie dłużyła się niemiłosiernie, jednak niezaciekawiony odbiorca też miał niejakie problemy z jej przeczytaniem. Pan Pawlak nie trafia do czytelnika i nie potrafi wciągnąć go w tamtejszą historię. Czytając, jesteśmy obojętni i nie pochłonięci. Poza tym w tej pozycji nie znalazłam emocji, które mogłabym odebrać. Jak już pisałam było mi wszystko obojętne i nie przeżywałam losów bohaterów, co przecież także wiąże się ze stylem pisania.

Podsumowując, nieciekawa pozycja z niewyraźnymi bohaterami i zbędne opisy. Nie umiem znaleźć w niej nic dobrego, nic co by mi się w niej nie spodobało. Byłam załamana musząc ją czytać, gdyż nudziła mnie, a ja chciałam ją po prostu zostawić. Na pewno jej nie polecam. Nikomu. Uważam, że lepiej można zagospodarować swój czas lub zwyczajnie sięgnąć po lepszą lekturę.

Moja ocena 1/10


Tytuł: Inne Okręty
Autor: Pawlak Romuald
Ilość stron: 368
Wydawca: Instytut Wydawniczy Erica
Data premiery:2011-07-21


Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję :)


poniedziałek, 19 września 2011

Nieprzyjaciel Boga - Bernard Cornwell


„Wszystko się wali”


Bernard Cornwell to angielski pisarz, autor thrillerów i powieści historycznych, mieszkający na stałe w USA. W jego dorobku znajdują się rozmaite tytuły, ale największą sławę przyniosły Cornwellowi "Trylogia Arturiańska" ("Zimowy monarcha", "Nieprzyjaciel Boga", "Excalibur") oraz osadzony w czasach wojen napoleońskich cykl o przygodach Richarda Sharpe'a. Ceniony za umiejętności łączenia rzetelnej, popartej studiami, wiedzy oraz literackiej fikcji, Cornwell jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej poczytanych anglosaskich autorów powieści historycznych. W dowód uznania dla jego twórczości, królowa Elżbieta II odznaczyła pisarza Orderem Imperium Brytyjskiego.

Artur nadal stara się bronić Brytani przed wrogami w imieniu swojego przyrodniego brata Mordreda pomimo, że coraz częściej mówi się o tym, iż nieudany wnuk Uthera nie nadaje się na Wielkiego Króla. Stawia czoła religijnej histerii, najazdom saksońskich wodzów, Cedryka i Aella i nielojalności w sercu Królestwa. Jego niezachwiana wiara w honor i chęć dotrzymania ślubów, by strzec tronu Mordreda, izoluje go nawet od jego najbliższych przyjaciół. Lancelot zatraca się w swojej nienasyconej ambicji, a Ginewra oddaje się kultowi Izydy.

Jedynym, który wie, co należy robić jest Merlin. Trzeba oddać Brytanię dawnym bogom, lecz to okaże się trudniejsze niż ktokolwiek może przypuszczać. Potrzeba do tego trzynastu Skarbów Brytanii, po które wybrać muszą się na Ciemną Drogę...

Nieprzyjaciel Boga jest drugą powieścią w Cyklu Arturiańskim ukazująca Brytanię w jej najciemniejszych czasach. Bez zbędnych upiększeń autor zaprasza czytelnika do świata, gdzie magia i druidzkie wierzenia walczą z nową wiarą – chrześcijaństwem, a dążenie do celu zawsze prowadzi, w rytmie szczęku mieczy, do rozlewu krwi...

Mamy do czynienia z tymi samymi postaciami co w poprzedniej części, jednak większość jest jeszcze bardziej irytująca. Artur w swoim zamiłowaniu do sprawiedliwości, uczciwości i dotrzymywania ślubów, był aż fanatykiem i potrafił zdradzić swych przyjaciół. Ponadto był, jak dla mnie, hipokrytą, gdyż jego czyny powtarzane przez innych miały być ukarane (sam do tego doprowadzał), zaś to co on uczynił szło w niepamięć. Artur miał być postacią pozytywną, jednak nie tak ją odebrałam i wydawał mi się momentami gorszy od Lancelota i innych. O reszcie postaci raczej nie zmieniłam zdania, więc Lancelot nadal był tchórzem z wielkimi ambicjami, Ginewra niewdzięcznicą i kobietą pragnącą wszystkiego więcej oraz władzy, a Derfel był po prostu zwykłym włócznikiem o dobrym sercu.

Fabuła była co prawda obfita w wydarzenia, jednakże mieliśmy wiele przestojów w akcji. Tak naprawdę zaczęło się dziać coś ciekawego dopiero pod koniec ksiązki, gdy zostaliśmy zasypani wydarzeniami. Zaś na początku mieliśmy wiele opisów poczynań bohaterów, aczkolwiek mnie one nie zaciekawiły i sama nie wiem jak udało mi się przebrnąć przez tę książkę. Jak na te 560 stron mogło wydarzyć się o wiele więcej, a czytelnik mógł pochłonąć tę lekturą, lecz tak się nie stało.

Styl pisania autora był przystępy, ale coś i tak nie pasowało i spowalniało jeszcze bardziej czytanie. Bernard Cornwell nie używał żadnych archaizmów, co nie znaczy że pisał lekkim językiem. Była to zwyczajnie napisana opowieść, lecz nie potrafiłam wczuć się w klimat, który właśnie kolidował z jego stylem. Czasami nie odczuwało się w jakim czasie wszystko się odbywa, a działo się tak, ponieważ czytaliśmy historię napisaną w sposób, jakby ktoś opowiadał nam o dzisiejszych czasach.

Moim zdaniem książka była nudna i nie warta przeczytania. Traciło się z nią tylko czas, a wiem, że raczej nikt nie ma go w nadmiarze, a listy książek do przeczytania są bardzo długie. Dlatego mogę szczerze powiedzieć, że ten utwór można sobie jak najbardziej odpuścić i z czystym sumieniem przejść obok niego, nie oglądając się za siebie. Nie widzę nic w tej powieści co mogłoby stanowić jej plus. Bohaterowie, fabuła, język używany przez autora, nic z tego do mnie nie trafiło. Tak więc nie polecam i mówię po prostu: sięgnijcie po inne książki.

Moja ocena 2/10


Tytuł: Nieprzyjaciel Boga
Autor: Cornwell Bernard
Ilość stron: 560
Wydawca: Instytut Wydawniczy Erica
Data premiery: 2010-09-21


Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję :)



_______________________________


Wiem, że chwilowo mogę mieć pewne zaległości w komentowaniu waszych blogów, a na razie niestety nie mogę na nie wejść. Jestem chora i nie ruszam się z łóżka, jednak musiałam napisać choć jedną recenzję, gdyż i tak jestem już siedem do tyłu, a będzie tego jeszcze więcej. Tak koło czwartku mam nadzieję, że będę już mogła zacząć nadrabiać zaległości i że w końcu coś zrobię ;)

sobota, 17 września 2011

Ostatni władca wiatru

Tytuł: Ostatni Władca Wiatru
Reżyser: Shyamalan M. Night
Obsada: Jackson Rathbone, Nicola Peltz, Dev Patel, Noah Ringer
Czas trwania: 103 min. 


Zobacz porywającą przygodę, opartą na znanym serialu Nickelodeon Avatar: Ostatni Władca Wiatru. Dołącz do Aanga, niezwykłego chłopca, który posiada niesamowitą moc. Przeżyj emocjonującą podróż po egzotycznej krainie, pełnej magicznych stworów i potężnych przyjaciół. Będąc Avatarem, tylko on ma szansę zakończyć odwieczny konflikt między czterema narodami: Powietrza, Wody, Ziemi oraz Ognia. Inspirująca historia i ekscytująca rozrywka dla całej rodziny!


Według mnie film zbytnio skupiał się na efektach specjalnych, zamiast na fabule. Tak naprawdę było niewiele akcji, a wątki nie były za bardzo rozwinięte. Przez to w niektórych momentach widz mógł nudzić się niemiłosiernie i szczerze mówiąc zastanawiać się o czym tak naprawdę te widowisko jest. Ponadto, skoro już skupiono się na efektach, mogli bardziej dopracować sceny walki, które wydały mi się zupełnie sztuczne i nierzeczywiste. Po przeczytaniu opisu spodziewamy się wielu przygód i zaciekawieni możemy zajrzeć do tego filmu, jednakże nasza ciekawość powoli wyparowuje, zastąpiona zwyczajnie znudzeniem.

Dobór aktorów również mnie nie zadowolił. Odgrywający poszczególne role w ogóle nie pasowali do swych postaci. To także strasznie psuło efekt, a ja na przykład nie mogłam się nawet przyzwyczaić do bohaterów i większość mojej uwagi skupiała się właśnie  na tym, zamiast wypatrywać jakiś ciekawszych fragmentów.

 „Ostatni władca wiatru” jest oparty na serialu, lecz fani kreskówkowego Anga powinni omijać ten film szerokim łukiem. Inaczej mogą poczuć się strasznie zawiedzeni,. Bohaterowie, scenografia i fabuła zostały bardzo zmienione, niestety na gorsze, a potencjał nie został w ogóle wykorzystany, co dało nam dość słabą produkcję filmową.

Podsumowując raczej nie polecam, mimo że nawet dało się oglądać. Jednakże odbywało się to bez wyraźnej przyjemności czy jakiegokolwiek celu. Z czystym sumieniem można odpuścić sobie tę, do szybkiego zapomnienia, przygodę awatara, gdyż nawet nie wiadomo o czym do końca miała być. Jedyną rzeczą, która mi się spodobała była ścieżka dźwiękowa, ponieważ została dobrze dobrana, aczkolwiek nie jest to wystarczający powód żaby obejrzeć tę „porywającą przygodę”.

środa, 14 września 2011

Córka pierworodna - Alexandra Ripley


„Po każdym upadku trzeba się podnieść”


Alexandra Ripley jest powieściopisarką specjalizującą się w romansach historycznych. Każda jej książka to bestseller zarówno dzięki wciągającej historii, jak i świetnie prowadzonej fabule, ale również doskonałej znajomości realiów. Autorka urodziła się na Południu Stanów Zjednoczonych, w Charlestonie kończyła elitarną Ashley Hall, następnie studiowała w Nowym Jorku. Ogromną zaletą „Córki pierworodnej” jest znakomicie wpleciona w romansowy wątek wiedza na temat dziewiętnastowiecznego Nowego Orleanu, historii miasta oraz zamieszkujących go ludzi – Kreoli, Murzynów, Kwarteronów, Amerykanów i Irlandczyków.

Mary MacAlistair wychowała się w Klasztorze. Wiodła spokojne i całkiem przyjemne życie aż do swych szesnastych urodzin. Wtedy bowiem otrzymuje od swej matki skrzynię, która zawiera klucz do tajemnicy pochodzenia jej rodziny. Dziewczyna decyduje się opuścić szkołę Klasztorną i wyjechać do Nowego Orleanu w poszukiwaniu swych bliskich. Jest niestety nieprzyzwyczajona do normalnego życia, nie zna żadnych obyczajów i jedzie bez żadnej wiedzy, a tylko z marzeniem i nadzieją dodającą jej sił. Naiwna i ufna co chwila wpada w straszne tarapaty, zaczynając od najsłynniejszego burdelu na Południu. Dopiero teraz poznaje smak prawdziwego życia. Jej gorzkie chwile, choć przeważające, przeplatają się i z tymi bardziej pomyślnymi, a młode dziewczę zaznaje wszystkiego co powinna i nie powinna dostać od życia każda osoba.

Mary jest inteligentna i otwarta, jednak na samym początku jej naiwność i zbytnia ufność najbardziej zwracają uwagę. Tak naprawdę wydaje się, że jest ona głupiutką, aczkolwiek dość odważną marzycielką, której celem jest zdobycie rodziny. Jej niektóre cechy po różnych przeżyciach zanikają lub się przekształcają. Ta szkoła życia, którą przeszła zamieniła ją w końcu w mądrą, dzielną i niezależną kobietę. Jej dobroć na szczęście się nie zmieniła, a próżność pozostała jej obca, dzięki czemu bardzo polubiłam tę bohaterkę. Poza nią niestety było niewielu, którzy odznaczaliby się takim charakterem, jednak to tylko dodawało realizmu, jako że świat nie jest pełen tak dobrych istot. Jako przykład można wziąć Jeanne, przyjaciółkę głównej bohaterki. Była ona otwarta, rozgadana i niezwykle próżna. Nie widziała prawie nic poza swoją osobą, bądź jej miłością, ona była najważniejsza. Była to chyba najbardziej irytująca postać w tej powieści. Valmont oczywiście także zasługuje na chwilę uwagi, zwłaszcza, że odegra niemałą rolę w życiu Mary. Jest postacią ciekawą i intrygującą. W pewnym sensie posiada dwie osobowości, i niekiedy zapomina, o tym mężczyźnie, którym jest naprawdę, a górę biorą stwarzane pozory. Był on postacią niezwykle ważną, gdyż to przez niego wynikło wiele ważnych zdarzeń.

Pozycja ta fascynuje, jednakże momentami może także odrobinę nudzić. Występują w niej widoczne, acz rzadkie przestoje w akcji, co mocno spowalnia fabułę oraz zmniejsza zaangażowanie czytelnika. Możliwe jednak, że nie ujmowało to do końca uroku tej lekturze, gdyż autorka w ten sposób także usypiała naszą czujność  i nagle, w którymś momencie odwracała całkowicie bieg wydarzeń. Do minusów jednak muszę zaliczyć to, że autorka pisała jakby mijały całe lata, a wprawdzie minęło o wiele mniej, co mnie trochę konsternowało, szczególnie że za dużo by się działo jak na tak mały okres czasu i wydało mi się to troszkę nierzeczywiste. Poza tym jednak historia Mary mnie urzekła i nie mogłam przestać o niej myśleć.

Pani Ripley bez problemu trafia do odbiorcy swego dzieła. Czytając o dalszych losach biednej dziewczyny łatwo było sobie wszystko wyobrazić i poczuć, jakby także przebywało się w Nowym Orleanie w dziewiętnastym wieku i przyglądało się tym sytuacjom na żywo. Zaangażowany czytelnik nie miał szans na wyrwanie się z tamtejszego świata przedstawionego i musiał, oczywiście chętnie, uczestniczyć w życiu, tak dobrze opisanym na papierze. Ta autorka potrafiła przelać wszystkie uczucia, żale i troski na stronnice tej powieści, dzięki czemu powstała naprawdę świetna lektura, wciągająca czytelnika w niezwykłe losy sieroty.

Nie byłam pewna czego mogę się spodziewać po „Córce pierworodnej”. Jednakże opis strasznie mnie zaintrygował i wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. Zostałam zaskoczona i to bardzo mile zaskoczona. Pierwszy raz miałam do czynienia z romansem historycznym i trochę się obawiałam, że nie odnajdę się w takim gatunku. Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne, a lektura ta trafia do moich ulubionych. Nie wszystkie książki da się naprawdę przeżywać, jednak największą zaletą tej właśnie powieści, jest to, że wywoływała u mnie bardzo silne emocje. Polecam na pewno fankom tego typu historii, jednak nie tylko, ponieważ i osoby niezaznajomione oraz nawet nie do końca przepadające za tego typu literaturą i tak powinny dać jej szansę i poznać życie dzielnej i silnej Marie.

Moja ocena 9/10


Tytuł: Córka pierworodna
Autor: Ripley Alexandra
Ilość stron: 472
Wydawca: Wydawnictwo MG
Data wydania: 2008-09-25


Książkę otrzymałam od portalu Sztukater oraz Wydawnictwa MG, za co serdecznie dziękuję :)

 

czwartek, 8 września 2011

Dotyk ciemności - Karen Chance


„Z deszczu pod rynnę”


Karen Chance jest autorką jednej z najpopularniejszych serii urban fantasy na świecie, której każdy tom gości na najbardziej prestiżowych listach bestsellerów i został przetłumaczony na kilkanaście języków. Karen Chance urodziła się na Florydzie, potem mieszkała m. in. we Francji, Wielkiej Brytanii, Hong Kongu. Uczyła historii, jednak ostatnio postanowiła skoncentrować się na pisaniu. Jej seria o przygodach jasnowidzki Cassandry Palmer porównywana jest do bestsellerowych serii Patricii Biggs czy Harlaine Hariss. „Dotyk ciemności” to pierwszy tom o młodej Cassie.

Cassandra Palmer marzy o normalnym życiu. Jednak, jako że została wychowana przez wampiry i od dziecka poznawała ich świat, nie będzie to proste. Sprawy nie ułatwia także jej zdolność jasnowidzenia i widzenia duchów. Na dodatek wszystkie jej wizje przyszłości przedstawiają koszmarne rzeczy, po których normalny człowiek nie mógłby spać. Cassie jest samotna, a jedynymi jej towarzyszami są duchy. Doświadczenie już dawno ją nauczyło, że gdy komuś zaczyna ufać, sprowadza na siebie nieszczęście i zdradę. Cassandra traci resztki normalnego życia, gdy widzi nekrolog w rogu ekranu komputera… swój nekrolog. Najwidoczniej wampir-mafioso, któremu uciekła kilka lat temu, ma zamiar wyrównać rachunki. Panna Palmer szukając ocalenia, szuka pomocy w Senacie wampirów, lecz oczywiście oni nie udzielą jej pomocy za darmo. Jest więc zmuszona współpracować z potężnym wampirem mistrzem, który jest także niebezpiecznie uwodzicielski. Pozostaje coraz mniej czasu, zbliża się wielka walka, czy młoda wieszczka wygra ten wyścig z czasem?

Cassie była nieufna i twarda. Mało co mogło ją złamać, po tym co przeszła w dzieciństwie. Nie jest słodką dziewczynką, a groźną jasnowidzką, jednak nie do końca w siebie wierzy i ciągle ucieka. Ale jest sprytna. Widzi to czego inni mogliby nie zauważyć. Polubiłam tę bohaterkę, gdyż była samowystarczalna i odważna. Jednak przy tym pozostała jak najbardziej ludzka i realna. Niestety wampiry w tej powieści strasznie mnie irytowały. Między innymi Tomas, który wydawać by się mogło, że chce jej dobra, jednak i tak ją oszukiwał. Strasznie mnie denerwował, na szczęście był tylko postacią drugoplanową. Mircea, kolejny wampir, był wykwintny. Mógł być także przerażający, innym zaś razem bardzo miły. Aczkolwiek, jak dla mnie umiał on po prostu świetnie grać i tyle. Jedyną postacią poza Cassandrą, która była dla mnie znośna, był jeszcze mag, który próbował ją nawet zabić, ale to nie jest w tej chwili ważne. Był on bardziej normalny, na swój lekko szalony sposób, jednak naprawdę zapałałam do niego sympatią. Na szczęście nie ma tutaj słodkich wampirów w stylu Edwarda, jednak to nadal nie jest to i wydawało mi się, że niektórzy bohaterowie byli trochę sztuczni. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że postacie są słabo wykreowane, co jest dużym minusem tej książki.

Pozycja ta jest pełna akcji, tak że czytelnik nie może się nudzić w trakcie czytania. Mamy liczne zwroty akcji, od których niekiedy może się nam zakręcić w głowie, jednak fabuła pozostaje miejscami dość mocno przewidywalna. Niektóre wydarzenia mogą być nam znane zanim się wydarzą, niektóre sytuacje są aż nazbyt oczywiste. Jednakże nie psuje to całkowicie lektury, ponieważ są także momenty zaskakujące, które całkowicie zmieniają postać rzeczy. Fabuła jest obfita w fascynujące wydarzenia, które nawet jeżeli nie zaskakują odbiorcy, to i tak skutkują zaciekawieniem i przemyśleniami. Czasami natłok wydarzeń może wydać się denerwujący i przeszkadzać, gdyż myśli czytelnika za szybko muszą zmieniać swój tor, co może zamienić się w rozkojarzenie i gorsze kojarzenie faktów. Aczkolwiek całokształt powinno się uznać za pomyślny, ponieważ, mimo że, jesteśmy atakowani wielką ilością wiadomości i sytuacji, to i dzięki temu przez książkę można przejść szybko i z zaciekawieniem przechodzić od jednej do drugiej sceny i wątku.

Styl pisania autorki nie sprawiał żadnych problemów. Pani Chance barwnie opisała nam wszystkie sytuacje, pomijając zagłębiania się w zbędnych szczegółach. Operowała prostym językiem, zrozumiałym dla każdego. Sposób pisania Karen Chance był plusem, gdyż łatwiej było się odnaleźć w danej sytuacji, po nagłych szybkich zwrotach akcji oraz zagłębić się w lekturze i szybko, z przyjemnością ją przeczytać.

Widać, że książka jest pewnego rodzaju wprowadzeniem. Mimo że już teraz wiele się działo, to dopiero wstęp do czegoś większego. „Dotyk ciemności” jest prosty w odbiorze i przyjemnie się go czytało, jednak bez żadnych rewelacji. Była to tylko interesująca powieść, do której zapewne już nie wrócę, aczkolwiek i tak zapewniła mi miłe chwile. Pozycję tę czytało się szybko, chyba nawet automatycznie próbując nadążyć za pędzącym przebiegiem akcji. Podsumowując, mało wyraziści i nieciekawi bohaterowie, bardzo wiele akcji (momentami aż za dużo) i bardzo przystępny styl pisania, dają nam całkiem niezłą, jednakże i tak dość średnią lekturę. Polecam ją osobom, które nie maja co czytać i nie znudziły się jeszcze wampirami oraz nie oczekują zbyt wiele od książki.

Moja ocena 6,5/10


Tytuł: Dotyk Ciemności
Autor: Karen Chance
Ilość stron: 384
Wydawca: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2011-07-29

wtorek, 6 września 2011

Oddech Nocy - Lesley Livingston (recenzja przedpremierowa)

 

„Co ujrzysz w chwili zbudzenia…”*


Lesley Livinsgton jest pisarką i aktorką, żyje w Toronto, w Kanadzie. Oczarowana w młodym wieku historiami o  mitologii i folklorze, starych cywilizacjach i legendarnych bohaterach, uciekała do całkowicie odmiennego świata mitologii greckiej czy celtyckiej, historii o innym świecie, faerie i królu Arturze. „Oddech Nocy” jest jej debiutancką powieścią, pierwszą częścią trylogii. Druga część „Cień światła” wyjdzie w październiku tego roku.

Siedemnastoletnia Kelley jest zachwycona, gdyż z dublerki zamieniła się w aktorkę, która będzie grała wymarzona rolę Tytanii. Całe jej życie kręci się teraz wokół teatru, gdzie za niedługo ma zgrać w spektaklu napisanym przez Szekspira - „Snu nocy letniej”. Jej największy kłopotem wtedy jest trema i zapomniane z nerwów wersy tekstu, jednak nie wie, że niedługo będzie to dla niej tylko błahostka. Jej świat wywraca się do góry nogami, gdy poznaje przystojnego nieznajomego o imieniu Sonny. Jest podrzutkiem, śmiertelnikiem, który został wykradziony ze swego świata i wychowany przez Faerie. Wraz z dwunastoma osobami jemu podobnymi czuwa nad bramą między światem śmiertelników i elfów. W święto Samhain brama uchyla się, a istoty nadprzyrodzone mogą przedostawać się do naszego wiata. Zaś co dziesięć lat jest to możliwe aż przez dziewięć nocy poprzedzających to święto. Dziewięcionoc jest bardzo niebezpiecznym okresem, zaś Dwór Unseelie nie posunie się przed niczym, by przedostać się do świata ludzi. To co wcześniej wydawało się Kelley zwyczajnymi bajkami z dzieciństwa, na jej oczach zamienia się w rzeczywistość.

Kelley jest osobą, która dąży za swym marzeniem i jest bliska jego realizacji. Chce być świetną aktorką i wie, że nie będzie to wcale proste. W tej powieści wykazała się odwagą i dużą siłą woli, jednak nadal pozostaje ona zakochaną nastolatką, pragnącą czegoś niezwykłego. Niestety to co jej się przytrafia, jest aż nazbyt niesamowite. Na szczęście radzi sobie całkiem nieźle, aczkolwiek jej dobroć serca nie pozwala jej we wszystko uwierzyć, a jej wyobrażenie o świecie się zawala. Sonny próbuje jej pomóc, gdyż stała się dla niego całym światem. Jest on bohaterem pozytywnym, ale również cierpiącym. Gdy wrócił do świata ludzi i zaczął go poznawać, zaczyna się zastanawiać, jakby to było gdyby nie był niewolnikiem elfów. W historii pojawiają się także postacie, które mogą być znane z fantastycznych opowieści czy nawet ze sztuki Szekspira, w której ma zagrać główna bohaterka. Puk, Oberon, Mabh… Są to istoty znane wielu z nas i to jeszcze przed przeczytaniem „Oddechu Nocy”. Bardzo ucieszyło mnie ich pojawienie się, gdyż sprawiały one, że stare bajki na dobranoc ożywały w wyobraźni czytelnika.

Co prawda fabule nie można zarzucić za dużo akcji, gdyż w książce nie dzieje wiele, jednak trzeba przyznać, że nawet zwyczajnymi czynnościami wykonywanymi przez Kelley czytelnik jest zainteresowany. Najwięcej działo się pod sam koniec powieści, ponieważ wcześniej tak naprawdę musieliśmy się zapoznać ze światem przedstawionym i sytuacją, zdarzeniami, które raz po raz nas zaskakiwały. W najmniej oczekiwanym momencie można było zauważyć coś niezwykłego i nieoczekiwanego, ale niestety niektóre rzeczy były oczywiste i nie dało się ukryć, że aż banalne do odgadnięcia. Mimo że takich fragmentów było niewiele to i tak zastanawiać by się można nad naiwnością postaci. Pomimo że było kilka minusów, to i tak byłam bardzo zaciekawiona i pochłonięta tą lekturą, przebiegając wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu, które obrazowały się w mojej wyobraźni.

Pani Livingston ma świetny styl pisania oraz operuje prostym i zrozumiałym językiem. Bez problemu oczarowuje odbiorcę swą opowieścią. Nawet najbardziej zwyczajne czynności, opisuje w sposób ciekawy i intrygujący. Nie zatapiała się w zbędnych opisach i płynnie przechodziła między różnymi scenami. To jak pisała nadrabiało wszystkie możliwe ułomności książki, gdyż bez żadnego kłopotu potrafiła wciągnąć każdego w swój świat, wyciągnięty wprost z naszych najskrytszych marzeń i ekscytujących historii.

„Oddech Nocy” jest dość lekką pozycją. Pochłania się ją w zastraszającym tempie. Gdy wczoraj ją otrzymałam, nie mogłam się doczekać kiedy zagłębię się w tym nieznanym mi dotąd wiecie i oczekiwałam wiele. Nie zawiodłam się, gdyż jestem wręcz zachwycona tą cieniutką powieścią. Kiedy  kończyłam ją po jakiś trzech godzinach, byłam zasmucona tym, że to już koniec. Cieszę się, że druga część wyjdzie niebawem i czekam na nią z niecierpliwością. Polecam tę książkę wszystkim, którzy chętnie zanurzą się w wiecie, gdzie elfy istnieją, a pewna dziewczyna budzi się ze snu w zupełnie innym, aczkolwiek znanym jej dotychczas świecie.

Moja ocena 9,5/10


* cytat z „Oddechu Nocy”


Tytuł: Oddech Nocy
Autor: Lesley Livingston
Ilość stron:  268
Wydawca: Jaguar
Data premiery: 2011-09-21



Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Jaguar, za co serdecznie dziękuję :)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...